niedziela, listopada 29, 2009

WWW.AKSINOWICZ.COM



By zaistniala jak najszybciej. Taki jest nasz cel w stworzeniu tej strony. Mowie NASZ poneiwaz nie jestem w tym wszystkim sam. NIkt inny jak przyjaciele z bloga zaoferowali mi swoja pomoc w realizacji tych nowych celow. Bardzo mnie to cieszy i z gory dziekuje.

Mam tu caly czas dylemat czy isc w strone zwariowanego Kondzia Konrada czy byc powaznym jeszcze jednym z tworcow ktorego az chce sie zatrudniac do bardzo ciekawych pomyslow... Pieknie to brzmi ale z innej strony w takiej formie to jak oni (ci od tych super projektow mnie poznaja i zrozumieja ze to ja i tylko ja byl bym stowrzony by zajac sie tymi wlasnie projektami)

Dostalem wczoraj nowy projekt i ponownie nic nei moge o nim powiedziec ale bardzo sie ciesze ze bede mogl go zrealizowac. Jest to najciekawsza propozycja od dlugiego czasu i co najwazniejsze z zielonym switlem. Wiec ponownie marze i mysle co tu zrobic by tego nie zpierdolic :) czyli innymi slowy

LESS is MORE... zapamietaj to w koncu :)

oto link do strony

czwartek, listopada 26, 2009


Pare dni temu zadzwonil do mnie producent. Nie bede wymienial jego nazwiska bo to w sumie nie istotne. Moge tylko powiedziec ze zazwyczaj dzwoni jak na producenta przystalo ze sprawa... Oni tak maja... dzwonia bo maja sprawe. I dobrze ze dzwonia bo jak nie dzwonia to znaczy ze nie maja sprawy wiec sprawy nie ma. A warto by mieli sprawe bo jak maja sprawe ty masz prace i kolko sie zamyka. Jednak On zadzwonil prywatnie. Ba, nie dosc ze zadzwonil prywatnie to podzielil sie pewna refleksja na moj temat, wiec uwaznie slucham. Okazuje sie ze moje ostatnie cztery filmiki zrobily na nim wrazenie. (To te ktore robilem ostatnio i nie moge ich pokazac publicznie jeszcze) Na tyle zrobily ze od paru dni sam je walkuje i mysli i reflektuje sie. A mianowicie ze one byly bardzo ale to bardzo Kondziowe. Co on przez Kondziowe rozumie. Ze widziene przez pryzmat nikogo innego jak Kondzia. Tego wlasnie ktory pokazal i tramwaj i babcie filmweb i ze wciaz jest... slucham tego i slucham.. tez zaczynam myslec... A on dalej... ze jego refleksja i powod tego telefonu jest taki ze powinienem uzywac tego Kondzia jak najwiecej. Taki Tarantino jest tarantinem a ty badz kondziem cytuje... wiec jak bys mogl po prostu usiasc i napisac taki Kondziowy film wtedy i ty na tym wygrsz i my wygramy...

i tak zakonczyl rozmowe... I sobie mysle. Kurcze... co tu jest Kondziowe a co nie jest. Kiedy jest Kondziowe a kiedy nie jest. Co jest bardziej Kondziowe a co jest mniej Kondziowe... Oz kurwa mac zebym ja to wiedzial co jest Kondziowe a co nie jest tylko tyle to juz bym sobie poradzil jakos... Czy mozna byc Kondziem we wszytkim co sie robi? Czy kondziowym spojrzeniem mozna spojrzec na wszystko i na komedie i na najwiekrzy dramat? Czy wtedy ten dramat nie bedzie komedia przypadkiem. A moze nie musi byc komedia tylko po prostu spojrzeniem kondzia i kropka..

Przyznaje dalo mi to do myslenia. Poniewaz warto miec nad soba kontrole. Nad kondziem.... pisze to po to byscie zrozumieli ze wy tez macie swojego Kondzia... moze nie nazywa sie Kondzio tylko Pawcio Rafcio Marcio Ewcio ... on w was siedzi tak jak we mnie Kondzio... i okazuje sie ze to ONDZIO jest najwazniejsze... trzeba tylko go odszukac... U mnie Kondzio sie pojawia i znika... ja natomiast nawet go nie poszukiwalem wiec on przychodzil i odchodzil... tak sobie mysle kurwa ze moze najwyzszy czas go przygarnac... i zapanowac nad dziadem ... tylko wtedy to juz moze nie bedzie TEN kondzio :)

środa, listopada 25, 2009



Nawet mnie nie pytajcie dlaczego moi kochani rodziciele klada kwiaty przy tym kamiennym mauzoleum. czesto przygladam sie temu zdjeciu i mysle DLACZEGO? W sumie jest to jakas sesja typu NASZA KLASA PL... ale nie o tym dzis moje rozwzanie...

Zastanawiam sie dzis gleboko o zwiazkach damsko meskich. Nie chodzi mi o sam akt milosny milosierdzia prokreacyjnego szalenstwa ale to wlasnie potem.... to bycie... razem. Bytowanie w jednosci harmoni polaczone roznymi etpami lub dramatami po drodze. Zwiazkow jest wiele i nie koniecznie jest ono zakonczone malzenstwem. Ale jak juz ktos sie na to decyduje za namowa etyki kulturalnej tradycji lub uciekajacych lat to co dalej ?




Tak naprawde nauka o przebywaniu z drugim czlowiekiem jest jak najbardziej filmowa bo poleg na obserwacji. Czyli ciaglym ogladaniu. Wierzcie mi lub nie ale nie ma przedmiotu pod tytulem BYC W ZWIAZKU STALYM lub LOTNYM .... To ma sie tak...

Dwa Charaktery o przeciwnych plciach lacza sie ze soba razem obdazeni w swoj charakter ktory wynika z tego jak sami sie przez lata zaprogramowali...

Takie dziecko oglada rodzicow i uczy sie przebywania z druga osoba. chcac nie chcac zalezne od nich na dobre dwadziescia lat. Przez ten czas w 24 godzinnej szkole zycia obserwuje wszystkie zachowania tych dwojga i przetwrza to przez swoj pryzmat. Szybko uczy sie technik ktore pomog mu zawladnac lub udaremnia zawladnosci. Ci podmiotowi dwojga tez obserwowali w swoich domach te zachowania a ich rodzice obserwowali inne zachowania i tak az do pra dziejow amen.

Niestety czasami w tej lini obserwacyjnej moze zajsc do katstrofy... cos na podobienstwo dwoch rozpedzonych pociagow ktore za pociagnieciem jednej zwrotnicy wpierdlaja sie na jeden tor... i bynajmniej nie pedza w tym samym kierunku. Ta kraksa moze byc wynikiem nieodwracalnych zmian w obserwacji malych ludzikow ktorzy sa swiadkami z przypadku tej ze katastrofy i biora z niej tyle ile moga a mianowicie ucza sie.



Zastanawiam sie ile pokolen musi minac by dana kraksa lub ujmujac inaczej nie udany zwiazek w rodzinie ma wplyw na kolejne pokolenia. Kiedy znowu klan wychodzi na prosta.. Jak daleko nalezy kopac by znalesc rozwiazanie lub co robic by temu zapobiec.

Jestem wielkim fanem zdjec moich znajomych na naszej klasie. Ogladam te slubne ze szczegolna uwaga, bo ten sakrametn w przeciwienstwie do innych wydaje mi sie taki nierealny...

Przyzeczenie wiernosci w zgodzie i nie zgodzie... zdrowiu i chorobie i nie opuszczania tej osoby az do smierci bardzo oslabia cala ceremonie...

Nie wiem dlaczego ludzie sie ciesza i pija tyle wodki. W koncu jak by nie bylo jest to zaswiadczenie tego ze Twoj wybor jest sluszny i pewny... i nie ma odwrotu

Co BOG zlaczyl (juz widze jak BOG to laczy) tego niech czlowiek nie rozdziela...


OOOOoooooo ... juz sie boje...

I kto to mowi... Ksiadz... jakis pan ktory ma tak malo doczynienia z plcia przeciwna a tym bardziej wie najmniej o zwiazkach mowi nam ze to BOG...

Moj BOG jest doskonalszy naprawde ....

Moj BOG by powiedzial tak...

Kochani. Ciesze sie bardzo ze postanowiliscie byc razem i pokazac to swoim bliskim. Ciesze sie ziomy... ze chcecie zalozyc rodzine i wytrwac razem w zdrowiu i chorobie az do smierci... ale by was nie zniechecac... pamietajcie o obcji ze jesli jednak nie bedziecie szczesliwy lub prawda wasze temperamenty beda inne... no..juz nie mowie o tym jak byscie musieli cierpiec z powodu tej jak ze pieknej uroczystosci.. macie moje swobodne wypierdalaj bo zawsze mozecie odejsc i nic wam sie zlego ode mnie nie stanie... i czy tu na ziemi lub tam u mnie u ziomow w niebie... bo chcialbym zebyscie byli szczesliwi... mam nadzieje ze to rozumeicie... amen

Hm... bylo by znacznie milej... naprawde :)

Co ja zlaczylem nie bojcie sie rozwiazac...

wtorek, listopada 24, 2009


No wszedlem tam gdzie skierowl mnie Bart Mikolajczyk... tak bylem na tych stronach i powiem CI ze dokladnie w te technologie chce udezyc. Z pewnoscia juz niedlugo kupuje sobie male miejsce i laduje filmy na VIMEO w full HD i wogole... bedzie sie dzialo oj bedzie. Narazie podoba mi sie ich haslo ktore tu umieszczam, bo to bardzo interesujace i pouczajace...

HORROR



To jest cos czego nie moglem umiescic na youtube na poczatku, kiedy pokazwyalismy klipa ale teraz mozemy. Jest to dokladnie ten klimat, ktory chcialem miec w tym wymarzonym filmie, co tak bardzo chcialem zaczac go pisac ale nie napisalem w koncu z roznych przyczyn.... no to chociarz jest to do tymczasem :)

piątek, listopada 20, 2009

Nie wiem czy wiecie ale ja wiem jak bardzo ale to bardzo powaznie mysle nad strona internetowa. Taka prosta ktora by mnie w pelni reprezentowala. To prawda troche czekalem by dorosnac do tej mysli, ale lepiej pozniej niz wcale. Jednak chcialem uporzadkowac swoja prace tu na blogu i stworzylem stale 5 pod blogow, ktore zawsze tu beda w postaci linku. Wiec jak ktos bedzie mial ochote cos zobaczyc mojego klika i ma znaczy bedzie mial cala moja prace. Jest ona jak by to powiedziec pogrupowana na 5 podblogow

1) COMMERCIALS ze strona http://commercialsaksinowicz.blogspot.com/

2) MUSIC ze strona http://musicaksinowicz.blogspot.com/

3) SHORT ze strona http://shortaksinowicz.blogspot.com/

4) ZAMIANA ze strona http://zamianaksinowicz.blogspot.com/

5) FAVORITES ze strona http://favoritesaksinowicz.blogspot.com/

Trzeba troche poukladac tej pracy calej i wszystkich inspiracji :)

czwartek, listopada 19, 2009

środa, listopada 18, 2009

Czy my wlasciwie jeszcze jestesmy w stanie czyms zaciekawic? Czy sztuka ma wogole jeszcze jakies nieodkryte oblicze? Czy kogokolwiek wogole to obchodzi. Czy oni potrzebja sztuki? Czy ja potrzebuje? Kto chce tak naprawde jeszcze sie od nich czego kolwiek uczyc? Czy jestesmy w stanie jeszcze kogos nauczyc czegokolwiek za posrednictwem sztuki? Czy ma to wogole jakis sens skoro juz nie mamy z kim walczyc? Skoro juz wszystko zostalo powiedziane. Skoro zostal nam tylko dziendobry TVN i kolejna kreskowka 3D... adaptacja kolejnej Alicji W krainie Czarow na poczet jeszcze jednego dodatkowego dolara by inwestowac w kolejna adaptacje.. sprawdzona adaptacje .. sprawdzona reklame...?

Tak naprawde warto czasami uzmyslowic sobie w jakiej dupie jestesmy.

No dobrze Fakty !!!!


Fakt numer jeden...



KANDYNSKY

Jestem w tym muzeum, ludzi panie, kolejki jakies, szatnie, i zakaz fotografowania czegokolwiek.



I widze tych ludzi z tymi sluchawkami z darmowym przewodnikiem po zycu tego czlowieka... facet malowal umarl i cale jego zycie wisi w jednym nowoyorskim budynku...





Sa i ludzie ogladajacy... widze nawet jednego pana z biala laska... wow... niewidomy poszedl zobaczyc Kandynskiego... niezle.



No i patrze na te plamy i nic nie przychodzi mi do glowy... nawet to nie jest estetyczne.. Nawet nie przypomina czegokolwiek... wrecz zalamany bo obrazow sporo a i pieter rownierz... ale przecierz reprzentuje ta nacje tych czym sztuka nie powinna byc obca... to mnie na imieninach cioci danki lub helenki przyczepywana jest etykieta: A BO TY MASZ ARTYSTYCZNA DUSZE...

gowno mam a nie dusze i z pewnoscia nie artystyczna... chodze po tym kandynskim i jedyna rzecz ktora mnei interesuje to KOBIETY ogladajace Kandynskiego....

i nawet nie moge im robic zdjec bo te baby mysla ze robie zdjecia obraza i chca mi zabrac ten aparat.. a masz Ci los...



Ale zaraz zaraz.... przeciez ja tez mam ta cale urzadzenie na uszach w postaci darmowego lektora przewodnika... moze warto jest zatrzymac sie przy jednmy z obrazow i odszukac jego literke katalogowa i sprobowac do kurwy nedzy czegos dowiedziec sie o tym obrazku... wiec bum 31... i co slysze...




Represjonowany powrocil do bla bla bla chial ta czerwienia podkreslic i zakomunikowac wladzy bla bla bla o bolu ktory spowodowal ze wyjechal z bla bla bla i skrytykowany przez wladze bla bla bla... no kurwa mac nic tam takiego nie widze... jak boga kocham to wciaz pare plam... zalamalem sie...



ale pomyslalem sobie ze szkoda ze kazda z napotkanych tam kobiet nie miala by takiego numerka katagolowego... oj jakie to by bylo piekne i wrecz boskie bym mogl miec takiego przewodnika po Kobietach....

no zalozmy ze kobiety maja numery a ja mam ten super przewodnik i zobaczyl bym jedna z nich odczytal numer i wcisnol...

i pani przez sluchawki mowila by mi...


.... Jest bardzo wrazliwa osoba, jej ulubiona piosenka do I show Be so Lucky Kylie MInougue... lubi pozycje od tylu uslilnie stara sie znales partera ktory otworzyl by ja sexualnie, uwielbia brunetow jednak interesuja ja mezczyzni... jezdzi na deskorolce i dwa razy chodzila do 3 klasy bo bardzo nie lubi edukacji i potrafi kochac szanowac i byc wierna...

wow...wchodze w to :)

wtorek, listopada 17, 2009

Bo to bylo tak...


wyjechlaem z jenda walizka... przyjechalem z dwoma... Oczywiscie nic w tym nadzwyczajnego, zwazywszy ze mit ameryki nakazuje by wracac z dwoma a nawet z piecioma... ale nie o tym prawda chce tutaj pisac a o ksiazkach ktore przywiozlem

bowiem ta druga walizka to w polowie jak nie wiecej ksiazki... A wiecie jaka pogoda jest za oknem dlatego studiuje czytam i bede tu opisywal moje odkrycia...

Z tymi ksiazkami to tez jest tak ze mozna je kupic na amazon.com wiec nic straconego by owej nie nabyc...



No to zaczynamy.... zabralem sie za FULL METAL JACKET DIARY...




Ona wazyla najwiecej bo naprawde jest obita w metalowo aluminowa okladke... z pewnoscia mozna zabic ta ksiazka he he.. ale nie to jest w niej na istotniejsze.

Znalazlem ja w tej wielkiej ksiegarni ksiazek uzywanych STRAND kolo UNION SQUARE i odrazu spodobalo mi sie to ze jest to oryginalny pamietnik glownego aktora tego filmu Matthew Modine

“Then he says why he’s been accused of doing so many takes. Because actors don’t know their lines.” – Matthew Modine

ktory od dnia jeden opisuje jak bylo na planie tego ekipu i jas Stanley Kubrick wytrzymywal to spychicnzie i oni z nim :)




By the time his tour of duty filming "Full Metal Jacket" was over, actor Modine had shot hundreds of photos and written countless journal entries. Now, after two decades and the death of enigmatic Stanley Kubric, he can look back at his images and words in this coming-of-age chronicle.



Zaczolem ja czytac juz w Nowym Yorku i bardzo dobrze mi ona wchodzi... Jest prosto napisana i mowi bardzo duzo o uczuciach nawet powiem wam ze posune sie do stwierdzenia ze czyta sie to jak takeigo BLOGA... Moze dlatego wydal to dopiero po jego smierci ciekawe...



Mam ochote napisac o wszystkich zakupionych ksiazkach ale... by mnie to tez mobilizowalo bede o nich wspominal w trakcie ich czytania... o... tak zrobie... :)

sobota, listopada 14, 2009

LISTOPADOWY SPACER



Wroclaw wydawal sie jakis inny niz zazwyczaj..... tak kiedys zaczolem moj pierwszy scenariusz kiedy mialem z 15 lat... To mial byc wielki hit... ale dzis nie o filmach tylko o sloncu jesiennym w jesiennym Wroclawiu



Chcielismy nakarmic pare wiewiurek.... i tez tak sie stalo



Szybko za pomoca basia basia.... zlapalismy pare okazow.



Niestety jedna z nich musiala jak zwykle ugrysc i jak zwykle Ojca...



Przestraszony wscieklizna pytal sie ludzi czy przypadkiem nie grozi mu gangrena... nie grozi odpowiedzial pan



a jesien byla piekna tego roku...




Ojciec zalozyl pomaranczowa rekawiczke by juz go nikt nie ukasil...



Barak te nie omieszkal wyjsc na spacer...



Zreszta to byl moj pomysl... Jesli ludzie wyprowadzja psy koty... to dlaczego ja nie mial bym wyprowadzic swojego Muppeta?



I zaczela sie podroz w czasie i przestrzeni



I znowu dzien minol i znowu ciemno



I co najgorsze w tym wszystkim to fakt.. ze to nie odwilsz wiosenna to przedzimnia zimowej przygody... to dopiero nas czeka



czeka nas chlod bo chlody... Zimno bo zimnie... i chmur przybedzie... a ja nie jestem gotowy naprawde nei jestem na Zime



I co teraz bedzie? I co teraz zrobie? Czyzby czas pomyslec o nowej przygodzie lub podrozy? .... :)

bo chodzi mi to po glowie przyznaje chodzi....

piątek, listopada 13, 2009

Internet naprawde daje duzo mozliwosci... czasem mnie to przeraza, czasem zachwyca... Naprawde wszystko sie zmienia w zwiazku z filmem muzyka i sztuka... Pamietam kiedy zaczynalem ta filmawa przygode. Jak trudno bylo zlapac pierwszy link osob ktore interesowaly sie tym samym. Nie mowiac juz o zebraniu odpowiedniej ekipy aktorskiej i wogole kogokolwiek... i tu dowiaduje sie o stronie www.olx.pl tutaj link by wejsc na ta strone i okazuje sie ze mozna umieszczac darmowe oglaszenia... mozna organizowac castingi do filmow niezaleznych i poszukiwac tego wszystkeigo czego nei mozna bylo znalesc wczesniej... ciekawe.. bardzo ciekawe... polecam :)

wtorek, listopada 10, 2009

Codziennie sni mi sie Nowy York... Dziwne... taki sen bardziej na jawie... plus Jetleg... znaczy ba... codziennie no od dwoch dni. To bardzo mile uczucie miec dwie przestrzenie poruszania sie. Zreszta mam ochote znowu eksplorowac ten land zwany Swiatem. Jest tyle krajow i miejsc do zobaczenia.. hm... znowu mnie porywa czuje to...





Czasami mysle ze ludzie ktorzy mniej mysla sa szczesliwsi... ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez gdybania... Zycie samo w sobie bardzo mnie fascynuje i kazdy dzien przezywam jak w porzadnym serialu... Naprawde dobrze napisanym skurczybyku. Zycie wystawia Cie na proby... te wszytskei zwroty akcji i wyplaty... Jutro jade do wroclawia... do swoich korzeni... i znowu podroz... i znowu gdybanie :)

sobota, listopada 07, 2009



Moja wycieczka dobiega konca...



Wczoraj postanowilem zobaczyc amerykanski bol... taki troche polski patriotyczny obowiazek odwiedzania miejsc tragicznych. Oczywiscie nic nei przebije naszego Oswiecimia lub treblinki powtania warszawskiego getta etc... poszedlem sobie do tego world trade site... bo wierzowcow wciaz nie ma



Tak sobie pomyslalem o tej ziemi Nowo Yorskiej z jeszcze innego punktu widzenia. Nasza Ziemia POLSKA i w niej ludzie byli okupowani tyle razy i przez tyle wiekow ze naprawde w DNA musialy powstac jakies odruchy obronne a nawet wiecej...

taka wrodzona Bojazn... bo kiedy wolnosc jest naruszona nie wiemy kiedy i co mozemy... to tak jak w tym filmie z Morganem Freemanem Skazani na Shawshank.. kieedy chlop po 30 latach spedzonym w wiezieniu odruchowo pytal sie pana w sklepie czy moze sie isc zalatwic.. Z prostego powodu jak przyznaje... nie upuscil by kropelki bez pozwolenia...



I teraz jestem tu na tej wielkiej budowie nowej wierzy WTC.... i widze jak chlopaki buduja la swojego kraju nowy pomnik tej katastrofy z wrzesnia... i wciaz zyja nadzieja ze nikt ich nei napadnie... ale juz nie do konca... Na tej ulicy WALL STREET juz widzialem jak bardzo boja sie ze mogl by ktos im popsuc ta Ameryke... Jak kazdy samochod musi przejechac przez dziwne przesuwane bryly szescienne by przejechac z jednego miejsca glownego WALL ST na druga...




Dla mnei POlacy sa takimi obywatelami PISZCZYK... a amerykanie takimi obywatelami KANE i nic na to nie mozemy poradzic. Tak a nie inaczej potoczyly sie losy naszej historii. A gdzie ja w tym wszystkim? Jakim obywatelem jestem?



z jednej strony mam tyle polskosc w sobie ze czuje ja w sercu a jednoczesnie patrze w lustro i widze kolesia w czapce Yankies New York w koszulce Star Wars z muppetem w walizce i soudtrackami z Indiana Jones... i pytam sie znowu?

Jakim Obywatelem Jest obywatel Aksinowicz... ?



I mysle o tym ze tak dobrze ze ma sie dom... ze gdzies na Mianowskiego sa przygotowane puste pulki gdzie wsune te soubdtracky Indiana Jonesa... ze przejde sie po tej Warszawie w koszulce star wars i nikt mi glopwy za to nie utnie.



Ciesze sie z tego wyjazdu. Bardzo mnei znowu otworzyl i rozwinol nowa palete barw uczuc ktorych tak dawno potrzebowalem.. Bo dopiero kiedy jest paleta podstawowa mozna mieszac i tworzyc te swoje .. te tylko swoje intymne unikalne w zasadzie ze kazdy jest unikalny... bo naprawde jestesmy.



Stworzylem unikatowego Muppeta w permutacji ilus tam galek ocznych do wyboru, trzech glowncyh body.. roznych ubran wlosow... a co dopiero my... prawdziwi z krwi i kosci HUMAN BEEINGS... jaram sie... patrze na ludzi i sie jaram.. tutaj szczegolnei kiedy tyle jest tych ras i kolorow skory... i czuje sie ze nie jestem samotny... w losie zycia i przemijania



Chcialbym jeszcze na koniec napisac wazna rzecz dla tych wszystkich ktorzy wciaz na podstawie tej miernej relacji mysla o Nowym Yorku tak jak pan bog w filmach przykazal... mam dl awasn dobra nowine

a mianowicie... SPOKOJNIE POJDZCIE DO AMBASADY, SPOKOJNIE WYPELNIJCIE TEN FORMULARZ... SPOKOJNIE DOSTANCIE TA WIZE... SPOKOJNIE ZABUKUJCIE BILET... SPOKOJNIE ZNAJDZCIE SOBIE MIEJSCE DO SPANIA I ZLAMCIE MIT.... SWOJ MIT O TYM SWIECIE.. I POZNACIE

CZY JESESCIE OBYWATELEMI PISZCZYK.. CZY BYC MOZE OBYWATELAMI KANE :)

czwartek, listopada 05, 2009

KUPUJE KUPUJE... NIE SPRZEDAJE.. WYDAJE




Nowy York to nie tylko niesymetryczne budynki, wyluzowani bez kompleksowi ludzie, kobiety uganiajace sie za kariera o motywacji o wzbuzonym do niemilosiernych wskazniow poziomie...


... ale i ... i... SKLEPY

Okazuje sie ze jest tych tu sklepow tyle ile moze byc sklepow w ogole. No bo jak by byly same sklepy nie bylo by juz bankow, lub restauracji, lub glupiej poczty... czyli w zgelku wielkiego miasta panuje totalny handel... Witryny sklepow z HALOWIIIIINOWYCH przeobrazaja sie w 6 tygodniowy wyscig WESLOCYH SWIAT

A dla mnie to rpzede wszytskim

SKLEPY Z KSIAZKAMI
SKLEPY Z DVD'S
SKLEPY Z KSIAZKAMI
CD's soundtracky ze wszytskich filmow



ale byl sklep ktory mnei rozwalil... MUPPET WORKSHOP. Mozna stworzyc wlasnego oryginalnego muppeta i oni go ci szyja w pol godziny... wiec i tez tak sie stalo... nazwalem go OBAMA AKSINOWICZ he he.. piekny ten muppet piekny sen spelniony

Pare ksiazek, pare bluz, pare ksiazek. plyt CD, DVD... i ups.. juz druga walizke trzeba bylo kupic.

I tak to juz jest jak sie jest turysta w Nowym Yorku...