czwartek, lutego 28, 2013

A + K + O + N + R + D = PROSZE O INNY ZESTAW PYTAN

Dzis zalatwilem kosciol.... bylem... porozmawialem z ksiedzem... i mam caly kosciol :) co za dzien... no i jeszcze proby zepspolu i padam na ryj... jutro ostatni dzien przed dniem pierwszym

poniedziałek, lutego 25, 2013

ZMECZONY.... A TO POCZATEK



Zmeczony.... tak mowia ludzie... 5 dni przed kreceniem.... Mam do ogarniecie milion rzeczy... ogarniam... mam 100 stron do na uczenia sie na pamiec.. czy bede w stanei to zrobic? czy jestem aktorem, rezyserem, scenarzysta, producentem, montazysta, muzykiem.... dowiemy sie juz wktorce.. wiem tylko ze od 4 lat nie robilem nic swojego filmowego co bede robil teraz.. i bardzo mnei to cieszy.. tylko z tym snem.. co robic by spac... co robic by sie nie budzic.. co orbic by wstawac rano... jak kiedys to bywalo :)

niedziela, lutego 24, 2013

ZA PARE DNI ZA DNI PARE

Piosenka na niedziele :)



Z tym Buckleyem jest tak ze on po prostu nie pierdolil sie .. spiewal... to czuc i slychac... nie bylo tam lamania struktury byly emocje... i tylko emocje... sie licza dla mnie... wszytsko inne jest nie istotne... tylko emocje

There’s no easy answer
None to blame or forgive
Two cripples dancing
To the end we live

I’m not with you not of you
Not with you, not of you
You are soft and young to me
I am the ghost who comes and goes
And I hope I’ll catch you
In the throws of one last look at the wonder
One last look at the wonder

O, God, I love you
And all the past we once knew
Some other love becomes you
Whatever else we come to
I know we could be so happy, baby
If we wanted to be

You are soft and young to me
I am the ghost who comes and goes
I’m hoping that I’ll catch you in the throws
Of one last look at joy that we’ve become

But there’s no easy answer, none to blame or forgive
We were two cripples dancing
To the bitter end we live
I’m not with you, but of you
I’m not with you but of you

O, God, I loved you
And all the past we once knew
Some other love becomes you
Whatever else it comes to
I know we could be so happy, baby
If we wanted to be

We had a birthplace in common
We had separate beds and lives

I’ll just sit here and glow
Break out the oldest pictures
Hand your ruined letters out to dry
We had a birthplace in common
And separate beds and lives
And lives, and lives
I know that we could be so happy, baby
If we wanted to be
I know that we could be so happy, baby
Yeah oh.

niedziela, lutego 17, 2013

NIEDZIELA

Siedzialem caly dzien i szlifowalem ostatni draft. Szlifuje i zmieniam w obrebie scen a nad glowa unosi sie nieublagalny deadline i dni ktore zostaly mi do pierwszego klaps klapsa... A pomimo pomocy wielu ludzi, niektore rzeczy przyjdzie mi zrobic samemu. Np Kalendarzowke. Paradoks prokrastymacji scenariuszowej polega na tym ze pisarz zrobi wszystko by nie pisac. Posprzata pokoj swoj i innych ludzi, by tylko nie zasiasc nad waznym pisarstwem. Wejdzie na facebooka tysiac razy, by poszukac czegos wazniejszego niz pisanie... otoz.. jest cos bardziej prokrastymacyjnego niz prokrastymacja pisarska a mianowicie prokrastymacja kalendarzowki.

Kalendarzowka - czyli rozlozenie wszytskiego w czasie i przestrzenie na lokacje z uwzglednieniem aktorow, ktorzy moga tego dnia a nie moga tamtego dnia, wiedzac ktore lokacje sa a ktorych nie ma... tworzy sie taka ukladanke i szarade ze dzis... zamiast robic kalendarzowke wolalem pisac caly dzien... wiec nie mam kalendarzowki na ktora wszyscy czekaja ale mam ponad polowe nowego draftu... szlifu ktory i tak zmienil by kalendarzowke w zwiazku z cieciami i nowymi scenami. Wiec... najlepsza recepta na prokrastymacje pisarska to wyobrazenie sobie ze ma sie zrobic na jutro kalendarzowke. I taki to byl weekend... w Mariocie :) Obledny...

piątek, lutego 15, 2013

AKX bez 1138



Projekt AKX 1138 byl moja odpowiedzia na bole serca, ktore towarzyszyly mi na przelomie 2011 roku. Okazalo sie ze moj projekt spodobal sie na tyle by ludzie z zespolu a przede wszystkim MARIO, zakochal sie w tym by dzialac dalej. Namawial mnie by projekt stal sie pelnowartosciowym zespolem. Zyjacy w amoku swoich innych zazylosci mialem to na uwadze ale tak naprawde traktowalem to jak jeszcze jeden projekt (ktorych w mojej glowie pelno). Dzis jestesmy zespolem i cwiczymy pare razyw tygodniu jak profesjonalisci. Powstaja aranzacje a projekt przyistacza sie w zespol. Trudno o tym nie pisac, poniewaz jest to bardzo naturalna przygod,a ktora wczesniej czy pozniej miala nadejsc. I nadeszla od wczoraj jestesmy oficjalnie zespolem AKX a 1138 wyzucilismy by bylo latwiej zapamietac ta nazwe... wchodzimy do studia w kwietniu z nowymi utworami i ze starymi ktorych powstaja teraz nowe aranzacje.. i tak to sie ma z muzyka...

zawsze mam tak ze kiedy robie wiecej a robei duzo pisze chaotyczniej na blogau... wize to po starych wpisach i zaowazam to i w tej chwili .. to dobry znak :)

wtorek, lutego 12, 2013

CHINATOWN



Jeden z najlepszych openieng titles sequence... po prostu Magia...



GEOREG LUCAS v.s JJ ABRAMS



George Lucas talks to JJ Abrams... new director of STAR WARS episode VII.. well what can I say... I was dreaming to be a next director of STAR WARS :) I can only hope for the best for JJ ABRAMS and colaboration with GEORGE LUCAS and for myself I'll try to make my own privet STAR WARS film :) Good Luck booys :)

THE FIRM SOUNDTRACK



Muzyka filmowa jest zbawieniem duszy. Tych wspanialych soundtrackow mozna sluchac i juz wiesz ze wszytsko bedzie dobrze. W szczegolnosci tych wielkich filmow. To muzyka przenosi cie do tych momentow... dzis dostalem dawno zgubiony soundtrack z filmu THE FIRM.. DAVE GRUSIN tam po prostu wymiata.. tu daje milego pana ktory w zaciszu swego domu i fortepianu (zazdrosc) gra ostatni utwor z tego pieknego albumu... jeszcze jeden soundtrack z CHINATOWN i nie musze juz nic.. ale coz nie mozna miec wszystkiego :)

poniedziałek, lutego 11, 2013

Zycie

Wszystko w ciaglym ruchu... Pogo zmarl :( nie potrafie tego spokementowac oprocz tego ze szkoda chlopaka... szczegolnei ze pomogl nie jednemu rezyserowi reklam wbic sie w ten rynek. Mi pomogl napewno. Wierzyl w mlodych... sam zgasl mlodo... Bo mysle ze warto miec swoja droge w tym wszystkim. Pomiedzy jednym a drugim przetargiem trzeba wiedziec co jeszcze i po co i co dalej ... a ja wciaz maze o tym moim dziwnym filmei jednym drugim trzecim. Kazdy z tych pomyslow jest bardziej porypany od poprzedniego. I to w tym wszystkim uwielbiam. Chce siebie zaskoczyc i przy okazji widzow. Nie jest to latwe ale przez to takie interesujace... POgo by mnie chyba zrozumia.. Trzymaj sie stary, tam.

sobota, lutego 09, 2013

DEPECHE STAR WARS MODE



Mysle ze kiedy cos staje sie tak popularne i popkulturowe jak DM z dobrego HAMBURGERA na ktorego sie kiedys czekalo bedzie pyszny i szybki BIG MAC... mniam mniam i do kasy ... oczywiscie kupuje :)

Sometimes I slide away, silently
I slowly lose myself, over and over
Take comfort in my skin endlessly
Surrender to my will forever and ever

Chorus:
I dissolve in trust
I will sing with joy
I will end up dust
I’m in heaven

Verse 2:
I stand in golden rays radiantly
I burn a fire of love, over and over
Reflecting endlešs light, relentlessly
I have embraced the flame forever and ever

I will scream a word
Jump into the void
I will guide the herd
Up to heaven



piątek, lutego 08, 2013

WRITING WRITING

Ostatnie dwa dni spedzilem w FOSIE... siedzialem w pustym zaciemnionym pokoju i pisalem nowy draft KOSTRZEWY.... drugi draft jest zawsze ciezszy od pierwszego. W pierwszym piszesz to co czujesz i ma to na koncu jakis sens lub nie. Oczywiscie mowie tu o draftach ktore maja poczatek srodek i zakonczenie. Kiedys pisalem filmy i ich nie konczylem. W polowie juz mi si enei chcialo lub brakowalo weny... Teraz... jest drugi draft... i tyle rzeczy ktore wciaz chodza ci po glowie ale przede wszystkim musisz wycinac to co nie potrzebne. Ale lubisz i ta scene i ta ze trzymasz ja ile sie da... nawet jesli tak naprawde nie powinno jej byc... Przychodzi w koncu moment ze tniesz ja i okazuje sie ze nic sie nie stalo... nawet jest to bardziej czytelniejsze... CO lepsze. Niektore sekfencje ktore sa nielogiczne w zwiazku z dziurami pomiedzy nimi po paru drobnych zmianach wciaz maja sens nawet jesli nie zmienia sie za duzo... niestety czasm mnie goni i nie bede mogl spobie pozwolic na kolejny miesiac rozwazan.. .nowy draft musi byc gotowy w poneidzialek... i tak tez sie stanie... no i to tyle ode mnie na dzis :)

wtorek, lutego 05, 2013

FOSA - POWROT DO FOSY


We Wroclawiu jest klub FOSA A w klubie fosa organizowane sa Warsztaty od lat 40 stu... Tak sie sklada ze od dzisiaj bede prowadzil tam spotkania scenariuszowe. Bede omawial rozwalal na czynniki pierwsze filmy nam bardzo dobrze znane... opowiadal o rezyserii w kinie i najwazniejsze .. .namawial by pisac i robic filmy.

Zapraszam...

Wtorek godzina 19 - 22
Czwartek godzina 19 - 22

oto i adres...

Akademik T-4, ul. Górnickiego 22
Klub - tel. 71 344-12-01 Akademik T-4,
ul. Górnickiego 22 Wroclaw

Klub - tel. 71 344-12-01


do zobaczenia w Fosie

K.

addres fosy: www.fosa.pwr.wroc.pl

poniedziałek, lutego 04, 2013

PONIEDZIALEK TO TEZ DZIEN



Ej... poslychajcie sobie tej pioseki i cieszcie sie tym kolejnym dniem tego naszego .. zycia :) Ja przezywam kolejny piekny dzien tego 2013 roku

TAK SIE BAWI WARSZAWA



Misja Warszawa. Cel misji... zalatwienie jak najwiecej w krotkim odstepie czasu jakim jest weekend... Rezultat... wydalem 1000 zlotych w sobote... shit...

Ten powrot do Wawy jest dla mnie taka teleportacja po Londynie. Znam miejsce znam kraj, znam ludzi, wiem jak sie poruszac po tym swiecie. Wiem na co reagowac a na co nie. Najbardziej chyba przerazila mnei pewna starsza kobeita na placu zbawiciela ktora z mala gromnica... (chyba bylo jakies swieto matki gromniczej jakiejs tam) weszla do Karmy i zaczela blaga ludzi o pieniadze. Byla zdesperowana, moze pijana, moze nie normalna... nie wiem... ja sie jej po prostu balem. Tak jak czlowiek moze sie bac drugiego szalonego nie obliczalnego.

Spotkalem sie z Przemem Martyna i jej znajomymi i poszlo.... raz, dwa, trzy cztery, piec, szesc, siedam,, tance, hulance swawola,,, ha ha hi hi hejrze hola... potem nie pamietam... :)

A nie.... pamietam... jak nad ranem w dziwnym miejscu SYRENIM SPIEWIE czy gdzies tam na Powislu zaplacilem za 4 ostatnei szoty 100 zlotych... i powiedzialem... czas jechac... wracac... wiec... WROCLAW WROCLAW WROCLAW...

DOM ZLY :)