sobota, października 24, 2015

PITCHING POWRÓT DO LEGOLANDU



PICHING - Co to jest?  To czterdzieści do dwustu, przedstawicieli środowisk telewizyjno filmowych, którzy oglądają twoje wystąpienie (coś na kształt TEDa) jak po angielsku w 10 minut przedstawiasz swój projekt filmowy w fazie przygotowawczej (development) to tak po krótce. A co to jest pitching według mnie? Wielki stres.

To chyba jedyna forma filmowego zaangażowania, dla reżyserów i producentów, która przypomina trochę koncert zespołu na żywo lub teatr na scenie.  Podobnie wszystko może się nie udać. Możesz zapomnieć tekstu. Może cie zjeść trema, może nie zadziałać mikrofon, lub rzutnik lub twój film promocyjny będzie bez dźwięku i tysiące innych dziwacznych zdarzeń występowania na żywo przed nieznaną ci publicznością.

Wczoraj miałem przyjemność pitchować nowy projekt: POWRÓT DO LEGOLANDU.

I byłem przygotowany i był stres i rzutnik mógł nie zadziałać ale najtrudniejsze miało dopiero nadejść. Film POWRÓT DO LEGOLANDU jest oparty na moich doświadczeniach życia z ojcem alkoholikiem pod jednym dachem, przez dwadzieścia pierwszych lat mojego życia. Niby nic a jednak wszystko. Kiedy powiedziałem co miałem do powiedzenia i włączyliśmy film promocyjny w którym ja na ekranie deklaruje się jako Dorosłe Dziecko Alkoholika, było słabo.

Miałem ochotę powiedzieć, że ten gość na ekranie to nie ja, że to mój brat.  Jakby nie było robie swój coming out przed nieznanymi mi ludzmi. Co tam ich obchodzi jakiś reżyser i jego film. Szczególnie że opowiada o jakiś swoich traumach z dzieciństwa.

Film się skończył i wychodzę na scenę już inny. Nagi, totalnie. Nie było już tremy, zdenerwowania, był tylko wstyd i zażenowanie. Nawet nienawiść. Bo ja nie wiem co oni teraz o mnie myślą. Ja się boję. Ktoś poznał mój sekret. Taka to sytuacja.

- Czy są pytanie? pani prowadząca zapytała. Cisza, zero pytań. Patrze na nich, blady i na ugiętych nogach wracam do swojego fotelu. I nie mogę oddychać. Chcę spierdalać ale siedzę.

Jakiś gość z dwa rzędy wcześniej obraca się do mnie. Mina, jak u Felliniego ze snu z 8 i pół. I na co się gapisz chujku. myślę. No tak, tylko ja nic nie wiem o jego sekretach a on o mnie wszystko. Jebany. Popatrzył się i co. I co teraz. Jak spierdalać. Jak tylko się skończy to spierdole tymi drugimi drzwiami. Tak, tak zrobię. Pitchingu mi się zachciało, ha... filmu o DDA, ha...  sobie zrobiłem bum. Kolejny dzień z życia Aksinowicza. Co za żenada. Kiedy to się już skończy. Jeeee... skońcyzło.

Światła się zapalają. CHce spierdalać ale nie da się. CI ludzie zaczynają podchodzić gratulować. Pani z Finladnii pani z Niemiec. Jakiś producent... na ucho.. ja ja też jetem DDA chyba jestem, przyznaję się. Wywiad do magazynu KAMERA. Bo to jest mocne... ponoć.

No ja pierdole co za pitching wczoraj miałem. Konrad Aleksander Duma Pich Aksinowicz. Tak wczoraj wracałem z tych Katowic. Wymęczony, wyczerpany ale szczęśliwy. Powiedziałem, żyję. Pendolino jedzie dalej.


1 komentarz:

Lutz Jander pisze...

... sam scenariusz( nie wiem, czy międzyczasie coś się zmieniło) zrobił na mnie wrażenie. Więc "TO" działa i tak na innych. Gratulacje Konrad - za odwagi.