środa, grudnia 28, 2011

POSTULATY TYSZKIEWICZ

Dala mi je pewnego dnia.. moze i kumus tutaj sie przydadza... mi raczej dzis nic nie pomoze ...




ZROB SOBIE 10-30 MINUTOWY SPACER KAZDEGO DNIA. W CZASIE SPACERU USMIECHAJ SIE.

WIECZOREM PRZED SNEM WYCISZ SIE NA 10 MINUT.

SPIJ CONAJMNIEJ 7 GODZIN DZIENNIE

ZYJ Z 3E: ENERGIA, ENTUZJAZM, EMPATIA

PRZECZYTAJ WIECEJ KSIAZEK NIZ W ROK WCZESNIEJ

PIJ DUZO WODY

JEDZ WIECJE OWOCOW I JARZYN A MNIEJ POTRAW I NAPOJOW PRZETWORZONYCH

NA SNIADANIE JEDZ JAK KROL, NA OBIAD JAK KASIAZE, NA KOLACJE JAK ZEBRAK.

ZAREZERWUJ SOBIE CZAS NA MEDYTACJE I MODLITWE ZMOBILIZUJE NAS TO DO AKTYWNEGO ZYCIA

SNIJ NAWET NA JAWIE

WIECEJ SIE USMIECHAJ

POSTARAJ SIE W KAZDY DZIEN ROZSMIESZYC PRZYNAJMNIEJ TRZECH LUDZI

NIE TRAC CENNEJ ENERGII NA GLUPSTWA

PORZUC NEGATYWNE MYSLI O RZECZACH NA KTORE NIE MASZ WPLYWU. UZYJ SWA POZYTYWNA ENERGIE DO ROZWIAZYWANIA BIEZACYCH PROBLEMOW

SPEDZAJ CZAS TAKZE Z LUDZMI PO 70 TCE I DZIECMI DO LAT SIEDMIU

ZYCIE JEST ZBYT KROTKIE ABYS TRACIL NIENAWIDZAC KOGOKOLWIEK

NIE TRAKTUJ SIEBIE ZBYT POWAZNIE INNI TEZ TEGO NIE CZYNIA

ZAPOMNIJ O MINIONYCH PROBLEMACH. NIE WYPOMINAJ PARTNEROWI JEGO (JEJ) WAD TO MOZE ZNISZCZYC TWOJE SZCZESCIE.

USWIADOM SOBIE ZE ZYCIE TO SZKOLA A TWOIM ZADANIEM JEST SIE UCZYC. PROBLEMY SA TYLKO CZASTKAMI WIEKRZEJ CALOSCI, OBJAWIAJA SIE I SLABNA, ALE LEKCJE KTORE PRZEROBISZ PRZYDADZA SIE NA CALE ZYCIE.

NIE MUSISZ WYGRAC W KAZDEJ DYSKUSJI. ZGODZ SIE Z TYM, ZE KTOS MOZE MIEC INNE ZDANIE.

NIE POROWNUJ SWOJEGO ZYCIA Z INNYMI! NIE WIESZ CZYM JEST OKUPIONE.

POGODZ SIE Z PRZESZOSCIA, NIE BEDZIE CI PSUC WSPOLCZESNOSCI.

NIE JEST TWOIM ZADANIEM TROSZCZYC SIE O SIEBIE W CZASIE TWOJEJ CHOROBY. TO UCZYNIA TWOI PRZYJACIELE, DLATEGO TROSZCZ SIE O NICH...

ODPUSC WSZYSTKIM WSZYSTKO.

TO CO SOBIE MYSLA O TOBIE INNI LUDZIE, NIC CI DO TEGO.

PAMIETAJ: KAZDA DOBRA CZY ZLA SYTUACJA ZAWSZE SIE ZMIENIA

POZBADZ SIE UCZUCIA ZE NIE MA RZECZY: DOBRYCH, LADNYCH I RADOSNYCH.

ZAWISC JEST STRATA CZASU. MASZ WSZYSTKO CO POTRZEBUJESZ.

TO NAJLEPSZE DOPIERO NADEJDZIE.

BEZ WZGLEDU TEGO JAK SIE CZUJESZ, WSTAN, UBEIRZ SIE I POKAZ SIE.

NIE ROB WIECEJ NIZ MOZESZ. NIE PRZEKRACZAJ SWOICH MOZLIWOSCI.

TWOJE WEWNETRZNE JA JEST ZAWSZE SZCZESLIWE. TAK WIEC BADZ SZCZESLIWY.

CZYN DOBRZE

KONTAKTUJ SIE CZESTO ZE SWOJA RODZINA

W KAZDY DZIEN OFIARUJ COS INNYM.

niedziela, grudnia 25, 2011

ORENDZIE BOZONARODZENIOWE

Swieta...

zostalem oswiecony gdzies w nocy... zrozumialem pewna wazna rzecz... lubie tego typu oswiecenia bo mysli sa najwazniejsze... ja je wrecz hoduje... pielegnuje jak mala roslinke. Jesli widze w niej potencjal to naprawde czekam i podlewam...

Pisze o tym dlatego, poniewaz po projekcie AKX 1138 wiem ze moge wszystko, ze jak wierze w pomysl to nic nie stanie mi na drodze... po prostu nie ma szans... mam tu piekny teks gethego przeslany przez mego ucznia kotrego swojego czasu uczylem scenariopisarstwa a teraz napisal swoj pierwszy krokti metraz ktory bedzie byc moze realizowany... a wyslal mi ten tekst...

''Biorac pod uwage wszystkie akty tworzenia, odkrywa sie jedna elementarna prawde: gdy sie czemus prawdziwie poswiecamy, wspiera nas opatrznosc."  Johann Wolfgang Goethe  

naprawde cos w tym jest... a jesli pomysl jest prosty i jesli wierzysz w niego wrecz zakochujesz sie... wszyztko to juz tylko opatrznosc...

bo na poczatku jest mysl... intuicja podsowa ci najlepsze rozwiazania... to potem przychodzi jak ja to nazywam fala czarnej chmury lewej polkuli..

ale ja nie mam kasy .. nie moge bo to.. bo tamto.. bo strace to i jeszcze cos innego...

Mysle ze zycia nie mozna porownac do grania w szachy... poneiwaz w szachy mozna swoim intelektem wygrac i planowac kazdy ruch z dokladnosci nawet do 5 rucow lub cholera wie ile w przod... jezeli myslicie ze zycie to wlasnie trego typu planowanie to jestescie w bledzie...

zycie ... jezeli wogole mozna porownac do gry... to takei granie w karty... nie wiadomo co dostaniesz w danej chwili... ale musisz tym grac.. czasami musisz sie podlozyc.. czasem grasz jak z nut... czasami po prostu musisz ryzykowac..

rozwazajac o zycu samym w sobie w ten dzien bozego narodzenia.. przyszla mi do glowy ysl przepiekna... ktora zastosuje w 2012... to bardzo wazna mysl... moze znana.. ale doszedlem do tego wczoraj i bardzo mnie to cieszy a mianowicie

JEZELI NIE MASZ NA TYLE SILY BY PODJAC JAKAS DECYZJE.. PREDZEJ ~ CZY POZNIEJ ZYCIE PODEJMUJE DECYZJE ZA CIEBIE... ALE TO JUZ NIE KONIECZNIE BEDZIE DECYZJA KTORA POLUBISZ...

warto decydowac i zmieniac tor swego zycia.. trzeba ryzykowac bo rzadko te karty sa takei jakie bysmy chcieli a grac trzeba.. wierzyc w intuicje... w swoj intelekt.. komputer, ktory trawi fakty i moze zaoszczedzic nam czasu.. naprawde czasu.. bo zycie daje rozwiazania.. ale na nie trzeba czekac.. czekac jak na kolejna uchwale biurokracyjna.. a my chcemy rewolucji.. reformacji.. szybkich decyzji..

twoich decyzji... nie ma nic piekniejszego jak moc podejmowac decyzje glosem sumienia i serca.. wszystko inne nie ma wartosci... wszytsko inne jest tylko strachem... a kurwa zyjemy raz..

w sredniowieczu 33 latek byl juz czlowiekiem na wykonczeniu.. teraz czlowiekiem srodka.. Nie chce marnowac tej najwiekrzej sily na to by ktos decydowal za moje decyzje.. by ktos wykozystywal ta intuicje... jak mowi moja piosenka

Oh my god we''ve foud your intuition, all we have to do is slowly kill it
and you wont know and you will never find how great you are...

one day we will wake you up

with nothing...

nie che sie obudzic z niczym.. chce robic swoje.. kurwa wciaz chce.. jara mnie to.. mowie wam.. poedjmujmy nasze decyzje.. nie bojmy sie ich.. bo wychodza z naszego wnetrza.. z naszej podswiadomosci.. badzmy dorosli przynajmniej w ich podejmowaniu...

Nasze ciala sa jak kraje.. w ktorych panuja ustroje.. dlaczego tak czesto poddajemy sie innym krajom.. zyjemy w malych komunach i hegemoniach.. pieprzonych koreach polnocnych... w moim ciele panuje monarchia... jest jeden krol.. jeden ziom.. nazywa sie intuicja.. ktora czerpie moc z ksieg podswiadomosci.. i przywraca mi sile do tego by dzialac.. by zamieszac we wszechswiecie rzeczy przypisanych... choc z inne strony i czasami mysle ze to wszystko bylo zaplanowane...

Ostatnio robilem pewna gre reklame... stworzona tak ze jaki kolwiek nie wybral bys tor.. czy a/b/c czy d ... na koncu i tak byles w tym samym miescu w fabule by isc dalej.. to bardzo spytne i madre... moze w zyciu jest tak samo.. gdzie kolwiek nie pojedziesz co kolwiek nie zdecydujesz i tak sa momenty stale.. gdzie i tak bedziesz w tym samym punkcie..

jeszcze jedno... to lubie najbardziej.. czasami fakty ktore sa nam dane... przez zycie.. powoduja abstrakcyjne myslenie i tworza pomysly... w ktore wierzymy i to nas pcha do przodu... jeszcze bardziej... a przeciez to juz bylo wymyslone przez zdazenia.. jak w grze... myslisz i mowisz sobie.. hm moze powinienem isc tymi schodami i tam bedzie klucz do tych drzwi... dzieje sie tak i cieszysz is eze to wymyslilems.. a przeciez ktos i tak wymyslil te punkty tak bys wpadl na ten sam pomysl co miliony ludzi.. i uznal go za swoj.. w tej malej chwili by dojsc do kolejnej jebanej planszy...

wiec.. kozystajmy z intuicji bo jest efektem faktow dokonanych ktore nas pchaja szybciej do punktu w kotrym i tam mielibysmy byc w tym czasie i miejscu.. ale przybajmniej to my podejmujemy te decyzje a nie jebany komputer.. w tym wypadku zycie.. Bog.. nazwijcie to jak chcecie..

merry x messs.

środa, grudnia 21, 2011

ALEK



No i byl Ojciec Alkiem zwanym co lubi czasem nie tego
Przyjechal pieknie
byl Mikolajem
zaczail sie na dwa tygodnie
Ogladal ogladal wertowal strony Angory i ksiazek o Holocauscie
Rozmawial i milczal, staral sie sluchac
a nawet byl czasem sluchany...
I przyszedl czas ten gdy wyjechal do wro
wrociwszy do swego zycia
ten film to on caly ten film
to ten czas..

wtorek, grudnia 13, 2011

premiera teledysku

dzis uroczysta premiera koelndarza gentelmena 2011 i przy okazji nasz teledysk z Tomkiem Makowieckim, Agnieszka Grochowska, Zbigneiwem Wodeckim, Pawlem Malaszynskim, jutro go wrypie na yt

niedziela, grudnia 11, 2011

11.12.11


Jak beda zapamietane nasze czasy? Jak nazwia ta chujnie... moze bedzie to nazwane wielka chujnia.. tak jak kiedys byl pozytywizm lub romantyzm... dzieci beda uczyly sie o wielkiej chujni... jak to wtedy bylo na poczatku dwudziestego pierwszego wieku... jak bardzo bylismy zagubieni... pochlonieci technologia informacyjna gdzie najwazniejsze mysli opieraly sie na tym kto do kogo zadzwoni kto kogo lubi a kto skopiuje ciekawszy link przeszlosci na swojej stronie, blogu. Byc moze beda oceniac ten czas wchodzac na blogi. Byc moze wejda tutaj by przeczytac jak jest... bo nie jest super.

Oczywscie pamietajmy ze nigdy nie bylo super i ten paradygmat rzadzi do dzis... oczywiscie nie mozna porownywac wojny jakiej kolwiek do tego co teraz sie dzieje.. ale juz na przykald do komuny jak najbardziej.. zawsze cos... zawsze cos nie tak... maglujemy sie jak w pralce wyciskajac brudy, czasami wychodzimy z tego wszystkeigo czysci, innym razem totalnei zafarbowani na wieki lub niepoboznie skurczeni.

Dzis nie mam na to wszystko rady.. mam tylko spostrzezenia ze jest to skutek czasow w ktorych zyjemy, czasow o ktorych nei bedzie mowic sie za wiele tak jak nei mowilo sie za wiele o 1911... dopiero wojna w 1914 i male oswiecenie przynioslo nam dwudziestolecie miedzy wojenne gdzie ludzi w koncu zaczeli myslec abstrakcyjnie ale i ta abstrakcja doprowadzila do drugiej wojny.. i badz tu madry...

ale wiem jedno... czujemy sie tak jak nasze wybory, jestesmy tym czym nasze wybory... nauczmy sie wybierac i byc konsekfentnym... rozwaznym... czasem intuicyjnym... czasem po prostu soba... i wierzmy w te wybory ze sa sluszne... niech zrzadzenia losu nie maja na nas wiekrzego wplywu.. bo my tez potrafimy tym wszystkim sterowac.. oczywiscie w wielkiej ukldance swiata i tak jest to zaplanowane i przemyslane ale wlasnie ta mysl.. ta pierwsza mysl jest jak efekt domina, gdzie wystarczy popchnac jeden klocek by wszystkie inne sie przewrocily..

ta pierwsza mysl... ta najwazniejsza...

piątek, grudnia 09, 2011

OBRAZEK DZIECINSTWA ME


Pewnego dnia w 2000 roku dostalem plutno od mojej nauczycielki historii kina w SVS Sydney Australia...

Jak jesres zestresowany to maluj.. powiedziala i stoje nad tym plutnem i nei wiem co namalowac... mam farby i nic... reszta to juz historia



środa, listopada 30, 2011

PLECY....

mam spiete plecy.... pstryk i system nerwowy mowi mi ... znowu nastroszyles sie... nie mogles wytrzymac dluzej.. pisze o tym z przekora bo caraz czesceij sobie radze by tym plecom odpuscic.. to sa tak nprawde drobne pozostalosci DDA... ktore sa gdzies zakotwiczone na dnie studni podswiadomosci... dzisiaj skonczylem terapie.... po prostu zakonczylem ja... tak jak czlowiek moze glodowac i powiedzec dosc.. potrafi biegac by poweidziec dosc... naturalne dosc przyszlo do mnie dokladnie o 15:08 tego pieknego ciemnego dnia... i wszystko bylo juz jasne.. nie potrzebuje juz rozmow o sobie... brawo... brawo.. az czlowiek mial by ochote to uczcic wielkim dzbanem piwa.. ale... ja nie lubie alkoholu.. szczegolnei po obudzeniu sie glowa w kiblu tydzien temu.. mysle ze ekscesow mi wystarczy na conajmniej pare dobrych miesiecy przyszlosci..

to coz teraz.. bez terapi bez emocji... bez DDA.. bez wiekrzych dramatow klamstwa i przywidywalnosci suspensow nauczonych.. no coz.. maly bol plecow to nic takeigo.. to jak pamiatka po dobrej wyprawie.. ktora i tak z czasem spierze sie jak turystyczna koszulka...

prac.. wiec prac.. i spiewac

piątek, listopada 25, 2011

JAK NAJWIECEJ DOBRYCH CHWIL



... to ponoc motto zyciowe Jacka Nicholsona.... teraz i moje... chwile te trzeba pielegnowac, dbac o nie a przede wszystkim obrazowac, odnajdywac w podswiadomosci szczeliny dejavu ktore przedzieraja sie do nas z kolejnych wymiarow czasu dokonanego... dlaczego nie pamietamy przyszlosci? byc moze jest nam ona tak samo znana jak przeszlosc kotra i tak czasem bardziej sie otwiera czaem zamyka... my zapomoninamy przyszlosc... tak jak zapominamy przeszlosc... ale czasem wszystko jest jasne i mowimy sobie.. no tak .. zrobilem to by stalo sie to a tamto stac sie musialo tak by bylo tak... to nie uniknione... to zaplanowane.. ja tylko odtwarzam to zycie jak w dobrej grze PLAYSTATION 3... przeciez nie znamy przyszlosci a i tak ja dokonamy tak jak chce tego nasz pan i wladca ktora ta gre wymyslil... teraz moje pisanie bloga jest tylko skutkiem tego co robilem wczesniej i bynajmniej nie byla to ta muzyka.. to juz dawno za mna... to juz przeszlosc.. ja chce czytac przyszlosc... bedac tu i teraz w tej chwili... oby dobrej...bo tylko te sie pisza.. zapisuja... te sa porzadane

poniedziałek, listopada 21, 2011

O JEDEN DZIEN ZA DLUGO ZYLEM W SAMOTNOSCI
O JEDEN DZIEN ZA DLUGO ZYLEM WSPOMNIENIEM MILOSCI
TERAZ MAM TYLKO PUSTKE, CZYSKTE I PIEKNE OCZY
OCZYSZCZONE PRZEZ LZY, MOJEJ NIEWOLNOSCI

niedziela, listopada 20, 2011

RUN ME BLADE


Potykam sie o swoje mysli. Jak dziecko ktore uczy sie chodzic. Wywracam sie o nie.. przewracam.. obracam... przekrecam z boku na bok. Skad to sie bierze? Dlaczego sie tak dzieje? Codziennie niespodzianka... dobrego wyboru... juz dobrego... ta plyta to jakis oltarz... nagrana dlugo przed nagraniem... a co sie z nia dzieje... teraz... w tej chwili.. nie potrafie przekazac... wlasnie to te mysli... jak to mozliwe ze idzie tak jak idzie... w takim tepie... byc moze ja wydadza... byc moze juz zaraz.. byc moze mam juz PR... mam zespol... robie trzy teledyski... i nikt nie moze mnie zatrzymac... opamietac... jak w mechanicnzym zegarze... cyk klik cyk klik cyku kliku ...

Chlopaki dzwonia... pytaja sie... chca... sami zadziwieni... ja tez... nie martwcie sie nie wygladam na tak spokojnego jak wam sie wydaje to byc moze ostatni pozor mojej juz nad wyraz dojrzalej niedojrzalosci... wiec, powierzmy to tym ktorzy to prowadza bez naszej wiedzy, Ci ktorzy prowadzili nas w porazynie... i teraz tym bardziej..

Sluchajmy pieknej muzyki, zasilajmy sie pieknym obrazem, filmem, historia.. swiatlem kazdego dnia... sluchajmy i badzmy wdzieczni... tak troszeczke... odkrywajmy nowe galaktyki naszych podswiadomosci.. zyjmy dniem nam dzisiejszym... przenosmy sie w kraine bladerunnerow przed snem by obudzic sie na nowo.. w nowym wymiarze...


slucham od tygodnia tylko jednej plyty... GRIZZLY BEAR .... Veckatimest album zwie sie... zadziwia mnie i podjudza... drazni sie ze mna.. prostota.. i kierunkiem.. mi dobrze znanym.. prosto z serca...

dobranoc przeznaczenia... czas zasnac w lodowatym lozku, lochu mojej pruznosci... samotnika.. z domena ze bez podejmowania wyborow ...

... wciaz wszystko jest mozliwe... (mr Nobody)

piątek, listopada 18, 2011

Roztargniony, postanawia poukladac mysli w jedna nie haotyczna calosc...

Wojna zdejmuje z czlowieka wszelki obowiazek przewidywania, projektowania i planowania. Podczas wojny zyje sie jakas dziwna pelnia istnienia. Oddycha inaczej. Mysl o koncu wojny jest dl a mnei prawdziwym koszmarem nie do zniesienia. Znowu na czlowieka spadnie obowiazek myslenia. Teraz wszystko dzieje sie samo. Kazdy koniec jest straszny i bolesny. Tylko podczas wojny mozna byc szczesliwym w celej pelni. Zyc i nie myslec. Czy moze byc cos piekniejszego i silniejszego?

to fragment biografi ZOFII CHOMETOWSKIEJ... fotografki... czytam wlansie o niej w darmowych wysokich obcasach i w jakims stopniu.. ba... w kazdym stopniu, rozumiem ja doskonale..

Czasami wyobrazam sobie wojne. Co by sie stalo i jak sie dzialo i co moze sie stac. Jak wtedy czlowiek nastawiony jest do smierci i przemijania.. Jakie wtedy to banalne.. albo sie boisz i bac sie bedziesz albo sie nie boisz i zyjesz.. lub umrzesz... przeciez i tak koniec jest taki sam. Jakie to ma znaczenia...

Wierze ze mozna zyc brdzo dlugo i byc nieszczesliwym... zyc krotko i przezyc kazdy dzien pelnia prawdziowsci dnia... nie dewagujac na temat mgly lub zimna... po prostu to kolejny dzien.. tylko ze jest zimniejszy niz ten wczorajszy... Czekanie na wymazony piatek, poniedzialek , srode, Wtorek z wiadomoego dla nas tylko powodu.. a przeciez to sie dzieje tu i teraz. Pisze to tu i teraz w tej kuchni... i co z tego ze jest zimno... co z tego ze znowu musze chodzic w butach bo na skarpetki nie moge sobie juz pozwolic..

Ten pobyt w porazynie troche mnie ponownei przywrocil do balansu samego w sobie.. to tak jak bym przez chwile przestal grac sam ze soba.. jak by moj przeciwnik stanol po mojej stronie i powiedzial.. Ej Konrad. moze zrobimy cos ... razem..

Kazdy ma swoj cien... moj cien... krazyl i byl znienawidzony przeze mnie... on tez nei dazyl mnie uczuciem.. krazyl i wkurwial mnie na kazdym kroku. Pytam sie go..

Po chuj...

on nawet nie odpowiada... ciche dni... ciche lata... wiec gralem z nim... adoptowalem sie by udowodnic mu ze jestem lepszy... ze madry... gralem z nim w szachy i przegrywalem... bo zawsze przegrywam w szachy...

No i teraz cien polaczyl sie ze mna w jednego ja...

SO EMPTY
SO PURE
NEW BORN
FOR YOU

to tekst mojej ostatniej piosenki nagranej w tym lesie.. reszta to juz historia..

Mam jeszcze dwie rzeczy MUST DO przed koncem roku 2011...

Raz... NAPISAC JESZCZE RAZ SHE
Dwa.. Przeczytac CZLOWIEKA Z WYSOKIEGO ZAMKU Phila K. Dicka

to wlasnie Phil w moim wieku.. jako 33 latek tak sie podkurwil na zone.. ze zamknol sie w szopie dla jej i jego dobra i napisal longiem... to pierwwsze arcydzielo z tytulu.. A kurwa taki wlasnie zjebany jestem i nikm mi nic nie zrobi...

tak mam... projekt AKX 1138 dal mi tyle mozliwosci by poleciec w to.. ze teraz wystarczy sie puscic... nie bac sie..

POLECIEC NA DECHE... z pelna wyrozumialoscia... z przekonaniem ze walne o ta wode... i bedzie wielki huk i plusk... ale fajny plusk :) niepowtarzalny, nadzwyczajny...

Jechalem dzis tramwajem.. ludzie sluchaja.. ba.. polowe ma sluchawki.. na uszach.. sluchaja muzyki... ona ich utula... pociesza... zapominaja o tramwaju i marza o lepszym swiecie.. fajnie... jestem z nimi... pomoge im... pomagam.. zreszta... moj cien jest ze mna i dobrze mu z tym... to jest najwazniejsze...

środa, listopada 16, 2011

wtorek, listopada 15, 2011

AKX 1138 - OSTATNI DZIEN PRACY

ZAFIA PSYCHOLOG przy okazji pewnego problemu podswiadomosci, powiedziala mi ze jest to cos takiego jak bym nosil w bucie gwozdzia i uwieral mnie przez tak dlugo, ze przyzwyczailem sie do tego ale on wciaz uwiera i niegdy nie bede szczesliwy dopoki on tam siedzi... Rozwiazalem problem i tym samym wyciagnolem uwierajacego gwozdzia, wszystko jest znowu inne. Wszystko dla mnie i dla mojej PODSWIADOMOSCI... Pare dni temu szedlem do sklepu z chlopakami i okazuje sie, ze wystaje mi cos z buta ... i rzeczywiscie.. Byl tam wbity gwozdz.. MARIO szybko go wyciagnol i powiedzial, ze mam wielkiego fuksa, bo jak by byl wiekrzy nie mial bym palucha... Psychologicznie wyzucilem go z mojego zycia ale z szacunkiem, polozylem na parapecie przed sklepem. Pare godzin pozniej patrze na sciane u SZYMONA SWOBODY i na nasza tablice pamiatkowa. Kazdy zsepol taka tablice daje na pamiatke.. I juz wiedzialem, ze to wlasnie tym gwozdziem trzeba przybic ten projekt.. Powiedzialem to MARIO i poszlismy w nocy po ten gwozdz.. 15 minut czystym lasem w mgle do sklepu. Oczywiscie tam byl.. .i wtedy ostatecznie zarysowalem na swoim dysku powage tego projektu i przypieczetowanie to gwozdziem z mojego buta wlasnie w tym miejscu mowil juz wszytsko, jak bardzo wazny to byl czas.

To byl wspanialy czas. Spedzilem tutaj go z bardzo drogimi mi ludzmi i wciaz nie moge uwierzyc ze na poczatku jest pomysl a potem wszystko mozna tak naprawde zrealizowac. Mamy 9 kawalkow, dzis robimy 10 ty... Ci ktorzy mieli przyjechac i mnie odwiedzic, przyjechali.. Ci ktorzy mieli nie przyjechac.. zostali w domu..

MUZYKA jest bliska siostra FILMU... dlatego duzo nauczylem sie o samej rezyserii i nowej filozofii dla kazdego ARTYSTY, MALARZ, MUZYKA czy AKTORA...

Porownuje sztuke i uprawianie jej do skokow do wody... Mozna skoczyc na nogi... ze skoczni do basenu i jest to poprawne i dopuszczalne... mozna tez skoczyc na glowke... jest to piekne i niebezpieczne i bardzo kunsztowne... niestety nie ma nic po srodku.... nie mozna skoczyc troche na nogi i troche na glowke.. lub prawie na glowke.. bo wtedy przez strach zawsze bedzie decha.. wiec porazka... trzeba z cala pewnoscia skoczyc na glowke wierzac ze sie uda .. lub po prostu skoczyc na nogi... ale w tej filozofii jest jeszcze jedna opcja...

Mozna skoczyc na DECHE... z pelna premedytacja i swiadomoscia bolu i wszystkiego innego... ale swiadomie robiac ja jest to jeszcze bardziej niespotykane i najniebezpieczniejsze... to chyba jestem ja... ja skacze z premedytacja na DECHE... wszystkie inne opcje sa dla mnie juz za mala wygurowane.. i tego sie trzymam ... juz w grudniu pisze nowy film.. totalnie inny od tych ktore do tej pory napisalem... tym razem taki.. bym mogl go zrobic takimi srodkami jak zrobilem.. dzis projekt AKX 1138... i skacze na deche z duzej skoczni...

piątek, listopada 11, 2011

PREFKA

11.11.11


Znamienny dzien... znamienny w tym wypadku prawdopodobnie lub z pewnoscia slowo pochodzi od slowa ZNAMIE.... bo wszystko wczoraj bylo po to by w nocy juz wszystko bylo jasne...
Przyjechal GARWOL, gitarzysta ktorego zaprosilem do formacji... AKX 1138... Po wypadku z nozem kiedy sie skaleczyl... i widzialem krew... jego wzmacniacz sie zapalil.. zaspierdzial i zdechl...

W tym momencie wiedzielismy juz ze nie zrobimy dwoch kawalkow.. kurcze, ja nawet bylem pewny ze nie zrobimy rzadnego ale nie przejmowalem sie tym zbytnio.. bo w tej samej chwili BARTEK BUSKO zaprosil nas na sesje na zlomowisko.... bardziej plastikowisko... no i jestem tam bez GARWOLA w tych lodowkach i mowie sobie... no tak.. Tak to mialo byc to jest przwdziwy sklad AKXa ... czuje ze to jest wlasnie ten sklad... MARIO PURZYK i JA... a innie beda goscmi.. tego projektu.. i tak tez sie stalo po udanym numerze LOONG WEEEK... poweidzialem ze to jest AKX 1138 i przybilem piatke z chlopakami ... przyjechal jeszcze moj woj ze STARACHOWIC z harmonijkami.. i coz... bedzie dzisiaj nagrywal swoje partie do tej wyjetej z podswiadomosci muzyki...

GARWOL na koncu przemowil.. po tym calym ciezkim dniu stresu i oczekiwania... ze moja muzyke moge wykozystac do reklamy filmu teledysku.. wszystkiego i ma racje

Moja muzyka bedzie moim przewodnikiem by robic filmy... jeszcze bardziej osobiste... by odslonic w filmei jeszcze glebiej to co udaje mi sie odslonic w tej abstrakcyjnosci struktury muzycznej, tekstowej, i brzmienia..

no i melodiii.....

środa, listopada 09, 2011

DAY 3 - GOODBYE - BEGINING



bez metronomu, na zywo, nie rowno... z przyspieszeniem mojego glosu... dziwnie... nadzwyczajnie dziwnie... szybko... do przodu... dwa podejscia wokalu... jedno podejscie perkusji... i dop przodu... i nei wiemy co sie tu dzieje... a dzieje sie...



bo tak ma byc

wtorek, listopada 08, 2011

33 SEZON


No i zaczela sie nowa historia.. ale czy napewno... czy 33 sezon nie jest przypadkiem kontynuacja 32... czy tak naprawde jest to ta i ta sama ciaglosc.. przeciez nei ma roznicy pomeidzy 31 grudnia 2011 a 1 s tycznia 2012... tylko w datach...

Chce byc madry... prawie tak madry jak Jezus
Chce byc czysty... w ubiorze, duszy i ciele
Chce byc szarmancki... omijac brzydkie wyrazy
Chce byc w prawdzie ze soba... PRAWDA to domena tego sezonu
Chce zrobic conajniej dwa autorksi teledyski do AKX 1138
Chce zagrac przynajmniej jeden koncert w 2012 z AKX 1138
Chce zrobic POWROT DO LEGOLANDU... film kotry juz dawno lezy na polkach wypozyczalni wszechswiata

Chce kochac i byc kochanym...


Amen.. A w co wierzysz niechaj sie stanie...

poniedziałek, listopada 07, 2011

NAGRYWANIE - AKX 1138 - PLYTY


No i stalo sie... projekt AKX 1138 odpalil... ruszyl... pedzi... gna... przyspiesza... rozpedza sie swoim przeznaczeniem... Dzis zaczolem nagrywac swoja plyte... Jestem gdzies w srodku puszczy w pewnym palacyku z pewnymi ludzmi robiac pewna muzyke.. Projekt wyszedl jak najbardziej z podswiadomosci i bedzie to zupelnie wolna od wszelkich sprzeciwnosci losu idea... Gram... komponuje.. spiewam... oficjalnie od jutra o projekcie bede mowil na forum... dzisiaj jeszcze calkiem nieoficjalnie...

Zaczelismy od spokojnej piosenki DEMON HIV ... pierwszy raz za wiekrzym studyjnym mikrofonem i okazalo sie ze poszlo z pierwszego strzalu... Nic juz nie trzeba wiecej, powiedziel moj producent, ktorego bede sie tu trzymal jak kola ratunkowego... No dobrze, skoro tak to ..tak.

Czuje sie jak bym robil to cale zycie... :) happy born day...

piątek, listopada 04, 2011

32 SEZON AKX



Idea jest prosta. Za kazdym razem kiedy wlacza mi sie komputer i photobooth sie odpala ... mam za zadanie gdzie kolwiek nie bede... nagrac do 20 sekund czego kolwiek. Zasada dwa brzmi: co kolwiek to bedzie ma sie zaczynac moja twarza by zobaczyc zmiane nastroju i wygladu. Nie wiem czy wiecie ale codzienie jestesmy troche inni i fizycznie i psychicznie..... i tak od trzech lat mam tego typu zapiski.. video...

Niesamowite, jak jeden rok moze ci przeleciec w postaci tego typu emocji i video relacji.. nie koniecznie spujnych, madrych ale prawdziwych... i tego sie trzymam od paru lat... write the truth jak powiada medrzec Mc Kee...

Zycie tez mozna pisac... i warto by bylo prawdziwe...

kiedy rok sie konczy lacze wszystkie filmy do kupy i zamykam na rok w specjalnym folderze. film ma wtedy z dwie godziny... po roku.. kiedy kolejny film wchodzi do folderu... ogladam po raz pierwzy film wczesniejszy... i tak to sie ma. wiec czeka mnei przypomnienei sobie relacji z sezonu 31...

zasada numer trzy: nigdy nie mowilem ze jestem normalny, wiec nie ma co dalej komentowac tego doswiadczenia...

Tutaj tylko przelatuje przez te zapiski co daje i tak 8 minut filmu... dziwne.. krotko a jednak dlugo..

Za pare dni sezon 32 sie konczy i serial zatoczy kolejny krag. Jaki byl to sezon.. oceni historia tego serialu ale cos mi sie wydaje ze byl z pewnoscia i napewno przelomowym sezonem do dalszych sezonow ktore oczekuja, co kolwiek to znaczy..

wiem tylko ze sezon 33... ma juz swoja okladke... :)

piątek, października 28, 2011

Jonny Greenwood

Jonathan Richard Guy Greenwood (ur. 5 listopada 1971 w Oxfordzie) – muzyk, gitarzysta brytyjskiego zespołu Radiohead. Gra również na skrzypcach, banjo, perkusji, harmonijce organach i flecie prostym. Odpowiada także za elektroniczne brzmienia zespołu. Jest autorem muzyki do oskarowego filmu: Aż poleje się krew. Został nominowany do nagrody Grammy. Magazyn Rolling Stone umieścił go na 60. miejscu w liście 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów.[1] Jego starszy brat Colin Greenwood również należy do Radiohead.



czwartek, października 27, 2011



Spokoj... doroslosc... sztuka... Widzialem sie dzisiaj z moja siostra cioteczna ANNA SKUBIK.. ja nie mowie kuzynka bo ona tego nei lubi zreszta ja tez.. kyznka kojazy mi sie z cyganka |(nie obrazajac miejszosci romow na swiecie) wiec...

siostra cioteczna i jej nowy spektakl.. dojrzaly i taki artystycznie dopieszczony...
I to wszystko nastraja mnie do tego by przypomniec sobei jak razem bawilismy sie w teatr... i po tych 30 latach.. to wciaz trwa...

show still goes on...
Rozczarowanie to nic innego jak skutek niezaspokojonej tesknoty... jesli twoje mysli beda stale krazyc wokol jakiegos problemu, podswiadomosc zareaguje odpowiednio do tego, w ten sposob tylko zniszczysz wlasne szczescie. Jesli chcesz, by przez cala twoja istote harmonijnie i rytmicznie przeplywala zasada zycia powiedz sobie z calym przekonaniem...

WIERZE...

MOCNO.... ze

NIESWIADOMA MOC,... ktora podszepnela mi to ..

PRAGNIENIE... juz je

PRZEZE MNIE

URZECZYSTNILA...


to zaklecie pokona wszelkie klopoty... :)


a ja znikam...

środa, października 26, 2011

PIES OGRODNIKA

Jesli mnie nie chcesz,
Pozwol mi odejsc,
Spusc mnie ze swojej smyczy,
Ja sobie pojde,
Poszukam sobie,
Odszukam swoje wartosci,
Bo jak nie kochasz,
To nic tu po mnie,
Wiem to po samym sobie,
Tez nie kochalem,
Na smyczy trzymalem,
Nie chcialem tego odposcic,
Lecz dzis to zmieniam,
Odpuszczam w koncu,
Nie zatrzymuje nikogo,
Wagi, Skorpiona, Wodnika,
Wiec Jesli mnie nie chcesz,
Pozwol mi odejsc,
Pisal, Pies Ogrodnika,

AKX

sobota, października 22, 2011

WSZYSTKO

W komputerze mam taki lekkomyslny frywolny folder z napisem wszystko... tak narpawde to wszystkie zdjecia ktore mnie w jakis sposob inspiruja... w ten mroczny piekny weekendowy dzien.. postanowilem pokazac wam pare z tych zdjec ... moze was tez zainspiruja do zrobienia foldera WSZYSTKO...

no to zaczynamy...


Nie wiem z jakiego filmu czy serialu to jest i prosze nie mowcie mi, bo to nie ma znaczenia... to zdjecie przypomina mi okladke do GRADUATE.. ABSOLWENTA z tym ze HOFMAN jest tam prawiczkiem i wogole niedoswiadczonym chlopcem natomiast ten typek.. to zwyrol w bialym garniturze ktory potrafi wszystko... potrafi byc czuly piescic i rozkoszowac sie sexulanym uniesieniem.. potrafi byc tez brutalny... on wie kiedy kobeita chce szarpniecia za wlosy.. a kiedy czulej pieszczoty reki dloni glaszczacego Ojca patrona...


A to ja.. smieszne w tym zdjeciu jest to ze ze od paru lat probuje zmienic swoj wizerunek... kupuje biale koszule marynarki szaliczki a na koncu zawsze laduje w zoltych NIKACH koszulce ze Star Wars i niebieskich dresach... to jest ponad mna.. wygldnie jest miec dobrego t sherta... ktory ma dziury i 1000 przepranych sesji w pralce :)


A to juz wojek Steven ktory dorasta mi na oczach z dziecka w medrca... to zdjecie przypomina mi pewnego innego rezysera lat dwudizestych.. nazywal sie typek ERICH VON STROHEIM i chodzil zawze na plan w mundurze bo kiedys byl w wosjku w ofierkach i calym tym.. przykrytciem... mysle ze wójek tu nawiazuje wlasnie do niego


Prostota tego monolitu to tak naprawde cala esencja filmu 2001... kiedy skonstuowalem AKXa w swojej prostocie prezentu myslalem wlasnie o pudelku LEGO i MONOLICIE... to musi byc po prostu kawalek drewna.. to musi byc plecebo dla duszy.. ktora mnie uzdrawia do dzis.. a AKX to dopiero poczatek.. a inspiracja.. tak.. MONOLIT z 2001


W wieku 5 lat... pomiedzy MUPEPT SHOW MISIEM USZATKA jeszcze daleko przed gwiezdnymi wojnami.. mialem nieprzyjemnosc zobaczyz film o bombie atomowej.. jako dziecko zobacyzlem zdjecia jak zdmucha wszystkich z powierzchni ziemi... na domiar zlego.. byl wtedy teledysk QUEEN radio gaga pokazujacy podoban zaglade keidy rodzina chowa sie do schronu.. spytalem sie mamy bedac tym 5 latkiem czy to dawne czasy... a mama.. nie... to jak najbardziej czas terazniejszy .. moze sie to stac w kazdej praktycznie chwili.. nie musze wam mowic jak szedlem wtedy spac i jak budzilem sie.. pomijajac ta jedna z tysiaca traum... moge poweidziec ze to byla bysuper okladka na plyte ... dzieciaczki ktore bawia sie w maskach..

to moze sie wydazyc w kazdej chwili.. thanks mom :)


Wyglada jak stare zdjecie.. nie... to DEBKI.. i miejsce gdzie gralismy w siatke... piekne miejsce kultowe ktorego juz nie ma jak i tych wakacji 2010 roku... i tej pieknej nocy...


W bloku... moim bloku... luksfer na kotry trzeba bylo sie wdrapac by zobaczyc czy kryjacy PIRANIA jeszcze czatuje.. bo w chowanego bawilismy sie na calego... wchodzilismy gdzie sie da.. nie bojac sie o konsekfencje uszczerbu...


Prostota.. mysle ze kazdy z nas codziennie napierdala w szachy z samym soba i nikt nie wygrywa i nikt nie przegrywa... niekonczoca sie gra... a rozwiazan tryliony...


Piekne zdjecie... rozpierducha.. znowu moze jakas mala bomba atomowa.. terrorysta kotry natrafil na tych golasow.. co wiecej mowic jedno zdjecie milion slow..


Moja mam z dziecmi.. tak patrze na te zdjecie i mysle sobie.. czy poradzila by sobei z jak by to byly jej wnuki.. takie male konradki konradzianki.... hm... nie, nie poradzila by sobie :)


Wszyscy kupuja cos w internecie.. ja bym chcial takie buty frediegoo bo wiem ze jesli by mial nosic NIKE nosil by wlasnie takie... a najbardziej podobaja mi sie podeszfy.. hm.. jak bym w nich chodzil tylko ja bym wiedzial o tym .. shit.. znowu tajemnica...


Moja znajoma ANNA MAJHER w swojej swietnosci.. sexualnego uniesienia polskiego filmu lat 80tych.. no coz... co sie raz ma w ciele nie traci sie w duchu... takie mam rozwazanie...


DAWID Z BOWIE... zlapany zatrzymany. Popatrzcie na typka jak ma tak naprawde radoche z tego ze robia mu ta fote.. jak morderca ktory jest przekonany ze zorbil dobrze mordujac ta cala rodzine siekiera.. i wiele wiele innych osob po drodze jego schwytania...


czesc nazywam sie Konrad mam 12 lat.. moge ci zagrac somebody na pianinie albo strangelove na syntezatorze zapraszam do siebie.. GLOGOWSKA 11/64 czekam z niecierpliwoscia by Ci to zagrac...moj kolega MIchal tez sie dolaczy jesli nie masz nic przeciwko temu..


BYlem przekonany w latach 80 tych ze nasza przyszlossc wlasnie tak bedzie wygladala.. ze to wlasnie po roku 2000 bedzie wygladal statek, przychodznia, szkola, kosciol...


to nie jest jeszcze jedno zdjecia WOODEGO.. ja tam bylem.. pstryk... jak by nie bylo 1/24 sekundy jego calego zycia... :)



Autograf ktore zmienil moje zycie i uswiadomil mi ze ja tez moge stac za taka kamera noi stalem dokladnie za tym modelem... PANAVISION...



Moj ulubiony moment z tego calego filmu... jak Napoleon karmi NINE.. i mowi.. nina.. foooood... lama nie chce tego jesc.. jest madra..


W nawiazaniu do mojego filmu SHE.. ktory w mojej glowie od dobrych 10 lat.. moj robot wygladal by dokladnie tak jak ta PARIS HILTON tutaj.. taki wlasnie model.. tej lalko zabawki..


KOlejne zdjecie kolejnej aktorki znanej mi i lubianej.. i moge powiedziec to samo.. co przy ANNIE.. co w ciele to tez i w duchu .. i tym optymistycznym akcentem koncze moja pazdzernikowa prezentacje z wielkiego folderu WSZYSTKO...

czas na mnie... a sio.. i zniknol ponownie..

niedziela, października 09, 2011

Wybory

Zaglosowalem.... poszedlem w ostatniej chwili do ratusza i zameldowalem sie tymaczsowo na ochocie.. i tymczasowo zaglosowalem dzisiaj na PO... choc kartek bylo tak duzo ze az chcialo sie tam wiecej krzyzykow postawic. rozwiazac jakas szarade przy okazji.. kurcze.. mogli by robic odrazu test na intelgencje.. niestety... tyle papieru i tylko jeden krzyz... yk.

Pani przewodniczaca byla pankowa... tak ladnie sie na mnie patrzyla.. z usmiechem.. to si enazywa kultura wyborcza.. Bylem przeziembiony przez te ostatnie dni.. lezalem w lozku i nei chcialo mi sie z niego wychodzic.. dziwilem sie bo zazwyczaj nei chce mi sie lezec a tu leze i leze i leze.. i dzis zrozumialem.. jak nie lezec skoro tu w tym domu jest tak piekielnie zimno.. to rpzez to sie oziembilem.. przyzwyczajony do biegania na golasa na mianowskiego ogladaja mroz na dworze czy snieg.. czy zmarzline.. tutaj nie bede mial tego typu rarytasow.. skarpety buty szalik i ten malutki piecyk gazowy ogrzewajacy moj kaloryferek.. fuck...

ja przeciez zamarzne tej zimy... teraz dopiero sobei to uswiadomilem.. ze trzeba bedzie sie gdzies skitrac na ta zime.. tylko gdzie... oto jest pytanie..

Wczoraj obejrzalem DAWNO TEMU W AMERYCE... ten film lacznie trwa 3 godziny i 45 minut.. i nie dluzy sie skuibany. KOALA zajarany i kolejny rezyser.. tym razem Sergio.. zdobyl uznanie kolegi.. dzien wczesniej pokazalem mu PRZYPADEK Krzysia.. kieslowskiego moj chyba ulubiony jego film.. jest w nim tyle universalnych tresci ze powinni pokazywac go w szkolach.. a moze nie..

w sumie mi pokazywali w szkole w pustyni i w puszczy i jakos nie mam ochoty kiedy kolwiek go jeszcz zobaczyc.. Jedyny film lekturowy ktory wciaz mnie moze zadziwia do KRZYZACY.. forda..

dlaczego? bo nigdy nie zapomne tych jezorow,,, Juranda... tej Basi... Bogurodzicy... blaznow.. i innych szalenstw ktore widzialem pierwszy raz w telewizji w SObieszowie bedac malym chlopakiem.. jak mu te rece i oczy wykuli.. przeciez nie bylo widac.. ale ja widzialem..

i tym optymistycznym akcentem po wyborczym.. zycze sobie jak rowneiz innym ludzia dobrej roboty... pieknego tygodnia.. swietujcie... usmiechajcie sie.. karmcie swoja podswiadomosc dobra energia... i

jak najwiecej MILOSCI :)

piątek, października 07, 2011

Trzeba wiedziec kiedy powiedzec sobie stop....


... Ostatnio duzo filozofuje. Te filozofie wychodza od prostego myslenia i tak naprawde od obserwacji... przede wszystkim obserwacji... po prostu obserwuje... Przed godzina wyszedlem z seansu Warszawskiego Festiwalu Filmowego... film mnie nie zainteresowal. Nie musze mowic czy mi sie podobal czy nie.. stwierdzilem ze wole napisac tu pare slow niz siedziec tam jeszcze poltora godziny po to by rozmawiac o tym filmie z innymi zainteresowanymi... zamknietymi w czarnej sali numer jeden... mojej ulubionej sali Zlotych Tarasow gdzie miala premiere ZAMIANA.

Wyszedlem z ulga. Bez konsekfencji. Szczerze... szedlem do domu ulicami jesiennej Warszawy. Bo czasami trzeba wiedziec, kiedy powiedziec stop.. czy chodzi to o film czy inne aspekty naszego zycia. Mysle ze jest to bardzo naturalne i prawdziwe.

Ostatnio czulem sie jak chomik, ktorego wlasciciel wypuscil go z terarium i powiedziel. Mozesz juz isc, jestes wolny. No dobrze wolny, ale wychowany w niewoli majacy swoj dom w tych pieprzonych oszczanych wiurach... jak teraz znajde potrzebne mi jedzenie.. Czy ta wspanialomyslnosc tak naprawde nie oznacza dla mnie nieuniknionej smierci? Tak sie czulem... naprawde dokladnie tak. Stalem przy tym terarium i ogladalem te wiury od drugiej strony, choc nie wiedzialem jak moge tam wejsc do srodka...

i przyszla mysl... ze moze nie bedzie tak zle z tym jedzeniem. Byc moze powinienem oddalic sie od terarium i poszukac nowych wiurow, ktore oczywiscie oszczam jak na dobrego rasowego chomika przystalo. No i poszedlem... wciaz ide.

Obserwuje naszego lub nie naszego kota Henrego. Zaowazylem ze kiedy sie go nie dotyka i generalnie daje swobode.. On sam skubany przychodzi i lasi sie ze az milo popatrzec. To od Ciebie zalezy ile tej milosci bedziemy chcieli od niego wziasc... bo z chwila kiedy bierzemy go i sciskamy kot ucieka i jeszcze wiele dni uplynie zanim ponownie zapuka do twoich drzwi pokoju.

Mysle ze tak samo jest z relacjami. Sztuka... jesli tak bardzo chcemy ja scisnac i nie poscic to zamykamy jej energie na to by mogla nam tez cos dac w zamian... trzeb dac na luz... i czus sie z tym dobrze...

czasami gram na czterech graczy we Flipera... goscie chca mnei pokonac wierzac w swoje umiejetnosci i troche szczescia, kotre akurat przy tej grze tez warto miec.. Zaowazylem ze kiedys przy konkursach spinalem sie i nie wychodzilo mi nic. Ostatnio.. dokladnie w momencie stresu patrzenia na mnie jak gram, postanowilem zapomneic ze wogoel jest jaka kolwiek rewalizacja. i jeszcze bardziej grac na luzie.. nie myslec ze pilka w kazdej chwili wyladuje tam gdzi enei powinna. Po prostu luzno gram.. tak wczoraj ugralem 325 milionow punktow na takim chiloucie... ze pomyslalem ze trzeba to bedzie rozwinac troche dalej.

Wystapienia publiczne... stresujaca rzecz.. potrafimy rozmawiac w swoim gronie ale jak przyjdzie nam cos poweidziec na zywo w telewizji spinamy sie.. tak samo przy robieniu filmow.. ci wszyscy patrzacy ludzie, klienci kiedy robimy reklame.. itd... naprawde mozna to robic dokladnie tak samo jak wczoraj gralem w tego flipera.. pomagalem sila natury by ta pilka odbijala sie z jednego miejsca na drugi.. wynik cieszyl oko mobilizujac do jeszcze wiekrzego luzu.. nigdy spiecia..

no i tak klade sie przeziembiony w piatkowy wieczor.. dzielac sie tu swoimi spotrzezeniami.. W koncu to czego nie napiszesz zawsze bedzie tylko swobodna mysla..