Codziennie sni mi sie Nowy York... Dziwne... taki sen bardziej na jawie... plus Jetleg... znaczy ba... codziennie no od dwoch dni. To bardzo mile uczucie miec dwie przestrzenie poruszania sie. Zreszta mam ochote znowu eksplorowac ten land zwany Swiatem. Jest tyle krajow i miejsc do zobaczenia.. hm... znowu mnie porywa czuje to...
Czasami mysle ze ludzie ktorzy mniej mysla sa szczesliwsi... ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez gdybania... Zycie samo w sobie bardzo mnie fascynuje i kazdy dzien przezywam jak w porzadnym serialu... Naprawde dobrze napisanym skurczybyku. Zycie wystawia Cie na proby... te wszytskei zwroty akcji i wyplaty... Jutro jade do wroclawia... do swoich korzeni... i znowu podroz... i znowu gdybanie :)
wtorek, listopad 10, 2009
niedziela, listopad 08, 2009
sobota, listopad 07, 2009

Moja wycieczka dobiega konca...

Wczoraj postanowilem zobaczyc amerykanski bol... taki troche polski patriotyczny obowiazek odwiedzania miejsc tragicznych. Oczywiscie nic nei przebije naszego Oswiecimia lub treblinki powtania warszawskiego getta etc... poszedlem sobie do tego world trade site... bo wierzowcow wciaz nie ma

Tak sobie pomyslalem o tej ziemi Nowo Yorskiej z jeszcze innego punktu widzenia. Nasza Ziemia POLSKA i w niej ludzie byli okupowani tyle razy i przez tyle wiekow ze naprawde w DNA musialy powstac jakies odruchy obronne a nawet wiecej...
taka wrodzona Bojazn... bo kiedy wolnosc jest naruszona nie wiemy kiedy i co mozemy... to tak jak w tym filmie z Morganem Freemanem Skazani na Shawshank.. kieedy chlop po 30 latach spedzonym w wiezieniu odruchowo pytal sie pana w sklepie czy moze sie isc zalatwic.. Z prostego powodu jak przyznaje... nie upuscil by kropelki bez pozwolenia...

I teraz jestem tu na tej wielkiej budowie nowej wierzy WTC.... i widze jak chlopaki buduja la swojego kraju nowy pomnik tej katastrofy z wrzesnia... i wciaz zyja nadzieja ze nikt ich nei napadnie... ale juz nie do konca... Na tej ulicy WALL STREET juz widzialem jak bardzo boja sie ze mogl by ktos im popsuc ta Ameryke... Jak kazdy samochod musi przejechac przez dziwne przesuwane bryly szescienne by przejechac z jednego miejsca glownego WALL ST na druga...


Dla mnei POlacy sa takimi obywatelami PISZCZYK... a amerykanie takimi obywatelami KANE i nic na to nie mozemy poradzic. Tak a nie inaczej potoczyly sie losy naszej historii. A gdzie ja w tym wszystkim? Jakim obywatelem jestem?

z jednej strony mam tyle polskosc w sobie ze czuje ja w sercu a jednoczesnie patrze w lustro i widze kolesia w czapce Yankies New York w koszulce Star Wars z muppetem w walizce i soudtrackami z Indiana Jones... i pytam sie znowu?
Jakim Obywatelem Jest obywatel Aksinowicz... ?

I mysle o tym ze tak dobrze ze ma sie dom... ze gdzies na Mianowskiego sa przygotowane puste pulki gdzie wsune te soubdtracky Indiana Jonesa... ze przejde sie po tej Warszawie w koszulce star wars i nikt mi glopwy za to nie utnie.

Ciesze sie z tego wyjazdu. Bardzo mnei znowu otworzyl i rozwinol nowa palete barw uczuc ktorych tak dawno potrzebowalem.. Bo dopiero kiedy jest paleta podstawowa mozna mieszac i tworzyc te swoje .. te tylko swoje intymne unikalne w zasadzie ze kazdy jest unikalny... bo naprawde jestesmy.

Stworzylem unikatowego Muppeta w permutacji ilus tam galek ocznych do wyboru, trzech glowncyh body.. roznych ubran wlosow... a co dopiero my... prawdziwi z krwi i kosci HUMAN BEEINGS... jaram sie... patrze na ludzi i sie jaram.. tutaj szczegolnei kiedy tyle jest tych ras i kolorow skory... i czuje sie ze nie jestem samotny... w losie zycia i przemijania

Chcialbym jeszcze na koniec napisac wazna rzecz dla tych wszystkich ktorzy wciaz na podstawie tej miernej relacji mysla o Nowym Yorku tak jak pan bog w filmach przykazal... mam dl awasn dobra nowine
a mianowicie... SPOKOJNIE POJDZCIE DO AMBASADY, SPOKOJNIE WYPELNIJCIE TEN FORMULARZ... SPOKOJNIE DOSTANCIE TA WIZE... SPOKOJNIE ZABUKUJCIE BILET... SPOKOJNIE ZNAJDZCIE SOBIE MIEJSCE DO SPANIA I ZLAMCIE MIT.... SWOJ MIT O TYM SWIECIE.. I POZNACIE
CZY JESESCIE OBYWATELEMI PISZCZYK.. CZY BYC MOZE OBYWATELAMI KANE :)
czwartek, listopad 05, 2009
KUPUJE KUPUJE... NIE SPRZEDAJE.. WYDAJE

Nowy York to nie tylko niesymetryczne budynki, wyluzowani bez kompleksowi ludzie, kobiety uganiajace sie za kariera o motywacji o wzbuzonym do niemilosiernych wskazniow poziomie...
... ale i ... i... SKLEPY
Okazuje sie ze jest tych tu sklepow tyle ile moze byc sklepow w ogole. No bo jak by byly same sklepy nie bylo by juz bankow, lub restauracji, lub glupiej poczty... czyli w zgelku wielkiego miasta panuje totalny handel... Witryny sklepow z HALOWIIIIINOWYCH przeobrazaja sie w 6 tygodniowy wyscig WESLOCYH SWIAT
A dla mnie to rpzede wszytskim
SKLEPY Z KSIAZKAMI
SKLEPY Z DVD'S
SKLEPY Z KSIAZKAMI
CD's soundtracky ze wszytskich filmow
ale byl sklep ktory mnei rozwalil... MUPPET WORKSHOP. Mozna stworzyc wlasnego oryginalnego muppeta i oni go ci szyja w pol godziny... wiec i tez tak sie stalo... nazwalem go OBAMA AKSINOWICZ he he.. piekny ten muppet piekny sen spelniony
Pare ksiazek, pare bluz, pare ksiazek. plyt CD, DVD... i ups.. juz druga walizke trzeba bylo kupic.
I tak to juz jest jak sie jest turysta w Nowym Yorku...









środa, listopad 04, 2009
BROOKLYN WITA....
Brooklyn, Bronx, Queens and Staten
From the Battery to the top of Manhattan
Asian, Middle-Eastern and Latin
Black, White, New York you make it happen

To byl wspanialy dzien. Slonce swiecilo i dawalo do zrozumienia ze wciaz trwa piekna jesien. Budynki odbijaly swiatlo i zaslanialy nawzajem swoimi cieniami. Przypomina mi to troche moje dni w Sydney.... moze ze wzgledu na wode dookola ale i tez pogode.. Naprawde znowu poczulem sie jak prawdziwy emigrant a to za sprawa MARCINA :)

Marcin to moj kolega z przed lat...WROCLAW !!!!! BROOKLYN. Uwielbiam fakt ze mam jeszcze znajomych ktorych poznalem z 15 lub 20 lat temu... i moge poweidziec w przypadku Marcina ... ojej nie widzielismy sie 11 lat... wogole sie nei zmieniles... Zycie :)
Marcin mial tu tez swoja historie bo byl kiedys postrzelony na moscie za telefon... Wczoraj wlasnie dostal poczta zielona karte.. witaj ameryko na zawsze :)
]
Mieszkam teraz u Marcina... i z tych wszystkich opcji .. w stylu apartament... hotel... apartament... hotel... to jednak po wyladowaniu w tym mieszkanu czuje sie troche jak w takim domu.. przytulne miejsce to na pewno

Zaczelismy spokojnie na rowerkach... pojechalismy w dol.. potem jeszcze w dol i az do tej rzeki

Pogoda dopisywala... Brooklyn... i te okolice.. tylu tam mieszka ortodoksyjnych zydow... dla mnie ponownie nowe doswiadczenie jednak mysle sobie jak polska wygladala przed wojna... ja to bylo wtedy tam w Warszawie.. Jak by wygladala Warszawa gdyby nie wojna.. jak duza by byla... ile lini metra bysmy mieli.. i gdzie byly by te dzielnice ortodoksyjnych zydow :)

Wieczorem pojechalem na HARLEM posluchac muzyki czarnych braci...


Leska w oku zakercila mi sie pierwszy raz... Jeden mial tak czysty glos.. bylo to takie przezycie... ze ciarki przechodizly mi po calym ciele. Oni nie graja oni bawia sie w granie. Oserwowalem ich i bardzo mi sie to podobalo

Oni.. po rpostu bawia sie tymi instrumentami. Jak by wzieli I phona i zaczeli dowolnie przyciskac guziki.. Z tad powstal Jezz... zabawa w dzwieki ktore sa polaczone jednym kluczem... tonacja...

Spontanicznosc daje czlowiekowi szczera interpretacje siebie lub inaczej mowiac duszy. Czym bardziej spontaniczny jestes.. Co moze byc dziwne bo jak inni jestyesmy od siebie tym bardziej jestescie soba... to mnei fascynuje w Ameryce... tu kazdy jest spontaniczny...

czyli soba... to takie piekne jest budzic sie i zasypiac bez komplekow... :)
From the Battery to the top of Manhattan
Asian, Middle-Eastern and Latin
Black, White, New York you make it happen

To byl wspanialy dzien. Slonce swiecilo i dawalo do zrozumienia ze wciaz trwa piekna jesien. Budynki odbijaly swiatlo i zaslanialy nawzajem swoimi cieniami. Przypomina mi to troche moje dni w Sydney.... moze ze wzgledu na wode dookola ale i tez pogode.. Naprawde znowu poczulem sie jak prawdziwy emigrant a to za sprawa MARCINA :)

Marcin to moj kolega z przed lat...WROCLAW !!!!! BROOKLYN. Uwielbiam fakt ze mam jeszcze znajomych ktorych poznalem z 15 lub 20 lat temu... i moge poweidziec w przypadku Marcina ... ojej nie widzielismy sie 11 lat... wogole sie nei zmieniles... Zycie :)
Marcin mial tu tez swoja historie bo byl kiedys postrzelony na moscie za telefon... Wczoraj wlasnie dostal poczta zielona karte.. witaj ameryko na zawsze :)
]Mieszkam teraz u Marcina... i z tych wszystkich opcji .. w stylu apartament... hotel... apartament... hotel... to jednak po wyladowaniu w tym mieszkanu czuje sie troche jak w takim domu.. przytulne miejsce to na pewno

Zaczelismy spokojnie na rowerkach... pojechalismy w dol.. potem jeszcze w dol i az do tej rzeki

Pogoda dopisywala... Brooklyn... i te okolice.. tylu tam mieszka ortodoksyjnych zydow... dla mnie ponownie nowe doswiadczenie jednak mysle sobie jak polska wygladala przed wojna... ja to bylo wtedy tam w Warszawie.. Jak by wygladala Warszawa gdyby nie wojna.. jak duza by byla... ile lini metra bysmy mieli.. i gdzie byly by te dzielnice ortodoksyjnych zydow :)

Wieczorem pojechalem na HARLEM posluchac muzyki czarnych braci...


Leska w oku zakercila mi sie pierwszy raz... Jeden mial tak czysty glos.. bylo to takie przezycie... ze ciarki przechodizly mi po calym ciele. Oni nie graja oni bawia sie w granie. Oserwowalem ich i bardzo mi sie to podobalo

Oni.. po rpostu bawia sie tymi instrumentami. Jak by wzieli I phona i zaczeli dowolnie przyciskac guziki.. Z tad powstal Jezz... zabawa w dzwieki ktore sa polaczone jednym kluczem... tonacja...

Spontanicznosc daje czlowiekowi szczera interpretacje siebie lub inaczej mowiac duszy. Czym bardziej spontaniczny jestes.. Co moze byc dziwne bo jak inni jestyesmy od siebie tym bardziej jestescie soba... to mnei fascynuje w Ameryce... tu kazdy jest spontaniczny...

czyli soba... to takie piekne jest budzic sie i zasypiac bez komplekow... :)
wtorek, listopad 03, 2009
WOODY DREAM ALLEN NIGHT

INT. 309 14TH STREET NEW YORK - HOTEL ROOM NR 18
PRZED KONCERTEM
Za godzine ide zobaczyc mistrza. I nie w kongresowej w ciasnych komunistycznych kwadraciakach, tylko u siebie tu gdzie zyje i mieszka. Musialem kupic buty i spodnie bo nie mialem nic co przypominalo by ubranie wyjsciowe. Jednek te moje colorowe ciuszki sa zbyt casual jak na zycie w tym meiscie.

Szczegolnie kiedy sie idzie na kolacjo-koncert za 200 baksow jak nie wiecej. Ale obiecalem sobie kiedys, ze go zobacze i go zobacze. Jest to czesc planu trzydizestoletniego od trzydziestki pod tytulem. Robie to co zawsze chcialem robic i nikt mi w tym nie przeszkodzi. To bardzo piekny plan i idea, ze bedzie to trwalo do szescdziesiatki bardzo mnie dopinguje. Mysle ze wogole zycie mozna podzielic na trzy akty...
Do trzydziestki, do szescdziesiatki i po szescdziesiatce... Trzeci akt nie musi byc ostatecznie tak samo dlugi jak pierwsza ekspozycja lub akt dugi... Ale za to powinien byc podsumowujacy caly temat zycia i pobudzic do refleksji...

Czyli skoro mam juz trzydziesci lat i moja ekspozycja charakteru zostala dokonana i pierwszy zwrot akcji za soba teraz po otwarciu aktu drugiego rozpoczyna sie przemiana charakteru... Protagonista sie uczy... Ja sie ucze :)

PO KONCERCIE
Dziwnie. Jeszcze nie bylem swiadkiem ogladania ikony KINA w przestrzeni tak bliskiej (gdzies z dwa metry) i jednoczesnie niedostepnej. To bardzo trudne a jednoczesnie fascynujace. Wlacza Ci sie wariat w stylu KING OF COMEDY ktory chcial by z nim porozmawiac wiedzac, ze tak blisko siedzi obok Ciebie a jednoczesnie wiesz ze szacunek jaki mozesz dla niego miec to nie przekraczac tych granic i dac mu ta prywatnosc.

Wszedl, usiadl, zagral... Juz tak ostatnim tchem, juz wie ze to nie ten sam dzwiek. Wiem o tym dobrze bo widzialem na you tubie jak gral w 1972 roku w tv show i wymiatal... Teraz z zamkneitymi oczami... Gra, ludzie bija bravo.... Ludzie to wogole inna historia... Popartowcy yapies WAPSY i ja do nich nalezalem. Reprezentowalem przedluzenie jego istestewa w slawny poniedzialek tu w Nowym Yorku... Zdjecia, aparaty, I phony, komorki, fleshe, jedzenie, smigajace karty kredytowe, Woody Allen, Jazz, fortepian, sweter...

Mysle ze dla niego to jest przedluzenie mitu ktory wykreowal i kreuje do dzis. Mit tzyma go przy zyciu. Bo mi to wieczna kreacja a kreacja to zycie... Kiedy przestanie kreowac i tworzyc mit umrze...
Dlatego zrobilismy zdjecia i zrobilismy film by podtrzymac jego mit i jego kreacje...
Dziekuje KACPER za dokonanie mojego kolejnego marzenia, kiedy sie spelniaja czuje ze zyje, czyli kreuje... swoj wlasny juz mit spelnienia...
CUT TO:
niedziela, listopad 01, 2009
SIWY ALE SZCZESLIWY DAY 3
Nie wiem czy to DNA czy NEW YORK czy te emocje... ale posiwialem o iles tam procent w jedna noc... nie kituje.. dziwne... czyzby to miasto mnei zmienialo? czy az tyle emocji wywoluje w mojej glowie ze zwoje nie nadazaja... czy tak byla zaplanowane w DNA mojego zycia i przeznaczenia calosci wszechswiata.... ?
Dzis sam zaczolem spacerowac po tym miescie... Macac go powoli, myslec, marzyc... Kupielem piekne dwie ksiazki w sklepie uzywanych ksiazek STRAND... jedna on location with Woody Allen w jego przygodzie filmowej radiodays... a druga to DIARY z planu zdjeciowego FULL METAL JACKET... usiadlem sobie na UNION SQUARE i czytalem z zachwytem wspomneinia JOKERA aktora glowengo tego filmu... ciekawe naprawde bardzo ciekawy dzien :)
Ten moj chod specjalnie dalem w ciszy... bo... tak sie czuje.. spokojny wyciszony i pewny siebie... pozdrawiam\
a to chlopaki z UNION SQ zrobilem im pare filmow w ciszy i spokoju tsadancers@yahoo.com tak sie zwa chlopaki :)
piątek, październik 30, 2009

No i co?
No i New York. wszystko takie przejzyste... bez pol srodkow. Ten central park a przede mna tysiace filmow

Chodze i widze te filmy. Te miejsca gdzie powstawaly TE kadry. Gdzie kadry pomagaly nam w slocie deszczu lub innej pizdziawicy

Miejsce bez pol srodka...

Ja jestem troche zamroczony, bo obiecalem ze bede robil zdjecia i zamienilem sie w 100% turyste. A czasem nei za dobrze mi to wychodzi... Ja po rpostu kiedy mam aparat i te 9 giga karty bym strzelal i strzela.. robilem jeszcze duzo filmikow na 300 klatek ale chyba od juta troche juz odpuszcze... bo zwariuje...

Jutro ten haloooweeen i chcialbym sie dobrze przebrac znaczy mam pewien plan ale czy sie on uda :)








NEW YORK DAY ONE

Co jest w tym wszystkim niesamowite... i bardzo pocieszajace to fakt, ze wsiadasz sobie do taxowki w warszawie na lotnisko, skladaz bagaze przed sprawdzeniem ci paszportu czy wogole mozesz leciec... wsiadasz w samolot... lecisz ladujesz w Nowym Yorku... wysiadasz, wsiadasz do taxowki i juz jestes na miejscu :)
w przypadku Sydney trzeba bylo przesiadac sie ladaowac odbijac... mowie wam... warszawa londyn londyn singapoor i sydney 24 godziny... a tu pstryk... na prawde to byl pstryk
A teraz pierwsze moje WOW... Nie wiem dlaczego, ale czuje sie jak bym tu juz byl... niejednokrotnie ale przez mgielke.. naogladalem sie tyle tego wszystkiego w tv i filmach i bylem w miedzy czasie w tych a nie innych krajach ze... czuje sie tu jak w domu.. tylko takim OSTRO WIDZACYM ORZEKAZIE.... wczoraj zalapalem te ulice mieszkam na 71 i zaraz przenosze sie na soho... i przygoda sie zaczyna
tutaj haloowinowe szalenstwo.. chce sie chyba przebrac... zobacze he he... no i ten marathon nowoyorski tez mam ochote troche pobiegac go... ale to tylko ochota bo jestem chlopakiem z ochoty
to tyle na razie na poczatek...
środa, październik 28, 2009
ULUBIONY 1923 rok :)
Jak bylem MALY (03 - 05 lat) myslalem ze Harold LLoyd i WOODY ALLEN to to samo :) tylko starszy film :)
Kiedy bylem maly wymyslilem sobie pewna zabawe... byla ona jak mysle teraz lekiem na PRL na ten caly syf i niemoc. Wymyslilem sobie ze wraz z moim urodzeniem stworzyli swiat.
Pomimo czarnobialej telewizji w kotrej bylo wszystko. Ten prawdziwy, realny swiat widzialem z siodmego pietra mojego wiezowca tam na szczepinie... To z tamtad ogladalem Zime Lato Wiosne i Jesien.. hm chyba nie pokolei mi sie napisalo ale nie o tym przecierz.

Tlumaczylem sobie to tym, wiedzac ze moja mama pracowala w teatrze lalek ze to jeszcze jedna scenografia.. jeszcze jedna dekoracja... i szybko zorientowalem sie ze fakt ze nie moge byc w 5.10. 15 to dlatego ze tak naprawde nie wybudowali Warszawy... Ona byla tylko planem dla mnei bym sie mogl po niej poruszac.. byl za to Wroclaw... no nie do konca zudowalny bo poruszalem sie tylko w okreslonych miejscach ale.. co mi tam :)

Z wiekiem swiat rozbudowywal sie a ja coraz smielej podrozowalem i testowalem dekoracje stworcy jednak wybeirajac destynacje.. wybralem Australie a nie Stany.. czulem ze stany sa jeszcze nie wybudowane kiedy mialem te 19 lat.

Tym bardziej NOWY YORK... Sie nie wybudowal....

Jutro tam lece... szalenstwo.... to bedzie tydzien... tydzien ogladania dekoracji

Dzis puscilem na chwile Manhattan allena bo to miasto to przede wszystkim on. Jazz, Spike Lee, Scorsease, Brodway,

Snilem o nim nie raz.

A kiedy podrozowalem samolotami i widzialem ten neon lotow do nowego yorku myslalem sobie .. czemu nie ja...

ooooo.... Harold Loyd i ten film z wierzowcem i zegarem :)

To moja pierwsza podroz w tym roku. Czuje ze po tym wszystkim zasluzylem sobie na chwile na drobna chwile z malego podrecznika... spelniania marzen.

i tak tez sie stanie :)
Pomimo czarnobialej telewizji w kotrej bylo wszystko. Ten prawdziwy, realny swiat widzialem z siodmego pietra mojego wiezowca tam na szczepinie... To z tamtad ogladalem Zime Lato Wiosne i Jesien.. hm chyba nie pokolei mi sie napisalo ale nie o tym przecierz.

Tlumaczylem sobie to tym, wiedzac ze moja mama pracowala w teatrze lalek ze to jeszcze jedna scenografia.. jeszcze jedna dekoracja... i szybko zorientowalem sie ze fakt ze nie moge byc w 5.10. 15 to dlatego ze tak naprawde nie wybudowali Warszawy... Ona byla tylko planem dla mnei bym sie mogl po niej poruszac.. byl za to Wroclaw... no nie do konca zudowalny bo poruszalem sie tylko w okreslonych miejscach ale.. co mi tam :)

Z wiekiem swiat rozbudowywal sie a ja coraz smielej podrozowalem i testowalem dekoracje stworcy jednak wybeirajac destynacje.. wybralem Australie a nie Stany.. czulem ze stany sa jeszcze nie wybudowane kiedy mialem te 19 lat.

Tym bardziej NOWY YORK... Sie nie wybudowal....

Jutro tam lece... szalenstwo.... to bedzie tydzien... tydzien ogladania dekoracji

Dzis puscilem na chwile Manhattan allena bo to miasto to przede wszystkim on. Jazz, Spike Lee, Scorsease, Brodway,

Snilem o nim nie raz.

A kiedy podrozowalem samolotami i widzialem ten neon lotow do nowego yorku myslalem sobie .. czemu nie ja...

ooooo.... Harold Loyd i ten film z wierzowcem i zegarem :)

To moja pierwsza podroz w tym roku. Czuje ze po tym wszystkim zasluzylem sobie na chwile na drobna chwile z malego podrecznika... spelniania marzen.

i tak tez sie stanie :)
niedziela, październik 25, 2009

Mam tutaj pytanie...
Komentator podchodzi do dlugonogiej hostessy wyposazonej w sexualna sukienke w stylu rznij mnie teraz... usmiechnela sie tylko
Kto dzisiaj wygra?
Hostessa w mgnieniu oka przestraszyla sie jak by dostala pytanie zycia a przeciez oglada ja cala Polska na polsacie.
Mysle...
zaczela wymawiac pierwsze sylaby
Mysle.... ze wygra Adamek...
albo Golota
Dziekuje pani bardzo za odpowiedz...
Tak wlasnie czuje sie po tej wczorajszej walce wszechczasow.. .Walce 100 lecie polskeigo Boxu...

Ze nikt nie wygral.... i wszyscy przegrali....

Mysle o swoim narodzie w takich sytuacjach.. kiedy spiewaja hymn... kiedy wyglupiaja sie machajac w strone reporterow telewizji na zywo.. By pokazac sie w telewizji..
Kiedy Ibisz udaje komentatora boxerskiego, a na dwojce w jakiejs spelunie uzadzana jest miss polonia a miss polonie .. to juz nie wiem z kad sa wybierane.. i kto im dal ta wiare w to ze sa Polskimi biuty...
Tych mezczyzn o lysych glowach i skorze katanie , ktorzy wyjmuja swoje telefony komprkowe by nagrac wejscie jednego i drugiego Polaka... I kiedy polala sie krew... i kazdy mial w koncu ulge tej calej nagromadzonej w nas energii by sie napierdalac
Bo napierdalalismy sie cale wieki.. ponoc z niemcami ruskami niemcami ruskami niemcami ruskami szwedami ruskami niemcami krzyzakami turkami ... a teraz napierdalamy sie sami ze soba... :)
a ja na to patrze i mam ochote wyslac smsa... bravo Nina :) znowu Ci sie udalo mnie podkusic...
czwartek, październik 22, 2009
środa, październik 21, 2009

Kiedys uwielbialismy sie przebierac. Bal przebierancow byl dla nas odskocznia a przede wszystkim swietem bycia tym kim naprawde chcialo sie zawsze byc. Mowie Zawsze i podswiadomie. Oczywiscie w tamtych czasach nie bylo strojow batmana i innych ale sam fakt przebrania sugerowal to kim tak naprawde marzylismy. Ja osobiscie niegdy nie bylem Kowboyem w przeciwienstwie do kolegow ktorzy uwielbiali pistolety. Jednak patrzac nawet na ten obrazek mozna wywnioskowac ze tak anrpawde ludzie chca przed wszystkim wladzy. Rycerze, kowboye z bronia ksiezniczki lwy policjanci krolowie i jeszcze raz ksiezniczki...
Dopiero potem pewnego dnia przebralismy sie w najbardizej dziwnaczny stroj jaki moglismy sobie wybrac... oj obrzydliwy on obrzydliwy... Pieprzony bal przebierancow w bycie DOROSLYM... Mysle ze czasem na sile nam ktos ubral ten kostium jak te biedne dziewczynki ktore przychodzily na bal przebierancow bez kostiumu i musialy byc goralkami bo takie kostiumy byly na skladzie w przedszkou po skektaklu. Kazali nam ubrac stroj doroslego i nie zdazylismy nawet sie dobrze zastanowic czy przypadkiem nie lepiej by bylo miec jeszcze troche ten kapelusz kowboyski...
Ogladam tych przebierancow codzienie w metrze. Smieszni sa co poniektorzy. Staram sie nie smiac gromkim smiechem by nikogo nei urazic lub by nie dostac przyslowiowe wpierdol. No zesz tak niektorzy nei pasuja do tych kostiumow no mowie wam, nie pasuja... te dwudziestoletnie laski w tych ponczochach i butach na obcasie ale takie jakies z dziwnego sklepu z modnej skorki... szarosc pomeidzy szaroscia przelewajace sie w popielatosc az w koncu niebieski dzins... oj uwielbiam kowboyskie neibieskie jinsy.. sam je nosze... mam ich cala mega ilosc w szafie.. bo przecierz sprobowal bym zalozyc te super spodnie w czerwone paski.. WPIERDOL... nie nie .. zadnego takiego... lepiej spokojna zielen...
Brakuje mi kolorow w naszym kraju.. Mysle ze przez pogoda powinismy miec jeszcze wiecej podstawowych kolorow. by sie kontrastowac bardziej pomiedzy szaroscia dnia... bysmy sie lepiej widzieli a nie... przenikali przez siebie w tlumie lub metrze..
szkoda ze dopiero w Londynie mozna ubrac czerwone spodnie w paski i kazdy ma to w dupie.. .. o Kapeluszyu kowboyskim nie wspomne...
Zgadnijcie kim jestem na zdjeciu :)
poniedziałek, październik 19, 2009
Tak sobie ostatnio mysle o starych czasach. Specjalnie uzylem slowo stare czasy, bo wydaje mi sie ze to bylo wczoraj i ze 30 lat to w sumie nie tak duzo. Z innej obiektywnej strony to naprawde szmat czasu. Moje pojmowanie czasu jest zupelnie inne odbierajac je w czasie terazniejszym. Troche sie zamotalem ale sprobuje od innej strony. Kiedy byl sobie taki rok 1984 zalozmy i ja tam mialem te swoje przyslowiowe MAM 6 LAT (byla taka ksiazka w zerowce jak by ktos nie wiedzial) film ktory mial gdzies z 20 lat byl jak by nie bylo z 1964 roku i tacy Beatlesi byli z przyslowiowego 1964 roku. W czasach 1984 kiedy Jackson mial swoj super album Thriller. Beatlesi wydawaly mi sie obrzydliwie starzy i niemodni. Zreszta wszystko z polskiej sceny muzycznej porownujac do 1983 roku takiego LADY PANK bylo beznadziejnie stare. I tak Skaldowie Niemen Jantar czerwone gitary byly dla mnie banda staroci a przecierz funkcionowali sobie przed moim urodzeniem gdzies z 5 lat wczesniej... Tylko takie gluopie 5 lat. Teraz lapie sie na tym ze wciaz slucham Deoeche Mode zalozmy takiego albumu z 1984 roku some great reward i nawet nei zdaje sobie sprawy nawet przez chwile ze to jakies stare gowno. Ani troche... Powiem wiecej. ogladam te filmy z lat 70 tych i 80 tych jak by byly stworzone wczoraj. Tak naprawe te wszystkei super cool rzeczy ktore jaraly mnie i jaraja do dzis to stare gowno. Te moje lego z 1984 roku te samochodziki to stare 25 letnie plastikowe starocie... I tak sobie mysle, bo wierze ze przyjdzie ten czas kiedy juz tyko bede mowil... a w 1984 roku bylo tak a nie inaczej... kiedy to bedzie? Jak bede mial 35 lat 45 lat czy 65 lat. Kiedy skumam ze zyje na tej Ziemi juz 30 lat. Kiedy skumam ze te siwe wlosy to nie sa zarty he he... Jak dlugo bede nosil te zolte NIKE? i ogladal Gwiezdne Wojny jak by to byl moj pierwszy raz. Jak dlugo bede sie jaral Indiana Jones i swiatynia przeznaczenia? Taksowkarzem. Dlaczego czym dalej w las tym mniej rzeczy mi sie podoba. Czyzby to oznaczala ze to gowno podoba sie mlodym dzieciaka i beda wspominali jak zajebiscie bylo ogladac Taniec z Gwiazdami? Czy jak przesympatycznie bylo kiedy mogli poczytac jak stary jakis tam pan siedzi w wiezieniu za gwalt na 13 letniej dziewczynce. Przeraza mnie to bo czuje spadek... spirali. Juz Kieslowski to przewidzial w tym programi Im so so... idziemy w tej spirali do dolu kurwa a ja teraz mam 30 lat i do 40 prawdopodobnie wyzyne mojej energi by stworzyc cos zajebistego... Widze to po tych rezyserach... ta energia spada... ma sie inne priorytety.. To sa tylko ludzie tak na koncu... bo dzis gralem w pac mana i jaralem sie ze przeszedlem 5 level i tak sobie myslalem. Gdybym mial tego I phona w 1984 roku z pac manem byl bym krolem podworka. Nosili by mnie na rekach oddawali swoje racje czekolady i orenzadki w proszku... mysle ze chyba przeskoczyl bym ten pierscien Arabeli i miecz swietlny... wogole nie czuje sie dojrzaly shit....
Ostatnio coś sie rozpisuje w nocy. Przestawił mi się troche zegar, co nie znaczy że śpie w dzień, oj nie. Chciałbym dzisiaj poruszyc pewne ważne spostrzeżenie doniosle ludzi z którymi musimy codziennie mieć do czynienia. Ja od jakiegoś czasu nazywam ich zdrobniale i pieszczotliwie jako PIZDZIELCE :) Napewno macie z nimi do czynienia w rożnych miejscach i zdarzeniach. Bo kto to jest Piżdzielec?
Jest to homosapiens polskiego pochodzenia, który dorodny okaz przyjmuje gdzieś od 30 roku życia, bo dopiero wtedy charakter jest na tyle uksztaltowany, by móc dochowac się tego typou skrajności. Pizdzielec zazwyczaj jest mezczyzna ale nie do konca. czasami zdażaja się wyjątki od tej zasady co osobiscie traktuje jako jeszcze wiekrzy policzek dla calego narodu polskiego i nie tylko. Piżdzielec wychowywany jest zazwyczaj w dobrze funkcjonalnej rodzinie, gdzie pomimo ze sie nie przelewalo zostaly zachowane wszystkie pozory kodeksy i dekalogi. Pizdizelec juz od najmlodszych lat jest trenowany do przetwarzania mu danych informacji. To on w wieku 15 lat chwali sie na pierwszych randkach recytacja znanych i lubianych rymowanych reklam, uzywajac tej cechy jako atut zdobywania sympati plci przeciwnej. Az w koncu jako dorodny 30 latek Czyta codzienna prase i oglada wszystkie programy informacyjne stajac sie poprawnym obywatelem. Teraz wazne. Pizdzielec zawsze znajdzie Pizdzielca ktoremu oferuje to co pizdzielce lubia najbardziej a mianowicie dyskusje. W tej ze dyskusji pizdzielec jeden opowiada drugiemu pizdzielcowi co ostanio przeczytal i jaki ma stosunek w tej sprawie. Oczywiscie ten stosunek to wyklepane podsumowanie danego artykulu ktore cytuje. Pizdzielec sluchajacy przytakuje dajac do zrozumienia ze tez czytal ten sam artykol lub ogladal ten sam program publicystyczny i ze tez zgadza sie z jego wersja. Tym bardziej lubie ich sluchac bo wtedy mozna ich totlanie rozszyfrowac i zdemaskowac. Acha... pizdzielca jest trudno zdemaskowac bo kryje sie z tym do konca. Bedzie ci skubany cytaowal i cytowal dane, ktore dane stacje mu wbijaja do glowy, ze nawet nie wie kiedy tak naprawde stal sie czescia tej calej nagonki. PIzdzielec nienawidzie niepizdzielcow. Bo kazdy nei pizdzielec moze go zdemaskowac i sklasyfikowac za pizdzielca.. Pizdzielec podswiadomie wie ze pizdzielstwo to obciach i zrobi wszystko, no wszytko by trzymac fason.
Pizdzielec w szkole mial czworki i zycie jego ukladalo sie dosc slodko. Pizdzielec niegdy nie sciagal ale dzielil sie informacjami z niepizdzielcami, by miec u nich przewage przed tym ze moga ich w kazdej chwili zdemaskowac. Kupowal informacjami nie pizdzielcow i robi to do dzis. Pizdzielec zazwyczaj ma zone pizdzielcowa lub odwrotnie. Pizdzielcowe maja mezow pizdzielcow... no z prostej przyczyny ze nie pizdzielce szybko demaskuja pizdzielcow juz na pierwszej randce.
Akurat tu mi jest ich szkoda bo mysle ze marza o nie pizdzielcach i niszczy ich to konstruktywne zycie ktore tak bardzo chcieli by niepizdzielcow obdazyc.
Moj stosunek do pizdzielcow... Uwielbiam ich. Naprawde coraz bardziej mam do nich szacunek. glwonie w zwiazku z presja ze moga byc przez nie pizdzielca zdemaskowani. To naprawde wielka cena by z nia sie budzic i zasypiac kazdego dnia...
Oj... zapomnialem wam powiedizec ze pizdizelce czesto zajmuja wysokie stanowiska i rzadza nie pizdzielcami... fuck... chodz boja sie ze ich podwladni zdemaskuja ich jako pizdizelcow a wtedy przecierz swiat by stanol im na glowie
Co sie dzieje kiedy pizdzielec jest zdemaskowany...
a) rejection czyli odrzucenie prawdy o jego rzekomy pizdziostwie
b) pot na czole i twarzy, Bole glowy
c) szybka agresja i ślinotok... to juz w skrajnych przypadkach
d) dlugotrwala niedyspozycja sexualna
Chce tutaj powiedziec ze nie jestem przeciwko pizdizelcom, wrecz przeciwnie nie mam nic na przeciwko. To oni trzymaja wszystko w naturalnym porzadku i nie pozwola by owy byl zachwiany. Trzymaja wszystkie ustalone dogmaty w rydzach przekazujac je z pokolenia na pokolenie. To naprawde trudna robota by te niektore brednie przekazywac w takiej wierze w jakim oni to robia... moze bez pizdzielcow nie bylo by ekonomi i harmoni wychowywania w rodzinie.
Dlatego dzis o tej pieprzonej 3.50 w nocy, trzezwy na umysle, moge powiedziec tylko jedno.
KOCHAM WSZYSTKICH PIZDZIELCOW :)
bo to bardzo interesujace istoty .... kto wie moze sam nim jestem dla Ciebie ;)
Jest to homosapiens polskiego pochodzenia, który dorodny okaz przyjmuje gdzieś od 30 roku życia, bo dopiero wtedy charakter jest na tyle uksztaltowany, by móc dochowac się tego typou skrajności. Pizdzielec zazwyczaj jest mezczyzna ale nie do konca. czasami zdażaja się wyjątki od tej zasady co osobiscie traktuje jako jeszcze wiekrzy policzek dla calego narodu polskiego i nie tylko. Piżdzielec wychowywany jest zazwyczaj w dobrze funkcjonalnej rodzinie, gdzie pomimo ze sie nie przelewalo zostaly zachowane wszystkie pozory kodeksy i dekalogi. Pizdizelec juz od najmlodszych lat jest trenowany do przetwarzania mu danych informacji. To on w wieku 15 lat chwali sie na pierwszych randkach recytacja znanych i lubianych rymowanych reklam, uzywajac tej cechy jako atut zdobywania sympati plci przeciwnej. Az w koncu jako dorodny 30 latek Czyta codzienna prase i oglada wszystkie programy informacyjne stajac sie poprawnym obywatelem. Teraz wazne. Pizdzielec zawsze znajdzie Pizdzielca ktoremu oferuje to co pizdzielce lubia najbardziej a mianowicie dyskusje. W tej ze dyskusji pizdzielec jeden opowiada drugiemu pizdzielcowi co ostanio przeczytal i jaki ma stosunek w tej sprawie. Oczywiscie ten stosunek to wyklepane podsumowanie danego artykulu ktore cytuje. Pizdzielec sluchajacy przytakuje dajac do zrozumienia ze tez czytal ten sam artykol lub ogladal ten sam program publicystyczny i ze tez zgadza sie z jego wersja. Tym bardziej lubie ich sluchac bo wtedy mozna ich totlanie rozszyfrowac i zdemaskowac. Acha... pizdzielca jest trudno zdemaskowac bo kryje sie z tym do konca. Bedzie ci skubany cytaowal i cytowal dane, ktore dane stacje mu wbijaja do glowy, ze nawet nie wie kiedy tak naprawde stal sie czescia tej calej nagonki. PIzdzielec nienawidzie niepizdzielcow. Bo kazdy nei pizdzielec moze go zdemaskowac i sklasyfikowac za pizdzielca.. Pizdzielec podswiadomie wie ze pizdzielstwo to obciach i zrobi wszystko, no wszytko by trzymac fason.
Pizdzielec w szkole mial czworki i zycie jego ukladalo sie dosc slodko. Pizdzielec niegdy nie sciagal ale dzielil sie informacjami z niepizdzielcami, by miec u nich przewage przed tym ze moga ich w kazdej chwili zdemaskowac. Kupowal informacjami nie pizdzielcow i robi to do dzis. Pizdzielec zazwyczaj ma zone pizdzielcowa lub odwrotnie. Pizdzielcowe maja mezow pizdzielcow... no z prostej przyczyny ze nie pizdzielce szybko demaskuja pizdzielcow juz na pierwszej randce.
Akurat tu mi jest ich szkoda bo mysle ze marza o nie pizdzielcach i niszczy ich to konstruktywne zycie ktore tak bardzo chcieli by niepizdzielcow obdazyc.
Moj stosunek do pizdzielcow... Uwielbiam ich. Naprawde coraz bardziej mam do nich szacunek. glwonie w zwiazku z presja ze moga byc przez nie pizdzielca zdemaskowani. To naprawde wielka cena by z nia sie budzic i zasypiac kazdego dnia...
Oj... zapomnialem wam powiedizec ze pizdizelce czesto zajmuja wysokie stanowiska i rzadza nie pizdzielcami... fuck... chodz boja sie ze ich podwladni zdemaskuja ich jako pizdizelcow a wtedy przecierz swiat by stanol im na glowie
Co sie dzieje kiedy pizdzielec jest zdemaskowany...
a) rejection czyli odrzucenie prawdy o jego rzekomy pizdziostwie
b) pot na czole i twarzy, Bole glowy
c) szybka agresja i ślinotok... to juz w skrajnych przypadkach
d) dlugotrwala niedyspozycja sexualna
Chce tutaj powiedziec ze nie jestem przeciwko pizdizelcom, wrecz przeciwnie nie mam nic na przeciwko. To oni trzymaja wszystko w naturalnym porzadku i nie pozwola by owy byl zachwiany. Trzymaja wszystkie ustalone dogmaty w rydzach przekazujac je z pokolenia na pokolenie. To naprawde trudna robota by te niektore brednie przekazywac w takiej wierze w jakim oni to robia... moze bez pizdzielcow nie bylo by ekonomi i harmoni wychowywania w rodzinie.
Dlatego dzis o tej pieprzonej 3.50 w nocy, trzezwy na umysle, moge powiedziec tylko jedno.
KOCHAM WSZYSTKICH PIZDZIELCOW :)
bo to bardzo interesujace istoty .... kto wie moze sam nim jestem dla Ciebie ;)
niedziela, październik 18, 2009

Kolejna noc i jestem mega nabuzowany. Właśnie wróciłem z urodzin i ponownie nie tknolem grama alkoholu. Tańczyłem jak szalony na klejącym parkiecie od rozlanego piwa i bawiłem się jak dziecko. Z energia wracam tutaj bo przecierz impreza się dla mnie nie skonczyla a wręcz przeciwnie. Zaraz zacznę studiować kolejny film, jeszcze nie wiem który. Nie picie daje mi wiele mocy i otwiera nowy rozdział mojej filmowej pasji. Bo skoro odstawiłem używki wszystko co odczuwam jest trzeźwe. Wiec bez jakich kolwiek kolorowych szkiełek. Obraz ten Jest bardzo wiarygodny i ostry w swoim przekazie. Nie pije od miesiąca i już zaczynam zaóważac pewne zmiany w spostrzeganiu Świata. Bardzo mnie to interesuje wiec dziele się tu tym z wami. Nie chciałem nic mowic ale tydzień temu skończylem zdjęcia do reklamy. Cztery minutowe filmiki w dwa dni zdjeciowe. Kazdy w innej konwencji tak samo realizacyjnej jak i scenariuszowej. To mój powrót po rocznej przerwie w kręceniu czego kolwiek. Trzeźwy, wypoczęty po rocznym studiowaniu tego wszystkiego i wczoraj oddałem ostatni zmontowany film. Patrze na to z nowa perspektywa tego czego się nauczyłem teoretycznie a znakomicie się sprawdza w realizacji. Oczywiście byla to wielka próba, bo tego nie dalo się zrobić w tak krótkim czasie a jednak test został ukończony. Kiedy myslalem o tym czasie i tych filmach. Wyobrazalem sobie test który się rozwiązuje w ogólniaku. Cos w stylu. Uważaj, nie rozpisuj się za bardzo bo tu ważne jest by odpowiedziec na wszystkie pytania. Na tym polega test. A,B LUB C lub D i idziesz dalej. W przeciwnym razie jak za długo będziesz spekulował nie od powiesz na polowe pytań i w najlepszym wypadku dostaniesz mierna.. A w tej zabawie chodzi o bardzo dobry lub dobry... nawet nie dostateczny. I tym tropem szybko podejmowałem decyzje wybierając te obcje A.B.C lub D i szedłem do przodu. Teraz z perspektywy tygodnia ciesze się ze tak a nie inaczej poradizlem sobie z tym czasem. Bo gdybym nie odpowiedzial na wszystkie pytanie czyli nie nakrecil wszystkiego co planowałem, moglo by byc ciezko. A na tym nowym etapie powinno byc chyba łatwiej. Szczegolnei kiedy znowu powraca się do krótkiej formy po długich fabularnych maratonach. Idę obejrzeć cos nie co na moim CZERWONYM FREDZELKOWYM DYWANIE.... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



