piątek, sierpnia 04, 2006

Ciekawy dzien. Przychodzi do mnie Nikodem. Wlasnie wrocil ze slonecznej Korsyki i generalnie musielismy sie zobaczyc. Tere fere kuku gadka szmatka. Przychodzi znany punkt programu pt: No i co zrobiles. Wiec teatr widza pokazuje to i to i to i to... i to czego nie lubei pokazywac, ale i tak zawsze to robie. Wiesz mam tu jeszcze takie cos nie skonczone. nazywa sie Film Web, nie ma jeszcze muzyki, lektora, stratatata, pierdu pierdu. I ogladamy. Zawsze kiedy cos jest nie skonczone, daje widzowi mozliwosc wypowiedzenia sie co do mozliwych zmian NA LEPSZE. Nikodem zawsze kozysta z tego przywileju i tym razem rownierz nie uchronilem sie od tego. Co akurat w jego przypadku uwielbiam. Kondzio a nie lepiej by bylo gdyby ten shot byl dopiero potem? W glowie metlik, ale zaskoczyl mnie. Byl bym dupkiem jak bym tego nie sprobowal, wiec przechodzimy do zestawu montazowego i robimy to. W sumie dziala... mowie.. Nikus no dzila lepiej. To tez bym wyjebal... Nikodem pokazuje ujecie z samochodem. Hm... mysle... ale wiesz to chcielismy tak specialnie by... czuje ze zciemniam. BO KURWA JUZ NIE MAM DYSTANSU!!!!!. Do czego zmierzam. Rezyserzy operatorzy muzycy scenografowie nie maja dystansu do swojej pracy. Dla operatora zawsze uejcie ze swiatlem to to ulubione. Dla scenografa te jebane drzwi nad ktorymi siedzial cala noc. Dla muzyka to ta partytura gdzie tak pieknie smyczki wchodza w rezonans z tuba... Dla rezysera to jak on sie patrzy na nia... Ale dopiero przy montazu dochodzi do konfrontacji co wjebac do zupy a czego nie/ PO TO BY WIDZ ZROZUMIAL HISTORIE I SIE NIA ZAINTERESOWAL. Tak jak w muzyce scenografi i zdjeciach sila dystansu pozwala mi na podejmowanie dobrych decyzji, tak w montazu, szczegolnei kiedy sam go robie, trudno mi sie polapac. Bo przeciez to tak ladnie gra z tym i to z tamtym... I zobaczylem sobie mistrzow i ich montazystow. Okazuje sie, ze Spielberg wszystkie filmy montuje z Michaelem Khanem...(Na Zdjeciu) a Scorsease z inna laska tez przez 30 lat. Cos w tym musi byc... ze dobry montazysta to jak bardzo dobry kolega ..... po fachu :) Zaczynam poszukiwania.

Michael Khen od 30 lat montuje filmy Spielberga

4 komentarze:

znikam pisze...

don't worry kondzik...
wiesz co dla kostiumografa jest ważne w tym kraju?
-żeby mu się po projekcie udało oddać wymięte spodnie do H&M'u.
Tak to już jest, jak ciągle trzeba robić projekty za dwa złote.
Się nie martw.
całus.

kbxxxx pisze...

tez bym wyjebal to ujecie z samochodem. nic nie wnosi. wiadomo ze we wspolczesnym swiecie zeby gdzies dojsc to trzeba dojechac. jakby pan dojezdzal czolgiem albo koparka to mialoby sens pokazywanie dziwnej jezdzacej machiny. ale samochod? ziom. tez bym wyjebal bez chwili wahania. sio!

znikam pisze...

jak to mówi moja szwaczka :"ja to się nie wyznaje w tym temacie"...
ale jak by miało chodzić o wyjebanie MAXIMY z ujęcia,
to bym po łapach dała...

Konrad Aksinowicz pisze...

Sekfencja z samochodem miala trzy ujecia. Jedno na zewnatrz drogie wewnatrz trzecie z detalem na szpadel i noge kiedy juz bohater dojechal. Wyjebalem ujecie wewnatrz samochodu i samo dojechanie :) Zreszta zobaczycie jak bedize skonczone