niedziela, września 06, 2015

SZKOŁA RODZENIA


   Nie lubię szkół. Może mam traumę, ponieważ raz nie zdałem z sześciu przedmiotów w liceum. Raz nie zdałem egzaminu w szkole muzycznej i musiałem się przenieść do podstawówki, co zadecydowało o moim dalszym życiu. Raz nie zdałem z historii do liceum i w związku z tym nie mogłem pójść do tego liceum do którego chciałem i to też zadecydowało o moim dalszym życiu. Bo nie zdałem do szkoły filmowej w Łodzi i do szkoły filmowej w Katowicach i w ostatnim etapie do szkoły filmowej w Sydney AFTRS, gdzie próbowałem zdobyć papiery przez pięć lat by w ogóle się o to starać, co też zmieniło losy mojego życia. Co tu dużo mówić.

 Te skurczysyny biurokraci zmieniają na twoich oczach te twoje życie i jak tu kurwa lubić szkołę?

  Tym razem szkoła rodzenia. O kurwa znowu nie zdam. Tylko tym razem ja nie jestem zdającym, to moja Ola ma zdać. Mogą mówić i pieprzyć farmazony o tym jak bardzo jesteśmy potrzebni naszym drugim połową, prawda jest jedna. To ona ma datę egzaminu. Ja mogę tylko trzymać kciuki i przynosić jej ściągi z tej szkółki.

 Pamiętam jak w liceum od września zawsze straszyli nas tą maturą. Matura, matura ura rura aaaaaaa... Tutaj straszą porodem. PORÓD PORÓD PORÓD... RÓD RÓD BÓL BÓL dużo bólu.

  To naprawdę bardzo pocieszające, kiedy pani uczycielka zapewnia, że nie będzie już nigdy mówiła na ból skurcze bo ból to ból i nie można się bać bólu. To tak jak ta katechetka, która mówiła nam, że nie można bać się śmierci a sramy przed nią do dziś. Jebać to, wracając do szkoły rodzenia.

  Pięć spotkań po trzy godziny z małą przerwą na przysłowiowego bąka. I ci ludzie z tymi innymi ludźmi z brzuchami, które pokazują próżnie, kto ma lepszego kurwa chłopaczka i który jest bardziej pantoflowy od drugiego. Oj oj oj... moi koledzy z mojej klasy rodzenia, chłopaki co się z wami stało? I ja w tym kręgu płciowym. Reprezentant płci w tym cyrku rodzenia dzieci. Chociaż, żebym mógł trochę pomóc w tym rodzeniu... he he dobre sobie, zdygałbym przy pierwszej okazji. Poszedł na wagary.

  Myślę, że właśnie dlatego ci chłopcy są tak przejebanie mili dla tych swoich kobiet w tej szkole, ściskają je za ręce uśmiechają się a w duchu nieustannie myślą.

  OOoooo ja pierdole nie będę rodził o dziękuję ci panie, że mnie oszczędziłeś i za to o ja pierdole wytrzymam te trzy godziny oj wytrzymam dziewięć, tylko nie zmieniaj zdania. Uff nie da się tego zmienić i one też tego nie mogą zmienić, gdyby mogły, gdyby się kurwa mogły zamienić... hi hi hi hi OHhahahahahahah.... diabeł, szatan... ciii... anioł kurwa, anioł.... jestem aniołkiem kochanym przyszłym tatusiem i dobrym mężem. Siedzie na tych workach i szczerze pysk.

 Uczycielka tak jak wszystkie nauczycielki zrobiła pierwszy i ostateczny błąd na pierwszej lekcji praktycznej. Poprosiła wszystkich o zdjęcie obuwia i czar prysł.

  Jebało jak chipsami starfood z lat dziewięćdziesiątych. Jebało i nie tylko od innych uczniów. Ode mnie, też jebało. Czułem te cało dzienne skarpety jak razem z powietrzem na moich oczach dokonują chemicznej destylacji i to nie było miłe doznanie. Pieprzyć chemię. Jesteśmy w szkole rodzenia do chuja wafla.

A ona karze tym kobietom oddychać, tym przyszłym matką, zachłystywać się tą chemią ze skarpet. Oddychać przeponą i brzuchem. No ja jebie, naprawdę myślałem, że walnę ze śmiechu ale nie.. jestem aniołem, jestem dobrych chłopakiem to one będą rodziły... wowoohahahahah...cicho diabełku ty szatanie...  anioł. Kurwa. Dobry człowiek ze mnie, pomożesz tej swojej kobiecie, ona cie potrzebuje.

Jeszcze jedno o uczycielce, ponieważ tutaj organizatorzy postarali się o casting. To nie mogła być piękna młoda kobieta lub tym bardziej sexy lalunia, ponieważ dziewczyny poczuły by się urażone a chłopcy za bardzo by chciały chodzić na te lekcje..

To jest taka miła pani babcia starowinka w białym fartuchu z poczuciem humoru, która mówi mi jako mężczyźnie, że to w najlepszym wypadku stanie się i z moją kobietą w przyszłości. Kiedyś będzie miłą grubszą starowinką, wróżką kochającą dobro i takie tam. Bo może być też starą czarownicą wiedźmą whohahahahahah.. nie muszę rodzić jak zajebiście,  jetem diabłem cicho... jesteś aniołkiem jesteś i będziesz kurwa cicho bądź.  Cicho.. nie musisz rodzić.  Spokój.

No i lekcje teoretyczne. Hm... co ja mogę powiedzieć.  Inna pani uczycielka . Tym razem z naszej epoki, taka perfekt mama. Ładna mama napewno już po paru porodach, na pewno rodziła i to rodziła bez bólu bo jest perfekt. Zdała to na szóstkę. Taki kujon rodzenia dzieci. Oj każda z tych kobiet chciałby być taką perfekt rodzicielką. Na pewno.  Ale nie jest, bo uczycielka nią jest.

No i te pytania i ta psychologia na poziomie minus jeden, gdzie łączymy się w pary i dyskutujemy czym jest poród. Więc słucham tych ludzi. Czym jest dla kobiety chwila po urodzeniu dziecka.

- Wyczerpaniem
- Odpoweidzialnością
- Zwątpieniem


- No ja cież przepraszam.... SZCZĘŚCIEM... już nie wytrzymałem. Wszyscy cisza a pani.

Tak przede wszystkim szczęściem. Kobieta przeżywa euforie hormon podaje i tak dalej.

 O kurcze... jestem dobry... w teorii dobrze sobie radze... może to nie jest aż takie złe. Ponoć dostaniemy dyplomy, więc może tym razem zdam. W końcu jestem super chłopakiem super przyszłej mamy super Lei no powiem wam powoli zaczyna podobać mi się cała szkoła. Może szkoła nie jest na końcu taka zła. Może to ja tylko tak na to patrzyłem. Piętnaście miłych par oczekujących dziecka i ja razem z nimi...

Aaaaaaa nieeeee szatan... ciiiii... cicho... Anioł, anioł, aniołek.

Brak komentarzy: