piątek, lutego 05, 2016

Z PAMIĘTNIKA MŁODEGO ZIELARZA

  Obudził się jeszcze przed piątą rano. Właściwie obudziła go jego dwu i  pól miesięczna córka. Prosiła o przewinięcie. Właściwie nie prosiła ale szkfilowała dzwiękami zapowiadającymi rychły płacz. Nie lubił kiedy płacze. Zerwał się i przewinął maluszkę. Poranek na Białołęce miał nie różnić się od pozostałych. Zważywszy na okoliczności jego przeprowadzki z centrum miasta na to odludzie.  Córka była priorytetem, tak jak córki powinny być priorytetami dla swoich ojców.  Generalnie był mocno podkurwiony ale codzienna lektura Potęgi Teraźniejszości Eckharta Tolla, pozwalała mu wytrzymać w tu i teraz, bez totalnego załamania nerwowego. Wczoraj skończył kolejny serial i po serialowa posucha ne wróżyła nic dobrego. Zawsze, kiedy kończył serial przeżywał swojego rodzaju żałobę. Oglądając dziennie jeden sezon, czuł się jak niegdyś mol książkowy, którego lektura odrywała od rzeczywistości. Zastanawiał się, co tym razem spowodowało to dziwne uczucie pustki poserialowej. Czy w związku z bohaterami? Jego obecną sytuacją? Czy motywacją by zacząć robić coś bardziej produktywnego.  Włączył radio w kuchni i odgrzał zupę pomidorową,  przygotowaną przez jego przyszłą teściową. Nie umiał gotować a jeszcze bardziej nie umiał jeść. Szybkość i zachłanność jego jedzenia, działała na wszystkich układ nerwowy. Dlatego jadł w pojedynkę, by już nikt nie zwrócił mu uwagi, że pożera wszystko jak odkurzacz. 

 Ciekawe, kiedy zauważę zmianę w radiu i doborze muzyki w programie trzecim?  Zastanawiał się. Nowe władzę przejęły wszystkie media publiczne a trójka była jedyną stacją, której słuchał.  Dobrze wiedział, że tego typu  zmiany programowe mózg rozpoznaje z pewnym opóźnieniem. Najpierw schodzi muzyka alternatywna, zastępowana szlachetnym bluesem a zaraz będzie słuchał z zaangażowaniem nowej piosenki Alicji Majewskiej.  Jeszcze bardziej pompatycznej, niż za czasów komuny, którą pamiętał. Zgasił radio i wyjął rozgotowaną nogę kury z zupy teściowej. Miał psa. Jedenastoletniego Labradora, który uwielbiał tego typu przysmaki. Zawsze, kiedy tak się działo z wdzięczności ostatkiem sił, pies próbował go gwałcić. Nie przeszkadzało mu to. Zresztą  nie czuł się jego właścicielem. Był jego opiekunem, dlatego pozwalał mu na więcej, niż nakazuje tego procedura pana i jego psa. 

 Jego  zadaniem na początek dnia, było napisanie czterech istotnych maili. Istotnych w  jego hierarchii spraw istotnych. Wiedząc, że jeśli tego nie zrobi teraz, to tego nie zrobi w ogolę. Nauczył się tego z wielu książek motywacyjnych, które trzymał koło łóżka ale rzadko do nich zaglądał. Stresował go scenariusz bycia perfekcyjnym, dlatego nie przeczytał rzadnej z nich do końca Jednak same okładki i tytuły, motywowały go, by robić cokolwiek nie czekając i to mu absolutnie wystarczało. 

 Pierwszy mail, był kierowany do pewnej poetki, która miała mu pomóc przy pisaniu tekstów piosenek za darmo. Sęk w tym, że właśnie spytała go o pieniądze, co trochę komplikowały jego plan.  Był przekonany, że poetki są wolne od kapitalistycznego myślenia ale rozumiał ją doskonale. Drugi mail był stuprocentowym tego przykładem. Była to prośba o przelanie zaległych pieniędzy za zaległe faktury za które już dawno zapłacił podatki, co zrujnowało go doszczętnie w tym miesiącu. Trzeci mail kierowany był do jego producentki, by poukładać wszystkie zaległe tematy i podsumować by móc działać dalej. Czwarty był kierowany do pani od której wynajmuje mieszkanie, by dowiedzieć się dokładniej, dlaczego niektóre kostki do zmywarki są lepsze od tych gorszych.

Taka sytuacja.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

z tymi kostkami jest tak, że faktycznie niektore sa biedne i tluszcz z naaczyn i inne swinstwa osadzaja sie na bebechach zmywarki. Skraja tym samym jej zywotnosc. I tak trzeba czasem (raz na tydzien) wyjac sitko i je potraktowac szczotka do naczyn z ludwikiem zeby odtluszcic. Trzeba tez sypac sol do zmywarek, by zmiekczac wode. Taki jest lajf ze zmywarka, niestety. Inna rzecz, ze marna kostka niedomywa. Roznice w cenach sa teraz minimalne, ale w jakosci duze.

A poetki sa niestety szczegolnie biedne, naprawde. Biedniejsze nawet od rezyserow i asystentow produkcji (wiem z autopsji!)

serdecznosci i milego weekendu!


wierny czytacz