czwartek, grudnia 31, 2009

Ostatnio rozpatruje zycie w kategoriach serialu. Ma to duzy zwiazek z fascynacja six foot under ktory doprowadzil mnie do juz ostatniego sezonu. I wlasnie o sezonach tez rozmyslam. Bo skoro nasze zycie to taki serial z wieloma watkami to koniec roku moze spokojnie oznaczac ostatni odcinek sezonu. Kazdy ma tyle sezonow ile zyje na tej planecie. Niektorzy maja jeden sezon inni sto. Ja zaczynam od jutra 32. Nowy 32 sezon serialu Aksinowicz. Wy zaczniecie swoje nowe sezony. Kazdy ostatni odcinek sezonu dawal pewna nadzieje na to czego mozemy sie spodziewac w nastepnym. I po czesci te sepekulacje sie sprawdzaly ale juz w pierwszym odcinku nowego sezonu wiele z tych rzeczywistych watkow byly niespodziwanie zakonczone po to by prz okazj otworzyc szereg nowych. O ktorym bysmy nawet nie pomysleli ogladajac ostatni odcinek. Wiec porownujac zycie do serialu. czy warto zbytnio projektowac kolejny sezon. Myslec o tym co moze przyniesc skoro i tak zycie zaskoczy nas same w sobie bo takie jest zycie bo takie sa seriale. Jedyna rzecz ktora sie nie zmieni to jej glowni bohaterowie. Szczegolnie tytulowi, czyli my sami. Bedziemy przechodzic przez kolejne dramaty i wybory codziennego zycia ale by nikogo nie zdolowac przed sylwestrem, chcialbym powiedziec ze w tych obserwacjach jest tez sluszna teza ze niektore sezony sa lepsze od innych. Niektore sa znacznie gorsze. I nie bynajmniej nie dlatego ze dzieje sie cos zlego lub dobrego. Niektore po prostu nie sa tak interesujace jak inne. Dlatego zycze wam po prostu...

UDANEGO SEZONU :) 2010 nie zaleznie w ilu odcinkach juz wystapiliscie i w ilu sezonach swoich znajomych mezow zon dziewczyn i chlopakow braliscie udzial.

wtorek, grudnia 29, 2009

AVATAR W KONCU COS DLA MNIE

Tak sie ciesze ze znowu jest film ktory inspiruje. Tak sie ciesze ze Cameron i ze w nowej technologii ktora kupilem. Tak sie ciesze ze bez tych wszystkich tanich efektow ktore sie widzi nie widzi... AWATAR AWATAR AWATAR




W IMAXE zawsze swiat wydawal sie lepszy. Jeszcze lepsiejszy w 3D a teraz po tym filmie juz nie wiem co wogole myslec. Czulem sie znowu jak dziecko i widzialem twarze dzieciakow wychodzacych z kina. Ci dziesieciolatkowie jeszcze nie dokonca zakumali co widzieli. Co tam sie dzialo. Kto byl dobry kto zly. Kot gdzie jak i kiedy... ale z pewnoscia uwierzyli. Zrenice byly wiekrze i totalnie podekscytowani jak ja kiedys na Powrocie Jedi



Pierwsza i najwazniejsz psychologiczna sztuczke ktorej uzyl cameron bylo wprowadzenie nas w ten wyimaginowany swiat tej planety. Poznalismy komputerowego niebieskiego bohatera po to by nasz czlowiek aktor w snie zamienil sie w niego i wprowadzil nas w ten swiat. Ta cala sceneria NAUKOWEJ przykrywki dala nam wazny hak ktorego sie szybko mozna bylo zlapac

Ok... gosc jest zklonowany dna i te sprawy. Widzielismy to w Jurassic Park ogladalismy owieczki... kupujemy. Teraz Gosc zasypia i budzi sie w ciele AWATORA. Ok.. kupujemy to widzielismy to juz i kupilismy w metrixe i tak dalej.. wiec wchodzimy w ten swiat.. a potem juz tylko BAJKA :)



Ktos mi powiedizal ze to otworzy nowe drzwi do 2010 - 2020 w kinie.. .tak otworzy.. i powiem wiecej to nei byla tylko walka ludzki z tymi AWATORAMI... z planety ktorej nazwy nei pamietam... tylko technologiczna walka aktorow rzeczywistych a animowanymi komputerowymi animacjami postaci ... wow...

Czyzby niedlugo pracy nie beda mieli operatorzy i aktorzy scenografowie kostiumografowie i wszytsko bedzie jedna wielka animacja komputerowa...

Na szczescie rezyserow i scenarzystow tak szybko nie wywala... Uff :) trzeba zmienic po prostu myslenie i to szybko. WIec moi drodzy operatorzy scenografowie kosiunografowie aktorzy... zmieniamy styl pracy bo to bedzie przyszlosc kina. Z pewnoscia takiego przygodowego...

Chodz z drugiej strony dobry film to dobry film... Ciekawe te walki digitalu z celulojdem i tak dalej. Gdzie ja stoje... Przyznaje sie wciaz po srodku.. wciaz tasma wciaz aktorzy wciaz historia i marzenia o swoich historiach tylko.. kurcze ... sam nie wiem... kiedy widze i wierze kiedy ktos mnei nabiera ma mnei w garsci bravo



Cameron wybudowal wlasne kamery... ok... nie ma to jak wizja :)



I przez 10 lat tam sie skradal nie robil nic od tytanika i bum.. jest film ktory znowu wyzezbi historie kina... fajnie jest robic i byc tam gdzie nikt jeszcze nie byl przed toba .. Bo teraz juz wiemy i bedziemy probowali przez 10 lat zrobic podobne.... lepsze gorsze badziewiaste wersje tego co dzis widzialem...



Wiec na koneic tego szalonego spontanicznego wpisu moge tylko wszystkim zyczyc takiej wiary w wizje jaka mial cameron. I robic swoje..



ide cos zjesc...

niedziela, grudnia 27, 2009

WIGILIA 2009 STARACHOWICE



Syn rozwodnika i rozwodniczki ma tak ze bardzo czesto musi podjac wybor pomiedzy spedzeniem swiat z Mama a z Tata. czasami spedza je sam lub z przyjaciolmi by nie podejmowac wyboru. tym razem to Mama byla na telefonie.



W Starachowicach u Babci nie spedzalem swiat jedenascie lat. Jeszcze dziadek zyl, jeszcze ja chodzilem do liceum jeszcze nic nie wiedzialem o podatkach, placeniu skladek emerytalnych i sexe grupowym.



No i jestem. I ogladam poczatek bonanzy i nawet nie chce mi sie tego ogladac. Te dupki z telewizji postradaly juz ostatnie zmysly. Rzadnego filmu o staruszku ktory na swieta przygotowuje sie by umrzec lub starych musicali z fredem asterem i merlin monroe.. Syf syf syf... i kewin sam w domu... Mysle ze Ci na gorze ktorzy rzadza gowno wiedza o swojej robocie i kiedy juz dostaja stanowisko przypominaja sobie ze ludzie mowia ze jak sa swieta to jest kevin sam w domu... co te debile nie rozumieja co swiadzczy o ich intelgencji to fakt ze ludzie to mowia bo rzygaja tymi filmami i psuje im to humor ... a z reszta niech rzadza.. ja i tak ogladam seriale na DVD :)



Pogoda... to juz nawet nie jesien.. to jakis przed wiosnek .... chyba w lecie byl taki jeden dzien... podobny do tego dzisiejszego np... co sie dzieje... gdzie ten snieg.. gdzie ten mroz.. Raz zabija 40 typa a uz za dwa dni paki puszczaja... ok... juz nic nie mowie...



W domu bez konfliktowo... Jak ja sie przezwyczailem do jakiegos no nie wiem.. malego spiecia... a tu nic... Harmonia, spokoj, jak w rozkladzie jazdy... nic nie mowie ... bardzo milo bylo



Obserwuje Babcie... Ciekawe jaki bede jak wogole dozyje jej wieku... gdzie bede? Czy bede mogl sobie spiewac piosenki i jesc makowca... CO to bedzie jak bede po 80 tce... wielki stol z wnukami ktorzy usmiechaja sie zajarani super dziadkiem?



Lub przytulek z kumplami ktorzy nei placili skladek nie poczeli syna corki bez kredytu na mieszkanie bez emerytur bez telewizji bez kevina samego w domu bo dyrekcja na gorze sie napewno zmieni do tego czasu?



W wigilie nachodzi mnie jeszcze jedna sprawa... Za tydzien sylwek i pozegnamy ten rok... teraz juz wiem ze niektore lata lub roczniki lepiej sie zegna od pozostalych... z pewnoscia odliczam juz z niecierpliowscia co kolwiek sie stanie w 2010 wierzcie mi rok 2009 byl niezlym flakiem



Trzeba bedzie sobie zrobic nie tyle rozliczenie tego roku ale i dziesieciolecia... Oj to robota na pare dni by przesledzic to w pogulce jak bardzo nieustajnie to sobie pedzi.



Dziekuje Ciociu za mile swieta. Dziekuje Babciu, Jurku, Aniu...





Za kilka lat to bedzie jeszcze jedno zdjecie wigilijnej przeszlosci

środa, grudnia 23, 2009

Happy Jasus day

No... here we go again.. jak bysmy mogli o tym powiedziec. Swieta Bozego Narodzenia. Kto to wymyslil ? Pare niemcow ktorzy wprowadzli choinke i kolendy firma coca cola ktora wprowadzila czerwonego mikolaja dla wiekrzej sprzedazy az w koncu Jezus chrystus, ktory od poczatku byl spisany na straty zbawienia amen. Ale chce dzisiaj pominac te plytkie wywody i informacje na tematy religijne i przyjrze sie blizej temu wszystkiemu co tak naprawde nosza swieta bozego narodzenia. A mianowicie KONFLIKT. To bardzo ostre slowo ale nie boje sie go dzis nazwac. Chcialbym bardziej poradzic wam co zrobic by przezyc nadchodzace swieta.

RADY NA TEGOROCZNE SWIETA DLA LUDZI KTORZY PRZEBYWAJA Z LUDZMI KTORZY MOGA WYBUCHNAC JAK BOMBA W IRAKU.

Powinniscie nie bac sie ze bomba wybuchnie. Jesli ma wybuchnac to wybuchnie. I tak nie bedziecie na to przygotowani wiec po co ta wysoka boxerska garda w gorze.

Nie krytykujcie ich ubioru swiatecznego.
Nie siedzcie z pacem w nosie ogladajac telewizje kiey oni gotuja, trzepia dywany.
Nie oczekujcie prezentu zycia nie oczekujcie ze wasz prezen zmieni ich na lepsze.

kurcze zle to pisze. Uzywajac slowa nie nasowam odrazu te przykre niespodzianki...

wiec inaczej.

Popatrzcie na ta rodzine jak na jedna linie produkcyjna.
Jak na glowny gen ewolucyjny ktory sprawil ze jestescie na tym swiecie.
Pomyslcie ile tak naprawde przed wami tego typu spotkan w takim a nie innym skladzie
jesli macie wlasne rodziny, popatrzcie na ta druga polowe jak byscie widzieli ja pierwszy raz

zreszta co ja wam bede tu mowil co kolwiek. Kim ja jestem by wam o czym kolwiek dzis mowic i kadzic

Wesolych swiat
zyczy

Konrad

p.s

prezent... szokujace video ekipy gwiezdnych wojen gdzies gdzie nie powinni byc he he... wciaz jesgtem w szoku jak to ogladam.... 78 rok

niedziela, grudnia 20, 2009

Snieg snieg snieg... Serial Szesc Stop Pod Ziemia okazal sie sensacja. Obejrzalem juz pierwszy sezon i jestem w drugim. Jest to psychologiczna podroz, ktora mozna w kazdej chwili zatrzymac gdzie kolwiek sie jest i jak kolwiek sie czujesz. Przyjechalem do Wroclawia i zarazilem tym moja mame... To szalone ale obejrzala caly sezon w jeden dzien. Gratuluje Ci mamo :) A pod poduszka znalazlem sezon trzeci... No coz ... serial wkrecil i wykrecic sie mozna tylko w jedne sposob... Zobaczyc do konca

piątek, grudnia 18, 2009

Dan O'Bannon 1946-2009

Dzis zmarl Dan O'Bannon ponoc po krotkiej chorobie ten 63 letni wizjoner zszedl z naszej planety.





Nie bez powodu dalem jego zdjecie z filmu DARK STAR bo ten film jest wogole nie znany przez polska publicznosc a w takiej australi jak i Us and a slynie jako cos totalnie kultowego... no taki nasz polski Rejs... Dan byl wielkim kumplem z Carperterem i to oni pracowali w teamie by w przyszlosci napisac slynego OBCEGO... to wlasnie droga do ktorej sie dochodzi. w erze THX 1138 Georga lucasa... chlopaki zrobili szkola fabule Dark Star



to taki dr strangelove w kosmosie bez nawet polowy budzetu lub ba jednej trzecie tego co warner dal wtedy Lucasowi Na ThX1138. To wlasnie specjalizacja pozwolila mu napisac tak cudownego OBCEGO... TA HISTORIA FASCYNUJE DO DZIS DLATEGO TEZ PISZE O NIM NA BLOGU bo podziwiam to co zrobil i takie tam... :(





Tutaj jeden z dowodow jak te dzieciaki ktore kochaly s fiction robily sobie z nim zdjecia tak zwany sf guru :)

czwartek, grudnia 17, 2009

WWW.OGARNIJMOC.PL




Tutaj ostatnia moja praca reklamowa. To bardzo dziwny projekt bo filmy byly czescia calej przemyslanej kampani internetowej. Wspieraja zupelnie inaczej produkt niz zwykly film reklamowy. Najlepiej zobaczycie wchodzac na ten LINK to bedziecie mogli to wszystko bardziej zrozumiec a tu daje dwa z filmow pozostale na stronie www.ogarnijmoc.pl



Jes to historia czterech super bohaterach, ktorzy odpowiadaja za jedna z funkcji komputera ASUS. Jeden znich jest super szybki, inny super cienki, inny super design i dluga bateria... to chyba PC fani najbardziej lubia dluga baterie he he... Kreacja tej reklamy pozwolila mi dac tam troche siebie i razem udalo nam sie wykreowac male szalenstwo z tego wszystkiego. Moim glownym zalozeniem filmu bylo polaczenie czterech niezaleznych grup ludzi. Sportowaca szalenca z bozyszczem lansiarzem piekna dziewczynka w stylu laska z SOKU Z ZUKA i blokowca rodem z usrynowa. Oni w polaczeniu tworza dziwny team ludzi ktorych laczy moc komputera ASUS...



Kolejna zajawka tego projektu bylo laczenie roznych filmowych gatunkow jak ze mi znanych. Jedne film jest klasyczna stuktura, Kolejny teledyskiem. Inny reportarzem i ostatni dokumentem... Moim glownym zalozeniem bylo swoboda w poruszaniu sie w tych tematach i nie przekazywanie doslownie tematu. Wciaz mysle ze jesli ktos zobaczy dobry film i podoba mu sie na tyle by wyslac to komus dalej filozofia produktu przechodzi dalej chodz z drugiej strony do dzis kazdy pyta sie mnei po obejrzeniu reklamy TRAMWAJ

A czego to byla reklama ? Co to jest Artegence?

Czasami mysle ze jak by tramwaj mial packshot COCA COLA to jest to ... i film BABCIE PEPSI to jest to ... robil bym teraz autorskie reklamy za granica... bo skoro filmik sie podoba i przy okazje rozumiemy czego to jest reklama to reszta to juz tylko formalnosc. Mysle ze kiedy czlowiek po obejrzeniu czegos ciekawego widzi ten packshot i orientuje sie czego taj naprawde jest reklama to go zmusza do myslenia by przesledzic reklame jeszcze raz chocby w myslach. Tak jest z ulubiona reklama X boxa kiedy przechodzimy przez ludzkie zycie z lona matki az do grobu po to by zrozumiec ze zycie jest krotkie... i by zrozumiec ze powinno sie z tego powodu grac wiecej w to pudelko.. Ta groteska powagi przekazu i dowcipu powoduje ze i jedno i drugie wspolgra ze soba i ze ani smierc ani zycie ani przede wszystkim granie nie ma wiekrzego znaczenia. Lub ma :)

wtorek, grudnia 15, 2009



Dzis na onet pl przeczytalem ze powoli zaczynaja sie bawic w najlepszy FILM dziesieciolecia i ku mojemu zdziwieniu wygral film ktory jest moim ulubionym filmem a mianowicie AZ POLEJE SIE KREW

To naprawde najlepsze dzielo tego 2000 - 2010 i pnie zestarzeje sie jeszcze przez tysiac lat. To prawda ze kultowym filmem stal sie Donny Darko jednak sam jeszcze nie wiem jakie filmy byly by w mojej dziesiatce...

sprobujmy

FILMY DZIESIECIOLECIA

Az poleje sie krew
Dony Darko
Pociag do Darjeeling


i co jeszcze? Powiem wam ze nie jest latwo... Z pewnoscia z przykroscia nie bede mogl dac rzadnego filmu Spielberga bo chyba najlepsze co zrobil to Catch me if you can? kurcze patrzac na te filmy jakos takie takie sa... Naprawde trudno mi poruszyc sie do przodu.. Te filmy ktore sie oglada tak naprawde sa bez plciowe... moze wy macie jakies swoje typy.. jestem bardzo ciekawy.

Napiszcie ktory film wam sie najbardziej podobal przez te 10 lecie i dlaczego...

poniedziałek, grudnia 14, 2009

MOJA OPOWIESC WIGILIJNA 2009 :)

Nie lubil swiat. Czul za kazdym razem ulge, kiedy sie konczyly a denerwowal przed ich rozpoczeciem. To wlasnie wtedy kulminowaly sie wszystkie watki rodzinne i jego same. To wlasnie w tym czasie przed noworocznych dni, czul jak nastepuje kulminacja trzeciego aktu konczacego sie roku. Bo czy rok moze skladac sie z trzech aktow? jak najbardziej. Mial tylko dwanascie lat, jednak rozumial bardzo dobrze o strukturze trzy aktowej. Ta metafora trzech aktow byla mu wpajana od dziecka. Mial ja wbita do glowy tak gleboko, ze podswiadomie przeliczal wszystko w stuktury i paradygmaty. Rozpoznawal zycie w obrebie pieciu greckich najwazniejszych dla niego pojec: EXPOZYCJA, KONFLIKT, PROBLEM, KATASTROFA, KATARSIS. Te slowa byly mu wpajane przede wszystkim przez ojca a trzymane w tajemnicy przed matka. Dominik nie mogl o tym z nia rozmawiac. Kiedy mial siedem lat. Ojciec przyszedl do niego i powiedzial, ze jako pierwszo klasista musi wiedziec jedno. Ze jako ojciec nie bedzie mial do niego rzadnych pretensji jesli bedzie zly z Matematyki lub wychowania fizycznego. Jesli nie bedzie potrafil namalowac kreski na lekcjach plastyki lub wydobyc dzwieku na lekcjach wychowania muzycznego. Ale musi nauczyc sie dobrze pisac i czytac. Bowiem slownictwo i wyrazanie swoich uczuc czynia ta rodzine wyjatkowa...

Dominik zapamietal dokladnie slowa Ojca i z wielkim respektem byl lajfusem z wszystkich przedmiotow za wyjatkiem jezyka polskiego. Ojciec zadowolony smial sie z wynikow Syna kiedy na swiadectwach szkolnych widniale same trojki za wyjatkiem jezyka polskiego. Jego bardzo dobra ocenia czynila go wolnym od jakich kolwiek problemow w domu w zwiazku z nauka. Mogl robic wszystko co tylko chcial. Jednak czytal po dwie powiesci w tygodniu i rozumial zycie jak malo kto w jego wielu. Jednak najwazniejsza umiejetnoscia bylo poprawne poslugiwanie jezykiem polskim i poprawnego slowotworstwa. Jego wypracowania byly jak male nowelki, jego odpowiedzi byly pelne. Bogate w slownictwo potrzebne do opisywania danego problemu, przedmiotu, tematu. Te umiejetnosci bardzo pomagaly mu nie tylko w szkole ale rowniez w porozumiewaniem sie ze starszymi. Wiedzial co to slang kiedy rozmawial na podworku i kurtuazja kiedy ojciec prowadzil go na salony.

Ojciec Dominika byl zwyklym stolarzem jednak bardzo oczytanym. Byl wzorem dla Dominika, ktory rozpoznawal swiat z jego perspektywy. Rozumial ze mozna byc szczesliwym robiac to co robil jego ojciec i zyc w harmoni haotycznego swiata. Jednak swieta byly tym dniem, kiedy cos sie przelewalo i tylko wtedy, tego jednego dnia, cala rodzina sie klucila. Wymawiala sobie caly rok jak by tylko tego dnia mogli powiedziec co ich tak narpawde bolalo i smucilo. Jak by ten dzien byl kulminacyjnym punktem zwrotnym danego roku, kiedy trzeba powiedziec prawde by uspokoic sie przez poprzedzajacy tydzien i zaczac na nowo wraz z nadejsciem nowego roku.

Jednak tej zimy bylo inaczej. Dominik wyczuwal to od samego poczatku wigilli. To nie byla zwykla wigilia. Wszystko bylo jakies inne. Ojciec byl jakis inny. Jakis bardziej spokojny, wrecz przestraszony. Zjedli razem wieczerze wigilijna. Pospiewali kolendy, porozdawali sobie prezenty na wzajem. Jednak wielka paczka wciaz byla nierozpakowana. Tego wieczoru Ojcice pozwolil Dominikowi zostac dluzej. Nie musial isc spac. Mogl ogladac telewizje trzymajac kurczowo pilota by nikt mu go nie wyrwal. Matka poszla na pasterke i wtedy zostali sami. Ojciec usiadl obok niego, usmiechnol sie.

- Dziwisz sie, prawda? Ze dzis nawet nie podnioslem glosu. Ze nie bylo rzadnej awantury. wszystko po raz piwerwszy zagralo tak jak bys tylko sobie tego zyczyl. Widzisz synu, czasami mozna wszystko zaplanowac. To tak jak z posadzeniem rosliny. Kiedy sadzisz cos wczesniej prawdopodobine cos z tego wyrosnie. Dopiero, kiedy zaczynasz sie interesowa ogrodnictwem, okazuje sie, ze mozesz sadzic dokladnie to co chcesz by wyroslo i wyrasta. Oczywiscie zdazaja sie antagonizmy w postaci zlej pogody lub innych niewtlumaczalnych zdazen. Jednak prawie zawsze wyrasta to, co chcesz. Trzeba tylko wiedziec co. Ja wiedzialem czego potrzebujesz bym mogl byc z ciebie dumny. Posadzilem ta roslinke zwana Dominikiem i powiedzialem mu o tym wszystkim o czym sie nauczylem przez te wszytkie lata. Nauczylem cie chodzic, nauczylem Cie mowic, myc zebe, czytac, pisac, oprowadzalem cie po muzeach, ogrodach zoologicznych. Chodizlismy razem na wybrane filmy, ogladalismy wybrane przeze mnie programy telewizyjne a te ktore ci mogly zaszkodzic moim zdaniem, pomijalismy. Znaczy ja pomijalem.

Masz juz dwanascie lat i zaraz bedziesz dojrzewal. To bardzo trudne i nie do konca przyjemne z doswiadczen. Jednak bardzo wazne dla Ciebie. Moj najwazniejszy prezent na te swieta to podarunek, ktory daje Ci z calego serca i milosci do Ciebie. Podarowuje ci wolnosc.

Dominik sluchal tego wszystkeigo z przerazeniem. Bal sie tej odpowiedzialnosci. Nie rozumial do konca ojca.

- Co to znaczy tato, spytal sie od razu.
- To znaczy ze mozesz robic od dzisiaj co chcesz. Mozesz jesc co chcesz. Mozesz ogladac co chcesz, mozesz odkrywac zycie tak jak tylko sobie to wyobrazasz i co kolwiek stanie sie w twoim zyciu, masz moja akceptacje. Mozesz zakochiwac sie w kim chcesz. Mozesz isc do kazdej szkoly, mozesz zerwac ze szkola, mozesz wyjechac. mozesz zostac. Jestes wolny Dominiku od jakich kolwiek przynaleznosci do nas. My zawsze bedziemy Cie kochac i wpisrac to co robisz jednak wszystko inne nalezy tylko do Ciebie, ale jest warunek...

- Jaki warunek Tato?
- Musisz kontynuowac nasza ksiege rodzinna. Mozesz otwrzyc swoj prezent.

Dominik podszedl do choinki i otworzyl wielkie pudlo. W srodku byly cztery wielkie ksiegi obite w czerwona gruba okladke. Pierwsza ksiega byla z napisem 1840 - 1905 druga 1905 - 1968 trzecia 1968 - 1999 i czwarta 1999 - 2009. Byla tez piata ksiega 2009 - . Cala biala czysta karta.

- Widzisz Dominiku. Moja rodzina, nasza rodzina od wiekow opisuje swoje zycie w tych ksiazkach. W razie czego rekopisy tych kopi znajduja sie w banku i dostaniesz do nich wglad na wypadek mojej smierci. Wydalem je w formie druku by lepiej ci sie czytalo, bys mogl zrozumiec z kad jestes i dokad zmierzasz. To bardzo wazne bys znal hostorie swojej rodziny bo twoja rodzina to ty... duzo tych histori to wszystko to co masz zakodowane w swojej intuicji i niejednokrotnie zdziwisz sie ze opowiesci ktore czytasz sa twoimi opowiesciami. Jak bys czytal o wlasnym sobie. Jak by to Ci sie kiedys przydazylo. Dlatego nauczylem cie pisac i czytac bys mogl skrupulatnie notowac swoje spostrzezenia. Moj Ojciec nauczyl mnie struktury trzy akotwej i jego ojciec tez. Wszystko jest tutaj. Kiedy bedziesz mial dzieci i skoncza 12 lat wybierzesz sobie jednego. Tylko jednego do prowadzenia tej historii. To wszyskto jest tajemnica... Ja wiem ze jestes godny by pisac i wiedziec o swojej rodzinie dlatego nie musialem sie przez chwile wachac. Ale jesli kiedys zawachasz sie to zostaw to dla siebie. To za cenny skarb by sie nim dzielic z kim komu nie do konca ufasz. Nawet jesli to by mialy byc twoje dzieci. Wszystko jest w ksiaze bo takie rzeczy tez sie zdazaly. Ja juz niegdy nie zajze do tych ksiag. Ja juz wszystko wiem. Opisalem Ci rzeczy o ktorych nikt nie wie i tylko ty bedziesz wiedzial. Nie wykozystuj tego przeciwko mnie, bo pisalem to w dobrych intencjach. Kiedy bedziesz mial dziecko w wieku 12 lat i wszystkiego juz go nauczysz dasz mu te ksiegi i nigdy juz do nich nie zajrzysz. Twoje dziecko bedzie moglo opisac Ciebie i to kim naprawde byles by twoje dziecko moglo sie nauczyc wystarczajaco duzo by dac te informacje kolejnym pokolenia. Wtedy zrozumiesz co to szczescie i harmonia. I najwazniejsze. Poznasz wlasnego siebie

Bowiem taki jest cel tej ksiazki. Jesli poznasz wlasnego siebie, bedziesz wiedzial co lubisz czego nie lubisz i co chesz robic. z jaka kobieta chcialbys byc a z jaka nie. Kiedy to wszystko pojmiesz i bedziesz pewny co do swoich wyborow. Odnajdziesz sie jako szczesliwy czlowiek i przejdziesz przez to zycie bez oklamywania najwazniejszej osoby. Wlasnego siebie. Kochaj siebie i nie dopusc by ktos ci ta milosc zabral.

Ojciec skonczyl mowic i juz nigdy nie powracal do tej rozmowy. Juz nigdy przez te wszystkie lata az do jego smierci nie wspominal o ksiegach i nie wypytaywal sie czy Dominik pisze zy nie . Usmiechal sie tylko czasami, kiedy obserwowal jak Dominik sie zachowuje. Usmiechal sie z podejmowanych przez niego decyzji. Jak by widzial siebie. Dominik natomiast bardzo sie zmienil. Historia jego rodziny dala mu tele madrosci o sobie samym, ze wiedzial ze jaka kolwiek droge wybierze bedzie to droga sluszna. Bedzie to prawdziwa droga jego samego. W ksiegach byly niesamowite historie. O ktorych nikt nigdy by sie nie doweidzial gdyby nie pomysl opisywania tego w rodzinie. Czul sie czescia wszystkich historii a w szczegolnosci interpretacje Ojca i jego zycia ktore wydawalo sie mu takie normalne do momentu dostania ksiag a okazalo sie zupelnie czyms innym. Ale to juz zupelnie inna historia...

KONIEC

piątek, grudnia 11, 2009

NOWE NOWE STARE



Ostatni serial ktory ogladalem to przystanek alaska jeszcze za mlodzienca lub.. uff cudowne lata jeszcze za dzieciaka.. Ogladalem czyli oczekiwalem. Od jakiegos czasu .. i dlugo zastanawiam sie o fenomenie srialow w tym dziesiecioleciu bo to wlasnie w okresie 2000 - 2010 seriale przeskoczyly same siebie.




Dr Hause, Californication, Six feet under,Dexter, Soprano, Sex in the City to tyllko pierwsze pare tytulow ktore utkwili mi w pamieci... I pomijajac fakt ze seriale sa ponad realistyczne i mowia domownika o ich prawdziwym ja... umiejscawiaja ich w tu i teraz w tu i ja teraz. To daja jedna niepowtazlna mozliwosc ktorej kiedys nie mialy. A mianowicie totalnie uwonienie od medium ktora seriala nad to przeszkadza a mianowicie telewizji



To telewizja stowzyla seriale a serial jak syn marnotrawny pozuca ja, wymyka sie jej na koszt wielkich kartonow DVD z kolejnymi sezonami danego hitu. Uwalniajac sie od telewizji uwalniasz sie od reklam i straconego czasu a przede wszystkim uzaleznienia czasowego.



O jejku musze pedzic obym zdazy/zdazyla na ten tramwaj obym dojechala bo musze sie dowiedziec czy patrycja bedzie z tym gosciem czy nie... czy jej sie uda o Boze jak ja lubie tych ludzi jak bardzo sie znimi zaprzyjaznilam o Boze jaka ja jestem jaki ja jestem samotny.



Kiedys pewna bardzo mi zaprzyjazniona osoba, ktora uwielbia seriale i nimi praktycznie zyje... przekonywala mnie miesiacami bym zaciagnol sie w jeden z nich... A ja jak ten zaparty zaparciarz mowilem nieeeee... to seriale to oglupia zenada syf gnoj i jeszcze raz syf...

I ostatnio przez przypadek mam na swoim pulpicie pilot SIX FOOT UNDER... i jade z tego Bytomia pociagiem do Warszawy i juz wiem ze nie bede spal... i juz wiem ze mam baterii na godzine w laptopie i ze moge sprobowac dla zabicia czasu wlaczyc to gowno.

i ogladam... ogladam i mysle sobie... kurcze czemu nie... zrobmy to...znaczy mowie do siebie nie, zrobmy to wpierdolmy sie w jeden serial do momentu az sie nie porzygam... Co ty na to ? Moze sie czegos dowiesz o tym jak ludzie mysla w koncu konczy sie dziesieciolecie 2000 - 2010 zaraz zaczyna sie nowa epoka naszego prymytywnego 21 wieku .. przeciez zaraz pojawia sie ksiazki o filmie typu.. 2000 - 2010 i seriale juz maja tam swoje miejsce.. historia ktora trwa i ktora trzeba oceniac...

przygotowywac sie na nowe 2010 - 2020 wiem wiem.. ze czekacie na kataklizm w 2012 ale do tego czasu trzeba rozwazac myslec i ukladac w myslach przyszlosc... dlatego kupilem caly pierwszy sezon tego serialu... i widze jak ALLAN BELL scenarzysta i creator serialu widzial to wszystko w 2001 i jak to sie stalo ze HBO i inne stacje sa wielkimi mocarzami i ze przetrwaly kryzys DVD a ci co maja DVD moga ogladac dowolna ilosc tych filmow majac kontrole nad soba przede wszystkim w tym uzaleznieniu od sledzenia kogos innego zycia.

Ja jestem freekiem smierci... uwielbiam trumny pogrzeby i trupy bo sie tego tak cholernie boje... tym bardziej z ciekawoscia ogladam to i bede..

jestem w drugim odcinku tej przygody a sezon pierwszy ma 693 minuty... a sezonow jest 5 z tego co tu widze jak googlowalem... wiec co ja tu jeszcze robie?

wiec ogladam six feet.. czytam Millenium... i robie cos swojego w koncu ... oby sie udalo

czwartek, grudnia 10, 2009

Mam taka ochote pisac i dzielic sie ale niestety musze zostawic to dla siebie. I to ze zostawie to dla siebie wyjdzie z korzyscia dla tego czegos o co walcze a jednoczenie potwierdzi o moim profesjonalizmie. Bedziecie musieli i wy i ja na to wszystko cierpliwie poczekac... jak z prezentem gwiazdkowym :)

środa, grudnia 09, 2009



Ja malo czytam. Nie wiem ile ludzie czytaja i co ale z pewnoscia za malo czytam. Szczegolnie powiesci. Nie wchodza, no nie wchodza mi. Jestem tak zwiazany z filmem, ze zazwyczaj ogladam ekranizacje powiesci. Trudno mi potem sie wypowiedziec w tych kwestiach typu: Ksiazka byla lepsza. Z prostej przyczyny. NIe czytam. Kiedys kupilem w ciemno ten film Pachnidlo. Tak bardzo podobal mi sie ten film i historia ze zaczolem mowic na prawo i lewo jaki to piekny film. A ludzie na to.. NIeee co ty ksiazka znacznie lepsza... i nie to zeby to jeden czlowiek powiedzial. Cala masa ludzi twierdzi ze film pachnidlo jest niczym w porownaniu do ksiazki.. Czy przeczytalem ksiazke ? Nie.

No i ogladam ktoregos dnia telewizje i zatrzymuje sie na programie dokumentalnym o pewnym gosciu STIEGU LARSSONIE rodem ze szwecji. I generalnie caly film poswiecony jemu i jego mega super ksiazce trylogii MILLENIUM... co czwarta osoba w szwecji ma ta ksiazke a od czasu wydania turystyka w zwiazku z ksiazka do Szwecji wzrosla o 20 procent... Ludzie przyjezdzaja zafascynowani ta ksiazka... sam Autor zmarl na zawal z przemeczenia, kiedy pisal to dzielo.. i jeszcze jest wielka sprawa o spadek w zwiazku z tymi wszystkimi pieniedzmi za ta ksiazke... ogladam i jestem w szoku.

Wiec pomyslalem sobie czemu nie. Pomimo, ze film pierwszej z czesci trylogii, jest w polskich kinach od dwoch tygodni... (ponoc) to ja czytam. A sprobuje i przeczytam bestseller i potem zobacze film. Taki maly krolik doswiadczalny te millenium.. Choc na koncu programu ludzie ktorzy wychodzili z kina mowili.. FILM NAWET LEPSZY NIZ KSIAZKA ... no coz to sie jeszcze okaze jak doczytam do konca ta 500 stronicowa cegle.

Kupilem ja jeszcze z jednego punktu widzenia... Bo skoro jest wystawiona w Empikach na tej numerandii najlpeszych sprzedazy, byc moze w tym samym czasie pare tysiecy Polakow przezywa te same emocje zwiazane z tymi bohaterami co ja. I tylko od nich zalezy jak szybko czytaja i jak bardzo ksiazka ich wkreca.

Wyobrazilem sobie taka scene, kiedy wchodze z ta ksiazka do pociagu i okazuje sie ze w przedziale szescioosobowym wszyscy czytaja wlasnie ta ksiazke. Z tym ze po zakladce widac ze kazdy jest w innym momencie jej czytania.. Czy czul bym zazdrosc widzac ze moj sasiad jest w polowie i wie znacznie wiecej ode mnie... czy odwrotnie... cieszyl bym sie ze mam jeszcze tyle przygody w porownaniu do tego ktory ja za pare stron skonczy...

hm... znowu zaczynam gdybac :)

piątek, grudnia 04, 2009

Duzo w Nowym Yorku myslalem o tworcach Bhostbusters. Chodzilem po tych ulicach z tymi budynkami ktore wydawaly mi sie tak realne jak nigdy wczesniej i patrzylem na tych ludzi... myslalem o Polakach.. czy stac by bylo polskie spoleczenstwo by uwierzyc w ghostbusters w polsce... czyli jak bym wymyslil ten film w Warszawie i tak go wyreztyserowal ze dzieciaki by chodzily do kina i ich rodzice bez tej calej ...

co to za bzdura jak mozna kpic z warszawy oblanej czy tez przelanej krwia... i patrze a tu gra psp GHOSTBUSTERS

kupuje karta kredytowa... uf wciaz dziala



Co od razu mi sie spodobalo to dwa klimaty...



Bardzo piekna grafika tych postaci. Taka troche przerysowana kreskowa ktora naprawde dziala nie tylko w postaci malych filmikow a ogolnei mozna spokojnie poruszac sie bohaterem w takiej wlasnie stylistyce



Koleja zajawka to fakt ze oryginalni aktorzy urzyczyli glosu do przerysowanych bohaterow tak wiec slyszymy dana akroyda i billa murreya i jeszcze bardziej chce sie grac.. wszystko z oryginalna muzyczka



NIe ma opcji umierasz idziesz od poczatku tylko dzialasz dzialasz zabijasz duchy dopuki nie zabijesz... to w sumie spoko akcja niz byc zabijanym w kolko i bez przerwy



Wlasnie sobie gram na ta jesienno przed zimowa slote i bardzo dobrze mi wchodzi... polecam


czwartek, grudnia 03, 2009

PTA



Kazda nowa wiadomosc o moim ulubionym rezyserze PAULU THOMASIE ANDERSONIE jest dobrym dniem wiec kopiuje ta informacje tu na bloga. Ty mrazem bedzie on robil film o gosciu, ktory wymyslil swoja religie .. bardzo ciekawy temat bardzo na czasie juz sie jaram :) tym bardziej ze mysle bardzo podobnie ostatnio... jestem bardzo religijny jak bym odnalazl swoja religie chodz nie ma ona jeszcze nazwy...

Rejoice! It's time for Paul Thomas Anderson and Philip Seymour Hoffman to work together again. After Sydney, Boogie Nights, Magnolia, and Punch Drunk Love, Variety reports that the two are teaming up for a new feature about a man who creates his own religion. But don't celebrate too much -- this news is still in the early stages. Anderson is said to be planning to submit a finished script to Universal, who will then decide whether or not they will greenlight it (um, yes please). And, the trade couldn't get comment from the studio, or either man's reps.

But here's what we do know. Should this go into production, there will be a $35 million price tag with Hoffman finally getting center stage playing "the Master" (as in master of ceremonies), a charismatic man who starts "a faith-based organization" in the 1950s. He teams up with a twentysomething drifter named Freddie »

środa, grudnia 02, 2009



Tydzien temu rozsypalem lego. Rozpoznajac czas i aure na zewnatrz wraz z rozsypaniem, zaczolem swoj legomaniakowy ciag ktory trwal gdzies z siedem dni. Cztery wielkie pudla kolorowych klockow. Elementow, ktore po polaczeniu daja calosc. Trudnosc o tyle wielka, ze szukajac danego klocka musisz przesortowac cala mase klockow ci nie potrzebnych. Nie potrzebnych jeszcze po to by zaraz szukac na nowo i tak az do polaczenia wszystkich. Pojawia sie tez klockowy suspens w stylu czy przypadkiem klocek, ktorego szukam wogole znajduje sie na wysypisku. Przecierz to juz nie zabawa w co dopiero kupiona paczke. To juz zycie... NIe jeden klocek mogl sie zgubic zapodziac znalesc w innym miejscu a ni zeli ta kolorowa kupa...

Ukladalem z instrukcji ten wielki STAR WARS destroyer ktorego ulozenie zajelo mi ostantio jeden dzien. Z tym ze teraz te klocki byly pomieszane z innymi, co stwarzalo kolejna trudnosc. Postanowilem zaryzykowac i isc dalej z instrukcja pamietajac o danej czesci by isc do przodu, bo to w ukladaniu jest chyba najwazniejsze...

To ciekawe ale w ukladaniu klockow jest wiele filozofi zyciowych.. Naprawde jestesmy nauczeni by dzialac w planie posuwajac sie krok po kroku. Chcemy by dane cos, bylo doskonale po to by dalej moza bylo realizowac plan. Jednak z takim nastawieniem ukladal bym tego destroyera tydzien dluzej. dlatego zmienienie taktyke.. a mnianowicie IDZ DO PRZODU najwyzej sie cofniesz dala mi o wiele wiekrze rezultaty niz przedtem.

Tak mysle ze trzeba robic... MARZYC REALIZOWAC MARZENIA ale przede wszystkim isc do przodu... Kiedy piszesz scenariusz i chcesz by scena byla perfekcyjna mozesz na niej ugrzeznac nie wiadomo ile a tak naprawde idac do przadu w calosc moze ona okazac sie jak najbardziej zbedna. Wiec po co doskonalic ja na sammym poczatku?

Kiedy ukladam klocki mysle o nowych historiach. Tak tez sie stalo.. ukladajac zapisywalem story out line do nowych pomyslow by zasiasc i napisac by isc do przodu w tej samej drodze, ktora prowadzi nie jeden czytajacy tego bloga.

Uwierzcie mi, warto nie rozkminiac sie za dlugo nad jednym z celow danego wiekrzego planu. Trzeba myslec o planie docelowym. I pytac sie za kazdym razem

Czy wciaz chce tego?
Jezeli chce to co zrobic by tam dotrzec
Co zrobic by dorzec tam szybciej zanim mi przejdzie ochota

Ukldanie klockow mam juz za soba teraz dzialanie :)

wtorek, grudnia 01, 2009

Nie potrafie nie dac tych zdjec. No tak mnie bawia, że nie moge sie powstrzymac, by nie podzielic sie nimi.











Mam dobry czas i korzystam z niego ile sie da. To super uczucie kiedy kazdy dzien wydaje sie potrzebnym by podtrzymywac ta energie i isc do przodu.

niedziela, listopada 29, 2009

WWW.AKSINOWICZ.COM



By zaistniala jak najszybciej. Taki jest nasz cel w stworzeniu tej strony. Mowie NASZ poneiwaz nie jestem w tym wszystkim sam. NIkt inny jak przyjaciele z bloga zaoferowali mi swoja pomoc w realizacji tych nowych celow. Bardzo mnie to cieszy i z gory dziekuje.

Mam tu caly czas dylemat czy isc w strone zwariowanego Kondzia Konrada czy byc powaznym jeszcze jednym z tworcow ktorego az chce sie zatrudniac do bardzo ciekawych pomyslow... Pieknie to brzmi ale z innej strony w takiej formie to jak oni (ci od tych super projektow mnie poznaja i zrozumieja ze to ja i tylko ja byl bym stowrzony by zajac sie tymi wlasnie projektami)

Dostalem wczoraj nowy projekt i ponownie nic nei moge o nim powiedziec ale bardzo sie ciesze ze bede mogl go zrealizowac. Jest to najciekawsza propozycja od dlugiego czasu i co najwazniejsze z zielonym switlem. Wiec ponownie marze i mysle co tu zrobic by tego nie zpierdolic :) czyli innymi slowy

LESS is MORE... zapamietaj to w koncu :)

oto link do strony

czwartek, listopada 26, 2009


Pare dni temu zadzwonil do mnie producent. Nie bede wymienial jego nazwiska bo to w sumie nie istotne. Moge tylko powiedziec ze zazwyczaj dzwoni jak na producenta przystalo ze sprawa... Oni tak maja... dzwonia bo maja sprawe. I dobrze ze dzwonia bo jak nie dzwonia to znaczy ze nie maja sprawy wiec sprawy nie ma. A warto by mieli sprawe bo jak maja sprawe ty masz prace i kolko sie zamyka. Jednak On zadzwonil prywatnie. Ba, nie dosc ze zadzwonil prywatnie to podzielil sie pewna refleksja na moj temat, wiec uwaznie slucham. Okazuje sie ze moje ostatnie cztery filmiki zrobily na nim wrazenie. (To te ktore robilem ostatnio i nie moge ich pokazac publicznie jeszcze) Na tyle zrobily ze od paru dni sam je walkuje i mysli i reflektuje sie. A mianowicie ze one byly bardzo ale to bardzo Kondziowe. Co on przez Kondziowe rozumie. Ze widziene przez pryzmat nikogo innego jak Kondzia. Tego wlasnie ktory pokazal i tramwaj i babcie filmweb i ze wciaz jest... slucham tego i slucham.. tez zaczynam myslec... A on dalej... ze jego refleksja i powod tego telefonu jest taki ze powinienem uzywac tego Kondzia jak najwiecej. Taki Tarantino jest tarantinem a ty badz kondziem cytuje... wiec jak bys mogl po prostu usiasc i napisac taki Kondziowy film wtedy i ty na tym wygrsz i my wygramy...

i tak zakonczyl rozmowe... I sobie mysle. Kurcze... co tu jest Kondziowe a co nie jest. Kiedy jest Kondziowe a kiedy nie jest. Co jest bardziej Kondziowe a co jest mniej Kondziowe... Oz kurwa mac zebym ja to wiedzial co jest Kondziowe a co nie jest tylko tyle to juz bym sobie poradzil jakos... Czy mozna byc Kondziem we wszytkim co sie robi? Czy kondziowym spojrzeniem mozna spojrzec na wszystko i na komedie i na najwiekrzy dramat? Czy wtedy ten dramat nie bedzie komedia przypadkiem. A moze nie musi byc komedia tylko po prostu spojrzeniem kondzia i kropka..

Przyznaje dalo mi to do myslenia. Poniewaz warto miec nad soba kontrole. Nad kondziem.... pisze to po to byscie zrozumieli ze wy tez macie swojego Kondzia... moze nie nazywa sie Kondzio tylko Pawcio Rafcio Marcio Ewcio ... on w was siedzi tak jak we mnie Kondzio... i okazuje sie ze to ONDZIO jest najwazniejsze... trzeba tylko go odszukac... U mnie Kondzio sie pojawia i znika... ja natomiast nawet go nie poszukiwalem wiec on przychodzil i odchodzil... tak sobie mysle kurwa ze moze najwyzszy czas go przygarnac... i zapanowac nad dziadem ... tylko wtedy to juz moze nie bedzie TEN kondzio :)

środa, listopada 25, 2009



Nawet mnie nie pytajcie dlaczego moi kochani rodziciele klada kwiaty przy tym kamiennym mauzoleum. czesto przygladam sie temu zdjeciu i mysle DLACZEGO? W sumie jest to jakas sesja typu NASZA KLASA PL... ale nie o tym dzis moje rozwzanie...

Zastanawiam sie dzis gleboko o zwiazkach damsko meskich. Nie chodzi mi o sam akt milosny milosierdzia prokreacyjnego szalenstwa ale to wlasnie potem.... to bycie... razem. Bytowanie w jednosci harmoni polaczone roznymi etpami lub dramatami po drodze. Zwiazkow jest wiele i nie koniecznie jest ono zakonczone malzenstwem. Ale jak juz ktos sie na to decyduje za namowa etyki kulturalnej tradycji lub uciekajacych lat to co dalej ?




Tak naprawde nauka o przebywaniu z drugim czlowiekiem jest jak najbardziej filmowa bo poleg na obserwacji. Czyli ciaglym ogladaniu. Wierzcie mi lub nie ale nie ma przedmiotu pod tytulem BYC W ZWIAZKU STALYM lub LOTNYM .... To ma sie tak...

Dwa Charaktery o przeciwnych plciach lacza sie ze soba razem obdazeni w swoj charakter ktory wynika z tego jak sami sie przez lata zaprogramowali...

Takie dziecko oglada rodzicow i uczy sie przebywania z druga osoba. chcac nie chcac zalezne od nich na dobre dwadziescia lat. Przez ten czas w 24 godzinnej szkole zycia obserwuje wszystkie zachowania tych dwojga i przetwrza to przez swoj pryzmat. Szybko uczy sie technik ktore pomog mu zawladnac lub udaremnia zawladnosci. Ci podmiotowi dwojga tez obserwowali w swoich domach te zachowania a ich rodzice obserwowali inne zachowania i tak az do pra dziejow amen.

Niestety czasami w tej lini obserwacyjnej moze zajsc do katstrofy... cos na podobienstwo dwoch rozpedzonych pociagow ktore za pociagnieciem jednej zwrotnicy wpierdlaja sie na jeden tor... i bynajmniej nie pedza w tym samym kierunku. Ta kraksa moze byc wynikiem nieodwracalnych zmian w obserwacji malych ludzikow ktorzy sa swiadkami z przypadku tej ze katastrofy i biora z niej tyle ile moga a mianowicie ucza sie.



Zastanawiam sie ile pokolen musi minac by dana kraksa lub ujmujac inaczej nie udany zwiazek w rodzinie ma wplyw na kolejne pokolenia. Kiedy znowu klan wychodzi na prosta.. Jak daleko nalezy kopac by znalesc rozwiazanie lub co robic by temu zapobiec.

Jestem wielkim fanem zdjec moich znajomych na naszej klasie. Ogladam te slubne ze szczegolna uwaga, bo ten sakrametn w przeciwienstwie do innych wydaje mi sie taki nierealny...

Przyzeczenie wiernosci w zgodzie i nie zgodzie... zdrowiu i chorobie i nie opuszczania tej osoby az do smierci bardzo oslabia cala ceremonie...

Nie wiem dlaczego ludzie sie ciesza i pija tyle wodki. W koncu jak by nie bylo jest to zaswiadczenie tego ze Twoj wybor jest sluszny i pewny... i nie ma odwrotu

Co BOG zlaczyl (juz widze jak BOG to laczy) tego niech czlowiek nie rozdziela...


OOOOoooooo ... juz sie boje...

I kto to mowi... Ksiadz... jakis pan ktory ma tak malo doczynienia z plcia przeciwna a tym bardziej wie najmniej o zwiazkach mowi nam ze to BOG...

Moj BOG jest doskonalszy naprawde ....

Moj BOG by powiedzial tak...

Kochani. Ciesze sie bardzo ze postanowiliscie byc razem i pokazac to swoim bliskim. Ciesze sie ziomy... ze chcecie zalozyc rodzine i wytrwac razem w zdrowiu i chorobie az do smierci... ale by was nie zniechecac... pamietajcie o obcji ze jesli jednak nie bedziecie szczesliwy lub prawda wasze temperamenty beda inne... no..juz nie mowie o tym jak byscie musieli cierpiec z powodu tej jak ze pieknej uroczystosci.. macie moje swobodne wypierdalaj bo zawsze mozecie odejsc i nic wam sie zlego ode mnie nie stanie... i czy tu na ziemi lub tam u mnie u ziomow w niebie... bo chcialbym zebyscie byli szczesliwi... mam nadzieje ze to rozumeicie... amen

Hm... bylo by znacznie milej... naprawde :)

Co ja zlaczylem nie bojcie sie rozwiazac...

wtorek, listopada 24, 2009


No wszedlem tam gdzie skierowl mnie Bart Mikolajczyk... tak bylem na tych stronach i powiem CI ze dokladnie w te technologie chce udezyc. Z pewnoscia juz niedlugo kupuje sobie male miejsce i laduje filmy na VIMEO w full HD i wogole... bedzie sie dzialo oj bedzie. Narazie podoba mi sie ich haslo ktore tu umieszczam, bo to bardzo interesujace i pouczajace...

HORROR



To jest cos czego nie moglem umiescic na youtube na poczatku, kiedy pokazwyalismy klipa ale teraz mozemy. Jest to dokladnie ten klimat, ktory chcialem miec w tym wymarzonym filmie, co tak bardzo chcialem zaczac go pisac ale nie napisalem w koncu z roznych przyczyn.... no to chociarz jest to do tymczasem :)

piątek, listopada 20, 2009

Nie wiem czy wiecie ale ja wiem jak bardzo ale to bardzo powaznie mysle nad strona internetowa. Taka prosta ktora by mnie w pelni reprezentowala. To prawda troche czekalem by dorosnac do tej mysli, ale lepiej pozniej niz wcale. Jednak chcialem uporzadkowac swoja prace tu na blogu i stworzylem stale 5 pod blogow, ktore zawsze tu beda w postaci linku. Wiec jak ktos bedzie mial ochote cos zobaczyc mojego klika i ma znaczy bedzie mial cala moja prace. Jest ona jak by to powiedziec pogrupowana na 5 podblogow

1) COMMERCIALS ze strona http://commercialsaksinowicz.blogspot.com/

2) MUSIC ze strona http://musicaksinowicz.blogspot.com/

3) SHORT ze strona http://shortaksinowicz.blogspot.com/

4) ZAMIANA ze strona http://zamianaksinowicz.blogspot.com/

5) FAVORITES ze strona http://favoritesaksinowicz.blogspot.com/

Trzeba troche poukladac tej pracy calej i wszystkich inspiracji :)

czwartek, listopada 19, 2009

środa, listopada 18, 2009

Czy my wlasciwie jeszcze jestesmy w stanie czyms zaciekawic? Czy sztuka ma wogole jeszcze jakies nieodkryte oblicze? Czy kogokolwiek wogole to obchodzi. Czy oni potrzebja sztuki? Czy ja potrzebuje? Kto chce tak naprawde jeszcze sie od nich czego kolwiek uczyc? Czy jestesmy w stanie jeszcze kogos nauczyc czegokolwiek za posrednictwem sztuki? Czy ma to wogole jakis sens skoro juz nie mamy z kim walczyc? Skoro juz wszystko zostalo powiedziane. Skoro zostal nam tylko dziendobry TVN i kolejna kreskowka 3D... adaptacja kolejnej Alicji W krainie Czarow na poczet jeszcze jednego dodatkowego dolara by inwestowac w kolejna adaptacje.. sprawdzona adaptacje .. sprawdzona reklame...?

Tak naprawde warto czasami uzmyslowic sobie w jakiej dupie jestesmy.

No dobrze Fakty !!!!


Fakt numer jeden...



KANDYNSKY

Jestem w tym muzeum, ludzi panie, kolejki jakies, szatnie, i zakaz fotografowania czegokolwiek.



I widze tych ludzi z tymi sluchawkami z darmowym przewodnikiem po zycu tego czlowieka... facet malowal umarl i cale jego zycie wisi w jednym nowoyorskim budynku...





Sa i ludzie ogladajacy... widze nawet jednego pana z biala laska... wow... niewidomy poszedl zobaczyc Kandynskiego... niezle.



No i patrze na te plamy i nic nie przychodzi mi do glowy... nawet to nie jest estetyczne.. Nawet nie przypomina czegokolwiek... wrecz zalamany bo obrazow sporo a i pieter rownierz... ale przecierz reprzentuje ta nacje tych czym sztuka nie powinna byc obca... to mnie na imieninach cioci danki lub helenki przyczepywana jest etykieta: A BO TY MASZ ARTYSTYCZNA DUSZE...

gowno mam a nie dusze i z pewnoscia nie artystyczna... chodze po tym kandynskim i jedyna rzecz ktora mnei interesuje to KOBIETY ogladajace Kandynskiego....

i nawet nie moge im robic zdjec bo te baby mysla ze robie zdjecia obraza i chca mi zabrac ten aparat.. a masz Ci los...



Ale zaraz zaraz.... przeciez ja tez mam ta cale urzadzenie na uszach w postaci darmowego lektora przewodnika... moze warto jest zatrzymac sie przy jednmy z obrazow i odszukac jego literke katalogowa i sprobowac do kurwy nedzy czegos dowiedziec sie o tym obrazku... wiec bum 31... i co slysze...




Represjonowany powrocil do bla bla bla chial ta czerwienia podkreslic i zakomunikowac wladzy bla bla bla o bolu ktory spowodowal ze wyjechal z bla bla bla i skrytykowany przez wladze bla bla bla... no kurwa mac nic tam takiego nie widze... jak boga kocham to wciaz pare plam... zalamalem sie...



ale pomyslalem sobie ze szkoda ze kazda z napotkanych tam kobiet nie miala by takiego numerka katagolowego... oj jakie to by bylo piekne i wrecz boskie bym mogl miec takiego przewodnika po Kobietach....

no zalozmy ze kobiety maja numery a ja mam ten super przewodnik i zobaczyl bym jedna z nich odczytal numer i wcisnol...

i pani przez sluchawki mowila by mi...


.... Jest bardzo wrazliwa osoba, jej ulubiona piosenka do I show Be so Lucky Kylie MInougue... lubi pozycje od tylu uslilnie stara sie znales partera ktory otworzyl by ja sexualnie, uwielbia brunetow jednak interesuja ja mezczyzni... jezdzi na deskorolce i dwa razy chodzila do 3 klasy bo bardzo nie lubi edukacji i potrafi kochac szanowac i byc wierna...

wow...wchodze w to :)