wtorek, czerwca 22, 2010

WYBORY 2010

Pojechalem do Wroclawia i bynajmniej nie na wybory ale jak juz bylem, poszedlem. No i ide do tej szkoly gdzie podobno moge zaglosowac i sobie mysle, jak to bedzie zorganizowane by im sie nie pojebalo tam w liczeniu glosow. Pamietam jak kandydowalem na prezydenta w podstawowce i ostatecznie wygralem poniewaz jakis debil z osmej klasy przejol skrzynke z glosami wypisal pare moich nazwisk, zreszta kto tak naprawde wie jak to bylo. Moze to tylko plotki. Ale do licha z moja kandydatora na prezydenta ide do tej szkoly by zaglosowac i co widze? Jakies kartki z nazwiskami i podpisami ze bylem, jakas karta gdzie nalezy wstawic krzyzyk i jakas urna... z dupy prawde mowiac.

I co oni maja teraz przeliczyc te glosy i podac dalej? Nie dziwie sie ze tak to wszystko sie odbywa. Jak by nei mogli tego wymyslec przez internet. Wchodzisz, logjesz sie zaznaczasz jak w onet.pl i po sprawie. Natomiast po ogloszeniu wynikow doszedlem do paru wnioskow. Wniosek pierwszy. Czy bym poszedl na te wybory czy bym nie poszedl i tak wynik byl by taki sam. Wniosek drugi. Jesli polska sie podzielila moze oddalibysmy te ziemi jednemu i drugiemu. Wniosek trzeci okazuje sie ze jednak warto walczyc razem a nie sam z calym swiatem przyklad: Olehowski. Wniosek czwarty Co my tak naprawde wiemy o wyborach skoro nic nie wiemy o przyszlosci. Wniosek piaty Czy to nie jest tak ze wybory sa juz dawno podjete przez matematyczne kalkulowanie wczesniej zrobionych ruchow? Wniosek szosty Jak jeden i drugi czy trzeci prezydent moze mi pomoc? Wniosek siodmy who cares....

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wyniki nie byłyby takie same. Przecież ktoś by miał o ten jeden głos więcej :)
A jak pójdzie taki Aksinowicz i taki Kowalski i taka Nowacka to jest szansa że jednak wynik się zmieni.
Poza tym nie wiem czemu ludzie masowo stwierdzają, że inni kandydaci niż ci główni nie mają szans więc bez sensu na nich głosować... Tylko że tak twierdzi naprawdę duuża grupa ludzi :) Wniosek nasuwa się sam ;p

pzdr.,
lil

Juliette pisze...

nieeeeeeeee nieeeeeeeee nieeeeeeeeeeeee, jako przyszly politolog, który w dodatku broni magisterke z tematu absencji wyborczej, muszę interweniowac!!! jeden głos zmieni wiele, bo to nigdy nie jest tylko jeden głos ale jeden z miliona glosow osob, które zadaja sobie to samo pytanie. Poza tym coz, zeby potem krytykowac z czystym sumieniem, trzeba najpierw mieć podstawy, by bylo czyste, tzn. moc powiedziec, ze probowalo się cos zrobic, by bylo inaczej. Jeśli olewamy procedury demokratyczne, nie dziwmy się, ze politycy olewaja nas. A często olewaja ludzi mlodych, wyksztalconych, obytych swiatowo wlasnie dlatego, ze tak maly procent takich ludzi glosuje. Bo latwiej zmobilizowac „zelazne elektoraty”, które karnie uczestnicza we wszystkich wyborach i których zachowania wyborcze są przewidywalne... zeby to zmienic, trzeba wlasnie pokazac nie „who cares”, ale „I care!”.

jeśli chodzi o podrabianie glosow, to przez internet naprawdę o wiele latwiej podrobic niż papierowe – wystarczy wlamac się do systemu i hejaaa. Po tym, jak się okazalo, ze wroclawscy hakerzy wymyslili algorytm doladowujacy Karte Miejska jeszcze zanim zostala wprowadzona do oficjalnego obiegu, nic mnie już nie zdziwi ;( a czy glosowanie przez internet podniosloby frekwencje? Hmn, osobiscie watpie. Na litwie jakis czas temu wprowadzono szereg ulatwien wyborczych – m.in. glosowanie korespondencyjne i przedterminowe. frekwencja przestala spadac? Nie. Tak więc nie funguje to, a przynajmniej nie w europie srodkowo-wsch. Poza tym hmn podejrzewam, ze w takiej sytuacji wygralby korwin-mikke – bo wielu glosowaloby tak dla jaj. Bo internet daje te anonimowosc, której nie ma, jak przychodzisz do lokalu, musisz pokazac dowod osobisty i podpisac się na tej nieszczesnej karcie. Owszem, potem mozesz robic z karta do glosowania, co tylko sobie wymyslisz (nie mozesz jej tylko wyniesc z lokalu wyborczego). Glosowanie jest tajne. Ale i tak – tam gdzies z tylu glowy – nie czujesz się az tak anonimowy, jak w domowym zaciszu, z myszka w lapce. Na tej samej zasadzie w 2005 prawybory na wydziale politologii uwr wygral lepper... i wrecz zmiazdzyl kontrkandydatow ;p no comments.

karteczka + lista + urna sprawdzaja się w wielu krajach i jakos niespecjalnie się dazy do zmiany tego systemu. Fakt, ze niewiele krajow ma tak popaprany spis wyborcow jak Polska – jakieś martwe dusze, ludzie w kilku spisach jednoczesnie, cuda wianki... no... polskie spisy wyborcow sa z dupy na pewno. I to pewnie tez sztucznie podnosi absencje wyborcza...

moim zdaniem system – ideal jest w australii. Tam sobie numerujesz kandydatow od tego, kt ci się najbardziej podoba, do tego, który podoba się najmniej. Potem się tak smiesznie liczy – najpierw tylko tych, co są uszeregowani pod nr 1. jeśli żaden nie dostanie >50%, to odrzuca się tego, który ma najmniej glosow i patrzy, kogo ci, co go najlepiej ocenili, obstawiali na 2gim miejscu. Ich glosy się dodaje do puli pozostalych kandydatow. Jeśli dalej nikt nie ma >50%, odrzuca się kolejnego kandydata i dodaje nr 2 jego wyborcow i tak az do skutku... nie ma drugich tur, więc nie trzeba się fatygowac ponownie. I nie trzeba glosowac na kandydata A tylko dlatego, ze mój kandydat i tak nie ma szans, bo może się okazac, ze te szanse jednak ma. A nawet jeśli nie, to mój głos się nie zmarnuje, bo „przeplynie” koniec koncow na tego A...

wyszla mi dluzsza wypowiedz, niż Twój post ;p wybacz :D i wybacz bledy i brak pl liter, ale jest pozno i oczy mi się kleja. pozdrowki

Konrad Aksinowicz pisze...

przekonalas mnie jade na druga ture... czy w drugiej turze wciaz jest Marek Jurek ;) ?

Juliette pisze...

jest - przy urnie wyborczej ;)