piątek, czerwiec 01, 2012

POWRÓT DO LEGOLANDU - CZYTANIE

Inowacyjnosc... tak, mozna nazwac to co bede robil w poniedzialek. Scenariusze, ktore leza i czekaja na swoje odpalenie, tak naprawde sa gotowymi planami wielkich budowli. Jezeli nie ma na nie pieniedzy, mozna chociaz porozmawiac o jego projekcie z architektem. Takim architektem jestem ja a w poniedzialek odbedzie sie czytanie tekstu z podzialem na role. Wybralem czterech aktorwo, kazdy odpowiedzialny za jedna z faz zrozumienia scenariusza. MIKOLAJ ROZNERSKI - bedzie czytal role glowna - TOMKA JOANNA KORONIEWSKA - bedzie czytala wszystkie postacie zenskie SEBASTIAN STANKIEWICZ - bedzie czytal pozostale role meskie GRZEGORZ MLUDZIK - bedzie czytal wszystkei dydaskalia I tak przed publicznoscia pelna odbedzie sie czytanie mojego scenariusza. A o czym jest POWROT DO LEGOLANDU... oto i moj statment w tej sprawie. Nazywam się Konrad Aksinowicz. Jestem DDA. Powrót do Legolandu jest efektem mojej prywatnej terapii, którą przeszedłem dwa lata temu, po 30 latach życia w relacji z ojcem alkoholikiem. Pisząc scenariusz miałem świadomość, że nie będzie to komedia, mimo iż takie najchętniej bym robił. Jednak rzeczywistość, w której dorastałem ja i niewiarygodnie wielka ilość innych DDA w Polsce, jest inna. Oprócz tego, że scenariusz powstał trochę w ramach mojej własnej pracy nad sobą, powstał także dlatego, że powstać musiał. Jako artysta z takim, a nie innym doświadczeniem, mam głębokie wewnętrzne poczucie obowiązku zrobienia tego filmu. Jest to historia o młodych ludziach borykających się z różnymi problemami. O ludziach żyjących w czasach piemieniajacego ustroju lat dziewięćdziesiątych. O czasach, kiedy jedni mieli wszystko, a inni nic. To sentymentalny powrót do czasów gumy hubba bubba, skaczących kapsli, czy śmingusa dingusa na podwórku. Dla kogo? Dla takich jak ja. Dla młodszych. Dla starszych. Dla uzależnionych, współuzależnionych. I przede wszystkim dla tych, którzy z nimi żyją. Czułbym się nie w porządku gdybym nie walczył o ten film. Kino oprócz funkcji relaksacyjnej pełni też rolę pewnego rodzaju autoterapii, jest emocjonalnym przeżyciem, zwłaszcza, gdy mowa o dramatach. Wchodzimy do sali kinowej i wychodzimy z niej już zupełnie inni. Tak było ze mną w 1994 roku, kiedy w sobotę rano o 9:30 poszedłem do kina na film "Lista Schindlera". Po tych trzech godzinach wyszedł stamtąd inny człowiek. Człowiek, który już wiedział, że jego misją jest robienie filmów i opowiadanie ludziom o sprawach ważnych. Ten człowiek wtedy zakochał się w kinie… i dziś daży je tą samą miłością, co tamtego sobotniego poranka. Ten człowiek to ja i jestem dumny z tego, że mogę spełniać swoją obietnicę. W Polsce jest ponad 4 miliony alkoholików. Średnio na jednego przypada dwójka dzieci, co daje OSIEM MILIONÓW DZIECI ALKOHOLIKÓW. Dzieci, które jak ja przeżywały ciężkie chwile w dzieciństwie. Dzieci, które w życiu dorosłym nie potrafią sobie radzić ze sobą, swoimi emocjami, wieloma innymi problemami. Mają kłopoty z utworzeniem relacji, związków. Dzieci, które się męczą, nie wiedząc, skąd tyle wewnętrznych rozterek, schiz… Dzieci tak skrzywdzonych w dzieciństwie i zagubionych w świecie dorosłym… Chciałbym opowiedzieć tą historię, właśnie z punktu widzenia dziecka, którym kiedyś byłem. By każdy, kto mieszka pod jednym dachem z alkoholikiem, mógł zastanowić sie nad własnym życiem i skonfrontować je z tym, co zobaczy w mojej historii. By zrozumiał, że nie jest sam w trzymaniu tej trudnej tajemnicy oraz wstydu za pijącego w rodzinie. Wiem doskonale jak to wyglądało. Wiem kim byłem przed terapią, kim jestem po i o kogo walczę wstając każdego dnia. O siebie spokojnego. O siebie normalnego. I gdy myślę o tym, że w naszym kraju znajduje się kolejne OSIEM MILIONÓW ludzi z takim poczuciem, zagubieniem…czuję, że ten pieprzony film musi powstać. Swoją historią nie naprawię świata. Nie zmienię statystyk. Ale pomogę uświadomić czym jest problem. Pomogę zrozumieć jak z nim walczyć. I pomogę uwierzyć, że się da. I że jest wyjście. Film jest tani. W zasadzie mógłbym go zrobić na aparacie fotograficznym, by móc wejść z nim wszędzie tam, gdzie duża kamera nie dałaby rady. Chciałbym wykorzystywać jak najwięcej naturalnego światła, by prawda tam zawarta urzeczywistniała tamten czas. Postawiłbym na oryginalny casting, rezygnując z wielkich gwiazd tabloidow i skoncentrowałbym się na ostatecznym efekcie. Na dzień dzisiejszy nie potrafię powiedzieć, kto miałby grać w tym filmie. Wiem natomiast, że powinienem go zrobić teraz. Nie za pięć lat. Nie za dziesięć. Czuję, że ludzie potrzebują tego filmu właśnie teraz. Ja i moi rówieśnicy, jako trzydziestolatkowie i to ostatnie pokolenie PRLu - mamy jeszcze dużo do nadrobienia, by móc w pełni rozkoszować się życiem w wolnym kraju. By zrozumież wartości, dla których kiedyś swobodnie wychodziliśmy na powietrze, a teraz siedzimy w domu obwarowani niepotrzebnym natłokiem informacji. Film Powrót do Legolandu to podróżą po polskiej rzeczywistości tamtych czasów, a problem alkoholowy jest próbą wytłumaczenia nam wszystkim, że nie ma co dłużej trzymać tego wstydu w sobie… I ja zamierzam to zrobić. ZAPRASZAM WSZYSTKICH NA WYDAZENIE CZYTANIA TEGO TEKSTU Powrot do Legolandu by Konrad Aksinowicz klub MIOTŁA http://www.facebook.com/miotla addres: ul: odrowąźa 9 lok 213 4 czerwca 2012 godzina 20 sta. Potem dyskusja o scenariuszu

wtorek, maj 29, 2012

LEGO WNIOSKI

Od trzech dobrych lat silnie pracuje nad poprawieniem mojego stanu SZCZESLIWOSCI. Jest to proces, ktory jest dokumentowany przeze mnie w bardzo personalnych pisemnych EGZEGEZACH, liczacych po 250 stron maszynopisu co pol rocze. Wspieram sie tez wieloma publiakcjami psychologicznymi, Magia i Astronomia. Jednak, glowna moje idea jest osobiste odnalezienie jak sobie sam to zdefiniowalem. SZCZESCIA W SZCZESCIU... Poniewaz moje nastawienie perspektywy czasu przeszlsgo (wedlug wynikow specjalnego testu perslektyw czasu) jest pozytywne, oczywiscie na tapete musialy pojawic sie klocki LEGO, ktorych nie potrafie ukladac od dobrych dziesieciu lat. Oczywiscie gromadze je i skladuje, pielegnuje, kupuje, ale to nie jest wciaz to co sprawialo mi w nich najwiekrza radosc a mianowicie kreacja. Ja naprawde potrafilem budowac godzinami kazego dnia od 1983 roku kiedy dostalem pierwsze zesta przez forme szczytowa od 1985 roku do 1992, kiedy budowalem rzeczy wychodzace za ramy kopiowania zestawow z ksiazeczek, lub innych rzeczy ktore widzialem w kinie lub w telewizji. Obecnie nie potrafie wybujodwac niczego. Przez dlugi czas w zwiazku z lektura ksiazki MYSLEC JAK EDISON, bylem przekonany ze wynika to z mojej percepcy myslenia lewa pulkula a nie uzywania tej prawej pieknej innowacyjnej, (ktora wciaz dziala i radzi sobie swietnie tylko w przypadku muzyki). Doswiadczenia budowania z tego okresu zamykaly sie do tego ze moje budowle musialy byc symetryczne i o tych samych kolorach. Kiedy bylem maly kolor sie nie liczyl. Nie liczyla sie tez symetria... liczyla sie sama idea kreatywnego swiata... Tak wiec, moj SOKOL MILENIUM z lego w czasach mojej legowej kreatywnosci to tak naprawde kwadratowy w niczym nie przypominajacy oryginaly budynek (poniewaz mialem klocki z zamku i innych miastowych czaesci) natomiast byly tam wszystkie wazne dla statku miesjca zapamietane z filmu bym mogl sie pozniej bawic nim. Wiec byl prawdziwy most zwodzony jak z oryginalu. Byla kokpit do ktoego mozna bylo dojsc i miejsce dla wszystkich glownych bohaterow.. kotre buodwalem do skali nie LEGO ludzikow tylko GUMOWCOW z ORYGINALNYCH STAR WARS... Ostatnio jednak odkrylem prawdzowy powod mojego problemu z ukladaniem klockow LEGO... I nie jest to prawa pulkula lub inne aspekty braku klockow.. tylko nieustjacym POCZUCIEM WINY... Okazuje sie ze sama mysl ukladania klockow z zwiekrzonym natezeniem na UKLADANIE KREATYWNE... sprawia mi POCZUCIE WINY, ze nie robie czegos bardziej produktywnego. Okazuje sie ze wszystko co robie powinno byc produktywne.. Granie na pianinie = cwiczenie utworow, wymyslanie nowych. Granie w kosza lub bieganie = zdrowie, generalny fitnesss... Ogladanie tych samych filmow = studiowanie ujec i struktury. Wchodzenie na internet = research towarzyski. Itd... itd... Ukladenie klockow? = ??? Jest to wynikiem nastawienie ludzi do samego ukladania. Kiedy moj ojciec swojego czasu skladal modele wojskowe samolotwo.. cel byl bardzo prosty.. Skladam to poneiwaz juz niedlugo bedzie z tego prawdziwy model.. Tak samo mam i ja.. kupuje model LEGO buduje go bez poczucia winy, pniewaz ma on zaraz przystroic moj pokoj... ale tak naprawde to samo budowanie jest frajda.. Kiedy patrze na te kurzace sie statki kosmiczne.. nie moge sie nadziwic co sie dzieje, ze zapetlilem sie w tego rodzaju poczucie winy. Tak wiec POCZUCIE WINY przed tym ze moglbym w tym czasie robic cos bardziej pozytecznego odpycha mnei od ciwczenia swojej kreatywnosci przez budowanie klockow.. Wiec, niepozsotaje mi nic inengo jak poneisc sie na poczatek okreslic sobie czas budowy i zabawy klockami. Jednego dnia w tygodniu. Te pare godzin.. w ktorych nie bede czul sie winny ze to wykonuje.. pomimo tego ze znam wartosci, kotre w przyszlosci bardzo przydadza mi sie w zwiazku z budowaniem .. jk np: wyobrazna przestrzenna jak bardzo potrzebna w zawodzie rezysera.. Tak naprawde mozemy byc szczesliwi tu i teraz. Teraz tylko bysmy naczyli sie nie miec z tego powodu ... dziwnych stanow bycia czegos tam winnym... Pieprzone Super Ego:)

SPRYT ZAWSZE W CENIE :)

niedziela, maj 27, 2012

AVENGERS

To nie chodzi o film, chodzi o to z kim na nim bylem... Ben Benek Kenobie... postac z przeszlosci szkoly muzycznej na slynnej lowczej lowieckiej we Wro... To Ben... otworzyl mi wrota do gwiezdnych Wojen Indiana Jonsow Terminatorow, Gremlinow .. ja mu otworzylem wrota do krainy LEGO.. i tak juz zostalo... Wiec spedzilem z Benem wroclawska niedziele... w pieknym sloncu w dobrym towarzystwie... a na koncu byl film Avengers
Co podobalo mi sie w polaczeniu tego piec w jednym filmie to fakt kontynulowania plotw kazdego z osobnego filmu w jednosc.. Czyli... jesli na filmie CAPITAN AMERICA skonczyla sie akcja, ze znajduja go w lodzie w naszych czasach.. w tym filmie bylo to kontynulowane... odnaleziony ble ble ble... Wedlug Cambela i historii opartych na archetypach.. pierwsza sekfencją było przedstawienie WROGA lub innymi slowy ANTAGONISTE... przedstawiajac problem glownego plotu filmu.. czyli zaglada swiata .. dopiero potem w sub plocie przedstawiania bohaterow.. byla to KONTYUACJA plota/fabuly poprzednich filmow kazdego bohatera.. (bardzo sprtyne posuniecie) potem powrocili juz do struktury KONFLIKTU i mnóstwo i jeszcze wiecej efektow.. W kinie nawet dostalem sampel kawy 3 w jednym .. zalewasz i masz kawe z mlekiem i cukrem.. czyzby zaraz wszystko bylo 5 lub 3 w jednym... Czyzbysmy mogli kiedys chodzic z jedna dziewczyna, ktora miala by te piec cech tych pieciu kobiet z ktorymi chodziles kiedys... czy byl by to raj... ? silence fiction... czy moze koszmar... ? na to pytanie kazdy musi sobie sam odpowiedziec.. ja juz wiem... ;) A moze dziecko to takie dwa w jednym... ?

sobota, maj 26, 2012

POWROT DO LEGOLANDU POCZĄTEK

Wroclaw, miasto pokoju. Szczepin brooklyn Wroclawia. Glogowska 11, miejsce POWROTU LEGOLANDU... Dzisiaj zrobilem z Dyllem pierwsze zdjecia probne do filmu. W bialej koszuli, niczym Marcin Scorsease swojego Brooklynu, paradowalem na podworku i meczylem trojke bohaterow. Dwunastolatkow, niewiedzacych nic o PEWEXACH, KOMUNIE, GAHACH, MELINACH i innymi temu takich tam. Wokol zule jak z obrazka, slowem pelny koloryt. dzieciaki generalnie daja rade ale nie ma w nich tej magi o ktora mi tak chodzi. Nie wiem czy poswiecilem im wystarczajaco czasu choc tekst naprawde zapamietali doslownie w stu procentach. szcegolnie jarali sie tekstami typu: Moskit, sam jestes sroskit lub twoja matka cie robila a ciebie zjebala i inne slowa, ktorych legalnie nigdy nie mogli uzywac. Natomiast dobrze sobie radzili na trzepaku. Schody zaczely sie dopiero pozniej. Dokladnie, kiedy mialem opowiadac o calej sprawie zwiazanej z filmem. Taki maly dokument o tych czasach o tym miejscu i po co to wszystko. Nie potrafilem za bardzo o tym opowiadac. Okazuje sie ze wstyd jest jeszcze na bardzo wysokim poziomie. Moze nigdy sie niego nie pozbede. Ale to najmniej wazne. Wazne jest to ze zaczelismy ten projekt i co kolwiek sie z nim stanie postawilismy juz pierwsze kroki. A to dopiero poczatek bo jak sie postawi pierwszy krok zazwyczaj stawia sie i drugi. Takie sa odwieczne prawa natury. I tak to sie dzisiaj mialo... trzeba mi konczyc bo mi sie oczy kleja...

środa, maj 23, 2012

OSTATNI WYJAZD -EDLA

Wrocilem z ostatniego wyjazdu -edla. Za chwile promocja sie konczy a wraz z nim moja praca. Zbiera sie na refleksje, podsumowanie tych szesciu miesiecy pracy w telewizji. To niesamowite ile sie jeszcze mozna nauczyc. Szczegolnie kiedy nie jest sie zdolnym do wielu rzeczy. Praca ta spadla mi jak z nieba, poniewaz, przez ostatni czas nie bylem zdolny do wiekrzych kreatywnosci za pieniadze. Czasem i tak jest. Ten flow spada i nawet niewiesz kiedy. W telewizji moim zadaniem nie bylo kreowac a sluchac. I tak przetrwalem sluchajac i uczac sie psychologii. Wlasciwie teraz po tym ostatnim wyjezdzie, zrozumialem jak na innym etapie jest moja psyhologiczna usluga sluchania swoich rozmowcow. Dopiero ostatnio, kiedy dostalem zupelnie nowa ekipe, kotra szybko rozpoznala moje nowe umiejetnosci. Bo sluchanie jest trudne. Kiedy kreujesz nie sluchasz. Jestes nastawiony na wypelnianie planu swojej glowy. Nawet jesli robisz zle, to masz racje. Tego wymaga sie wtedy od ekipy. Wtedy wymagasz tego od wszystkich. Jest jeszcze moje ulubione: Tylko to czego nie wiesz napewno jest podstawa na wielkie dzielo. Tylko to na pewno rowna sie te 99 procent o ktorych wiesz w 100 procentach. Jeszcze trzy lata temu o tym nie wiedzialem. teraz wiem z pewnoscia.. Ten jeden procent to gleboka podswiadomosc.. to, rozkazy czerpane wprost z krolestwa ID... wszystkim innym jest EGO... a SUPER EGO nie ma nic wtedy do powiedzienia... Telewizja nauczyla mnie myslenia filozofia odwrotnej piramidy, kotrej nie moge zdradzac na łamach tego bloga, choc samo stwierdzenie ODWROTNA PIRAMIDA otworzy nie jednemu pare drog wolnego myslenia. Telewizja nauczyla mnie cierpliwosci i spojnosci.. i mojej ulubionej ostatnio STALOSCI.. STALOSC jest czyms rzadkim w czasach SZYBKICH NIEUSTAJACYCH ZMIAN. Jezeli potrafisz spieszac, czekajac i w tym samym momencie byc Stalym, mysle ze jestes na najlepszej drodze by dotrzec do celu bez urzwania szlup ratunkowych. STALOSC to jak polnoc w skazowce kompasa a POSPIECH W OCZEKIWANIU jego magnesem... Telewizja dala mi mozliwosc przestawienia sie na inny tryb myslenia. Pozwolila na napisanie tych projektow filmowcyh, kotrych nie mogl bym wykonac w innych warunkach presji czasu. PISANIE to wciaz wielki wrzud na dupie od siedzenia i czekania na to by zaczac pisac. Moge z cala premedytacja oswiadczyc, ze naczynia kuchenne lsnily bynajmniej nie z mojego fetyszu czystej kuchni.. tylko wyrzutami sumienia z braku pisania... Jednak rezultat jest zdumiewajacy. Dwa nowe pelne scenariusze, ktore dolaczaja do kolejnych dwoch pakietu pieciu projektow.. Ten piaty to oczywiscie muzyka.. Muzyka to wciaz jedyna forma artsytyczna w ktorej pracuje tylko moja prawa polkula.. Wszystko inne jest wciaz wielka rewolucja mysli i ich zaprzeczen.. Zwalczaja sie na wzajem, krytykuja. Efektem tego jest fakt, ze blog moze zostac zamkniety w kazdej chwili w zaleznosci od mojej otwartosci na swiat.. Dzis sie otwieram w kazdej chwili moge zamknac. Ci ktorzy mnie znaja napewno powoli przyzwyczajaja sie do tego, ci ktorzy mnie nie znaja, poznaja.. byc moze kiedys i ja sam siebie poznam na tyle, ze bede mogl przewidywac moje ataki zamkniecia lub otwarcia.. dzis nie wiem nic. Tak wiec zegnaj telewizjo i witaj nieznane... jak powiada CAMMERON ... PORAZKA JEST OPCJA... STRACH ... NIE... wiec..

wtorek, maj 22, 2012

ATOMOWY ZAWROT GLOWY

Powstaje ATOMOWY ZAWROT GLOWY... film odlozony swojego czasu do szuflady teraz ponownie wyciagniety na poweirzchnei z oceanu mojej podswoadomosci...
Mysle ze to wlasnie ATOMOWY ZAWROT GLOWY jest moim odpoweidnikiem STAR WARS a nie KOSTRZEWA... Kostrzewa z tym pomyslem konkuruje jedynie jako INDIANA JONES... za duzo i za dlugo zyje z tym pomyslem by nie mialo to sensu.. Wlasciwie wszytsko ma sens... i to mnie teraz wciagnelo totalnei by skonczyc pierwszy draft calego filmu. Pisze go w CELTIXE.. przewaga CELTIXU nad FINAL DRAFTEM jest to, ze jebaka nie ma w glownym programie STRON... a to wazne dla prawej pulkuli, ktora powina pisac to co czuje i to co mysli.. STRUKTURA odnajdzie sie sama.. lub innymi slowy PRODUCENCI ja odnajda... teraz oni wszyscy chodza na sympozja i coraz trudniej rozmawia sie z nimi jak z artystami, tylko jak z nawiedzonymi religijnymi staromodnymi katolikami filmowego swiata... shit. Widze, ze system paradygmatu jest tak wyswiechtany jak stara szczoteczka do zebow.. i praktycznie oprocz paru milych rad ktore warto znac i poznalem je dwadziescia, pietnascie lat temu.. nie daje im nic.. ale zaraza hollywodzkim przestazalym wyjadactwem. i to kogo.. ? polskich producentow. AMERYKANIE celowo chca nas odseparowac od myslenia INNOWACYJNEGO.. szczegolnie w filmie.. poniewaz technologia zblizamy sie do HOLLYWODZIEGO monopolu... to wlasnie niezalezne filmy ze zlamana struktura.. ktore przede wszytskim zaciekawia a dopiero potem.. zachacza w strukture znana... maja szanse na kinowe arcydziela... ale przeciez zapomnialem. Oni nie cha arcydziel.. chac kasy.. czesc jestem z ameryki pracowalem jako jeden z miliona osob nad filmem takim i srakim wiec wyslij mi swoj scenariusz i daj mi kase to ci go zjebie tak ze juz dlugo nie zrobisz nic a co dopiero film.. acha.. wszytsko ma swoje uzasadnienie w paradygmacie wiec moje zjebanie twojego dziela jest uzasadnione.. przeciez lubisz STEVEN SPIELBERGA i wogole.. HOLLYWOOD :) z powazaniem amerykanin, ktory musi placic swoja rate na chate... Drogi amerykanski Sprawdzaczu moich scenariuszy... Proponuje Ci bys wcial sie za siebie i zaczol biegac, dobrze sie odzywiac , miec regularny sex z zona, wychodzil na spacery z dziecmi i odjebal sie od tych scenariuszy.. poniewaz twoim specyficznym spojrzeniem na paradygmat mozesz komus popsuc naprawde wazne dzielo, kotre pomoglo by wielu ludzia.. z powazaniem.. tworca... Im juz nie chodzi o arcydziela tylko o OPENING WEEK... w kinach... ja to jednak jestem bardzo naiwny... ale wracajac do ATOMOWEGO ZAWROTU GLOWY... pisze... i skoncze .. i to bedzie moj czwarty scenariusz do pakietu... EDISON rules... POWROT DO LEGOLANDU VILLAS SPRAWA KOSTRZEWY ATOMOWY ZAWROT GLOWY SHE ZEMSTA KATONA to tylko co poniektore filmy krazace mi wokol glowy. TERAZ TYLKO PRAWA POLKULA... tylko INNOWACJA i EDISONOWE ZAGLOWANIE.. i nie interesowanie sie rzeczami zbednymi... Polskie znaki, ortografia, gramatyka, interpunkcja to naprawde jeszcze jedna zasada, kotra sprawia ze zamiast abstrakcyjnego zdania ktore potem okaze sie innowacyjne bedzie jeszcze jedna wyswichtana mysla krazaca po wszechswiecie.. nie wiem jeszcze ze tylko pare osob to tak naprawde rozumie.. :)

środa, maj 09, 2012

Jaka jest roznica pomiedzy Kobietami a Mezczyznami? Taka ze jak Kobieta przychodzi do chlopaka, nie zaleznie w jakiej ona jest kondycji psychicznej lub fizycznej. Chlopak ja przyjmie nawet jesli mial by nowa kobiete przy boku. Kobieta natomiast moze tylko usmiechnac sie i powiedziec ze ma nowego faceta i zamknac drzwi... lub zrobic co kolwiek innego by pokazac ze czas sie zmienil. To mnie irytuje najbardziej w tej grze damsko meskiej... NIEROWNOSC SIL... dzisiaj widzialem o tym film piekny i doskonaly w swojej formie. Choc czasami trudny do ogladania... Bo bohater naprawde jest KSIAZKOWYM DRANIEM LOOK BACK IN ANGER... milosc i gniew 1959 roku UK
Zawily prawdziwy film o nieudaczniku ktory mial piekna kobiete z wyzszych swer. Kobiete ktora rzucila dla niego dom dobrobyt i w milosci postanowila zamieszkac na poddaszu z NIM... tym kotry ja szkanowal, obrazal, porzadal...
BYla tez kolezanka kotra brzydzila sie nim jeszcze bardziej. Namawia kolezanke by wyjechala do domu i nei znosila juz wiecej tego beszczelnego typa sama zakochujac sie w nim na dobre...
W miedzy czasie kobieta traci dziecko ktore trzyma w sobie.. jej cialo nie wytrzymuje napiecia z mysla kto mogl by przyjsc na swiat... pomimo tego wraca do niego.. tego ktory ja zdradzil z przyjaciolka...
zostaje z nim kiedy kolezanka odchodzi nie potrafiac zniesc bolu kolezanki po stracie dziecki i wzadzanych krzywdach.. Glowny bohater przyjmuje ja z wielkimi ramionami bo teraz wie ze doswiadczyla dokladnie tego samego co ona i juz wie co to jest strata... i tak to sie wszystko ma ... dalem jeszcze nasze zdjecie z kolegami... bo to wazne.. chyba nawet bardzo..

czwartek, maj 03, 2012

DRUGI DRAFT KOSTRZEWY

Majowka dziewieciodniowa doprowadza wszystkich do bialej passy. Z pewnoscia tych wszystkich freenalsersow jak ja sam. W tym wszystkim ejst czas by pisac jeszcze wytrwalej. I to sie teraz dzieje. Pisze druga wersje scenarisuza do KOSTRZEWY. Jest kuszace by zostawic to jak jest i isc do przodu, jednak mam weilka ochote rozwijac swoje pisartwto i udokonalic to historie. wierze ze SPRAWA KOSTRZEWY mogla by byc pierwszym polskim filmem z odrobina fantacji i rozrywki. Jak chce by ludzie wychodzili z kina po tym filmie, ? bardzo prosze - chce by byli zdziwieni historia i odkryli jak bardzo moga zyc we wlasnej abstrakcyjnej rzeczywistosci, ktora moga zmienic tu i teraz. Chce zeby pomysleli .. ale mialem zabawe... ej, to byl rpzeciez polski film.. ale bonus. i tak chce i to jest moj glowny gol... ROZRYWKA