sobota, czerwiec 28, 2008

LONDON WELCOME



No i zaczela sie podroz .. mowie podroz bo to co sie wydazy przez te pare dni to jakis maraton... dzisiaj Londyn poniedzialek Warszawa... piatek Praga... poneidzialek Bukareszt wszystko w samolotach w kolejkach po bagaze w oczekiwaniu na odprawe i inne uroki podrozy... 15 lipca prawdopodobnie teledysk DE MONO a potem wakacje i znowu podroz Japonia... taki jest plan.. czyhli samoloty... samoloty ... samoloty....



No i London przywital mnie tym ze ta babcia na zdjeciu poprosila mnie asertywnie bym przesunol moje bagaze by mogla usiasc... ach ci Angole.. jak ja wytrzymam te dwa dni...

piątek, czerwiec 27, 2008

EDITING IN ROMANIA ALMOST FINISHED

Wczoraj mialem kolejna prezentacje filmu ZMIANA... juz w nowej wersji z nowymi scenami... z nowa dlugoscia.... Tym razem przed rumunskim autorytetem. Film sie podobal i praktycznie dali mi tylko trzy male zmiany i moja rumunska przygoda z montazem konczy sie... ale to nie koniec ...

Przygotowuje w rumuni nowy projekt o ktorym jeszcze nie moge zbytnio pisac... ale laczy sie on z tym ze bede musial tu znowu i znowu przyjechac... powoli staje sie rumunem :)

A jutro LONDON


:)

środa, czerwiec 25, 2008

EDITING

video

wtorek, czerwiec 24, 2008

10 LECIE ZDAWANIA DO SZKOL FILMOWYCH

To juz dziesiec lat.... minelo od czasu kiedy zdawalem do szkol filmowych naszych wspanialych polskich.

Mialem 19 lat... 20 mialem miec w listopadzie... Kiedy w koncu zdalem ta przekleta mature 98 .. pobieglem, wiedzac zem gotowy do szkoly filmowej w LODZI i dalem podanie o przyjecie na wydzial rezyserii....

Moge powiedziec tylko jedno... zostalem znokautowany na rozmowie klasyfikacyjnej. Pan KLUBA mnie rozwalil.... ALABAMA wogole mu sie nie podobala a pytania byly typu... Co myslisz o Hannie Krall... kto jest redaktorem naczelnym gazety wyborczej... i inne dziwne pytania na ktore nie mialem odpowiedzi...

Ale byl egzamin do KATOWIC... i tam ju zbardziej filmowo... trzeba bylo przygotowac photo story... wiec pomyslalem.. Odwale im takie foto story ze nie beda wiedziec co sie dzieje... normalna produkcja swiatla.. wszystko by zrobic pare zdjec...

Odpadlem tam w drogim etapie.... kiedy pan DUDA GRACZ... zapytal sie mnei orysownikow wroclawskich ktorzy tworzyli po drogiej wojnei swiatowej i wiele innych dziwnych pytan....

wiec wyjechalem do SYDNEY i tam spedzilem swoja 20 stke... za namowa Tadzia Szymkowa ktory powiedzial... a wez ty spierdalaj z tad Kondziu skoro oni nie widza nic w twoim talencie...

Ale to wlasnie te photo story dalo mi przepustke by dostac stypendium w School of Visual Arts... Australia... zobaczyli i przyjeli....

Zapraszam do mojego photo story... poniewaz jest w nim pare retrospekcji... pozwolicie ze opowiem wam to co moge bo wiem ze bez tego nie da sie zrozumiec tej pracy :)

ZAPRASZAM




Pewiem niemiec w pewnym kosciele...



Spowiada sie ksiedzu ...



iz byl na randce pod jej oknami...



I czekal az do zmierzchu, wiedzac ze nie byla sama...



i rzeczywiscie nie byla...



postanowil zadzialac z ambicji i zazdrosci...



Bo byla piekna kobieta...



I nie miala jednego kochanka...



Przerazona wpuscila go do srodka...



Zaslaniajac swoich kochankow chowajacych sie w szafkach...



ale on wiedzial ze ktos tam byl i otworzyl jedna z nich...



I zaczela sie szarpanina...



zabil ja... zabil go...



ale zapomnial o jeszcze jednym...



Teraz zaluje i prosi o przebaczenie...



I ksiadz mu przebacza. Bo ksiadz mu wierzy...



Bo ksiadz byl tym drogim kochankiem...


KONIEC

poniedziałek, czerwiec 23, 2008

POKOJ 306 w HAVARD JHONSON BUKAREST



Hotelowe zycie wiele pokus zna
Ciagle ktos na zbyciu jakis towar ma
Telefony czesto dzwonia tu co noc
Z drogiej strony czesto chetny slychac glos



To sa slowa piosenki Hotelowy kram by Lady Pank.. zawsze sie zastanawialem co to tak naprawde znaczy... powoli juz to rozumiem. Hotleowe zycie na dluzej to zupelnei inn tryb fonkcjunowania.



Sniadanie, portierzy, mini bar, kablowka, sauna, Gym, sprzatane pokoje, krzatajace sie prostytutki, coctail bar, cudzoziemcy, super samochody, bogaci, biznesmeni, cygara, spokoj, klimatyzacja, nuda....



jesli chodzi o montaz... moge powiedziec ze w koncu widze tam swoj film. Chris slucha moich uwag i w przeciwienistwie do pierwszego montazysty nie kluci sie zbytnio, tym samym wyciolem znowu troche ludzi. Wstawilem troche tych ktorych wycolem wczesniej. Opowiadam historie i powiem ze dobrze sie to oglada os pierwszej sekundy... :)



Budze sie o 9 am... jem sniadanie. Czytam scenariusze do 10 potem ide na poltora godziny na siloweni.. rekord.. potrafie juz biegac pol godizny na tej bierzni... Potem troche sauny i o 13 podjezdza samochod i zabiera mnei do moatazowni. Tak Chris i Tibi montuja film ogladam to co zmontowali i mintujeemy razem do 7... czyli 19 tej.. wracam do hotelu czytam scenariusze i do coctail bar na mecz... i spac



No dobrze montaz montazem, ale czas isc pracowac dalej




Pozdrawiam




w ten upal

piątek, czerwiec 20, 2008

PIOTR LAZARKIEWICZ - NIE ZYJE



Byl w wielku Anthona Mingeli ktory zmarl w marcu... Zawal serca i koleny rezyser niespodziewanie odszedl, tym razem Polak. Ja mialem osobiscie okazje przypomniec sie Piotrowi rok temu na premierze JAK OBSLUGIWALEM ANGIELSKIEGO KROLA. Juz wtedy wiedzialem ze bede robil film i Cezary przedstawil mnie jemu jako przyszlego debiutanta filmu fabularnego. Jako nieliczny z rezyserow ktorych poznalem byl nastawiony pozytywnie co do tej wiadomosci.

A ja osobiscie mialem okazje podziekowac mu za pierwsze wyroznienie filmowe w swoim zyciu za film PUZZLE (1995) ktory zdobyl dyplom na miedzynarodowym konkursie filmow do 21 lat.

Cezary wlasnie dzwonil.. przekazal mi ta wiadomosc.. Powiedzial ze byl to bardzo dobry czlowiek i mieli robic razem film przez 10 lat... oczywiscie mieli trudnosci z dostaniem na niego pieniedzy i coz... juz go nie zrobia :(

Cezary powiedzial: Moj przyjaciel jest juz po innej stronei PANAVISION....

czwartek, czerwiec 19, 2008

RUNDA 41 42 - JUZ NIE BEDZIE W ZMIANIE NOWEGO UJECIA



Skonczylismy principial photpgraphy do filmu ZMIANA :) Wszyscy sie bardzo cieszymy, choc tak troche jest nam smutno bo wiemy ze juz nie bedzie wiecej nowego ujecia do zmiany ... tak mysle jak podsumowac te wszystkie dni i mysle ba jestem przekonany ze byly to najlepsze 4 dni w calym 42 dniowym cyklu zdjec do tego filmu...



Ekipa tak sie zgrala, zarowno aktorow jak i technikow ze pracowalismy szybciej a co za tym idzie mielismy wiecej materialu. Czyli wiecej mozliwosci do montazu. Nikt nie krzyczal, nie wprowadzal zlej atmosfery, Staralismy sie zachowac spokoj i byc kreatywnie nastawieni.



nie obylo sie jednak bez wypadkow. Piotr Gasowki spadl z konia. Siodlo nie bylo przyczepione dobrze do kozla i BUM... walnol o wozek od kamery... noga i glowa. Przynajmniej tak twierdzi ja tyko slyszalem wielkie lup. Na szczescie nie bylo to na tyle grozne by przerwac zdjecia ale przez chwile glos mi sie zachwial jak pytalem sie go czy nic mu sie nei stalo.



Na drogi dzien opanowalismy uz totalnie Bukareszt. Zawldanelismy w najbardziej chyba ruchliwym miejscu tego miasta przy luku trimfalnym. Bezszczelnei zdejmujac flage rumunska i przyczepiajac Polska mysle ze bylismy bardzo widoczni i nie jedna rumunska osoba miala zagwostke co sie tam naprawde dzieje



przyjechala zaraz rumunska telewizja i tak mialem swoj pierwszy wywiad w telewizji publicznej po angielsku... a caly reprtasz pokazali w glownym wydaniu dziennika... a dzialo sie tam dzialo



Top byl uz ostatni dzien. I postanowilem ze nie bede uzywal wozka tylko kozystal ze statywu. tym samym moglem miec wiecej czasu na doatkowe ujecia tak jak juz wspominalem CAVERAGE SHOOTS. zreszta musze przyznac ze te ujecia to jedyna wspomagajaca praca rezysera nad opowiadaniem histori. TE SCENY BEDA SIE MYSLE WYROZNIAC Z POSROD INNYCH. Z PEWNOSCIA ja bede widzial roznice. Bo wlasnie system nauki tych caverage shootow.. czyli po polskiu przebitek wpomaqgajacyh dala mi mozliwosc kontrolowania planu sceny w gatunku, czyli komedii w tym przypadku.



Te czgtery dni zmienily ten film i juz nie bedzie on taki jak do tej pory. Wszystko trzeba zaczac od nowa itez tak sie stanie.
Chris montazysta ktory byl obecny na planie, bedzie montowal ze mna na nowo caly film. Sam fakt ze byl na planie pozwalal mi z pewnoscia przechodzic do kolejnych scen wiedzac ze nie przeszedlem osi akcji i ze nie bedziemy miec bledow montazowych. Wiemy tez z cala ekipa ze warto miec montazyste na planie. Bo oszczedzamy pieniadze i czas na nie potrzebne ujecia ktorych i tak potem sie nei uzywa.



A Chris nalezy juz do ekipy. Wszyscy go bardzo polubili i zakceptowali. I co za tym idzie ze czeka mnie kolejny miesiac montazu tu w Bukareszcie.



Tak tak tak zostaje to az do 21 lipca a nawet nie ma 21 czerwca... :) Wstalem a oni wyjechali. Cala ekipa poleciala jednym samolotem do Warszawy. Zadowoleni zmeczeni pojechali na lotnisko o 4 rano i odlecieli o 6. A ja obudzilem sie z nowa mysla |(CHRIS TO TEN SIWY PAN NA ZDJECIU)



Ze bedzie to kolejny miesiac montazu i walki by cala nasza praca dala upragniony efekt filmu z ktorego bedziemy wszyscy zadowoleni.



Chcialbym jeszcze raz podziekowac calej ekipie bo wiem ze zagladaja na ten blog. Gas, ty wariacie udalo ci si eprzetrzymac wszystkie trudnosci i nie spanikowales kiedy wydazyl sie ten wypadek. Dzieki ci za to bo byles tak w roli jak bys gral tego Wiecka od lat. Czaruchna... co ja ci bede mowil he he... dalismy rade a Twoja postac jest trojwymiarowa. Tadziuchna... jests po prostu thebesciak i miales racje zucanie cegly popsulo by cala scene... LESS IS MORE... Ewa Blazej Malva obserwowalem was i nie mogem sie nadziwic ile bylo w tym poswiecenia by dogadac sie z tymi rumunami. Robert.. przeszedles samego siebie z ta sicianka do telewizora. Wyglada tak samo jak wtedy na ploanie z przed pol roku



Pozdrawiam was a ja przenosze sie do kolejnej fazy Montazu tego filmu jeszcze raz z nowa energia z nowym materialem.. bo czas popierdala a premiera juz 14 Listopada...

choc kto ich tam wie tych z gory :)

poniedziałek, czerwiec 16, 2008

XXX - 30 lat minelo u WOJTKA ZIELINSKIEGO



KOLEJNA TRZYDIZESTKA TYM RAZEM WOJTKA WOJCIECHA ZIELINY ZIELINSKIEGO 15.06.1978 - 15.06.2008



Powiedzial ze czuje sie dobrze i cieszy sie ze moze spedzic 30 urodziny na planie filmowym.. ze to wlasnie miejsce w ktorym teraz chcial by byc.. no i byl... w hotelu byl basen... sauna.. i cala ekipa w szlafrokach cieszyla sie z jego super celebracji i siiiup na zdrowie MR JACKA



Ja tez mu zycze wszystkiego naj i jeszcze wiecej.. dobry chlopina z tego naszego Zielina :)

RUNDA 40 - PRZEZNACZENIE MIEJSCA



To byla niesamowita historia... Sekfencja poczatkowa jest juz zkonczona. Jeszcze tylko jutro i pojutrze, ale emocji nie brakuje to napewno. Z drogiej strony to co sie wydazylo wczoraj daje duzo do myslenia ale od poczatku ..

bo wszytsko chodzilo o lokacje tej otwierajacej sekfwncji



Jak juz pisalem wczesniej. Na lokacji wybranej przez produkcje dostalem ataku alergicznego i postanowilismy krecic to w gorach.. ale kiedy przyjechalem tam juz z cala ekipa patrze a tu.. hm.. no nic wlasnie... ani w prawo ani w lewo.. bez koncepcji.. nie pasowalo mi zupelnie. a potrzebowalem gor polany trawy przestrzeni niezabudowanej. Ale jak produkcja zatwierdzila i ja powiedizalem ze ok.. to juz koniec.. 1.0 dla Chorwacji



Hm... ale nie nie nie zywcem mnie nie wezma.. i samochod i jedziemy po tych gorach w poszukiwaniu nie wiadomo czego ... he he... i znalazlem lokacje ale tak polozona ze nie mogl bym uzyc agregatu ani propelerow ani swiatla ani kranu.. po prostu za stromo, ale bylem gotowy nawet na to by miec piekny obrazek w lupie... nie nie nie.. jedziemy dalej... a bylo juz dobrze po osmej po poludniu



30 kilometrow za gorami... zdesperowani zatrzymujemy sie... i ptyamy miejscowych o polany.. i gosc mowi ze tu tam tego teges.. i jedziemy rzeczywiscie... o 9.30 wylonila nam si epiekna polana wlasnie ta polana.. wow.. a bylo juz prawie ciemno az ciemno.. Tak to jest ona... no dobrze... ale jak zalatwic pozwolenie by ja urzyc.. i jedziemy do pierwszego miasteczka zabudowania i pytamy sie polici... Policja daje nam namiar do cwaniaczka ktorych wszystkich zna.. wiec do cwaniaczka.. Cwaniaczek jedize z nami na lokacje bo nei wiedzial co to wlasciwie za polana.. i w koncu do wlasciciela.. ktory na stadnine koni... i daje nam pozwolenie a dlaczego..

Poniewaz to jego wlasnie wynajelismy wczesjniej by jezdzil na KOniu w lokacji pierwszej.. Co za przypadek... ze to wlasnie ten gosc mial wlasnie ta polane .. to po prostu byl mega fuks

a dzis... jak patrzylem w lupe.. myslalem tylko

dzieki Ci za to Panie.. co za otwarcie filmu :)

jutro ostra scena w studio gdzies w wytworni


Urodzilem sie tydzien po swiecie zmarlych w 1978 roku we Wroclawiu. Pierwsze wspomnienie, ktore pamietam to moja matka grajaca na flecie, lub starajaca sie grac jedna z najsmutniejszych piosenek Simona I Granfunke. Mysle ze pierwsza fascynacja jaka mialem to byly filmy Harolda Loyda, Muppet Show i zespol Lady Pank. Chec grania w zespole byla tak silna, ze w wieku 6 lat poszedlem do szkoly muzycznej by grac jak ireneusz Szlagowski na perkusji. Niestety mialem do wyboru pianino pomiedzy skrzypcami, wiec wybralem pianino. Od 1983 roku mialem jeszcze jedna manie a mianowicie LEGO. Moja babcia dala mi w prezencie jedna z paczek i juz nie bylo odwrotu. Inne zabawki nie wchodzily w gre. Odstawilem wszystkie resoraki, samochodziki bo LEGO spelnialy wszystkei funkcje. Bardzo chcialem pojsc do Szkoly a jednak cos wazniejszego wydazylo sie tego 1985 roku a mianowiccie zobaczylem po raz pierwszy Powrot Jedi VI czesc gwiezdnych wojen i od tego czasu uwierzylem ze te galaktyki byly by dla mnie najlepszym miejscem na moja przyszlosc.


CIAG DALSZY NASTAPI ...

niedziela, czerwiec 15, 2008

NOCNA RUNDA 39



Ewa Drobiec(charakteryzatorka) powiedziala w sposob nastepujacy. Kurcze juz mi przykro, bo tak jest niesamowicie tutaj a tylko trzy dni zostaly... Czula sie jak bysmy robili droga czesc tego filmu he he

Oj naprawde to byla wspaniala noc. To bylo jak wejscie na ring po pol rocznej przerwie. Z absolutna wladza i zaufaniem ekipy. ale od poczatku...



Hm... tutaj jak widac Ewa przygotowuje mni o 5 nad ranem do mojej pierwszej roli w filmie... TAK to juz postanowione i zrobione zagralem w swoim filmie. Postac moze skromna bo rezysera, ale zawsze cos :)



zaczelo sie od namaszczenia naszej kamery. Poprosilismy ekipe i opowiedzielismy im o przeslaniu naszego guru ROBERTA MC KEE ktory mowi filmowca WRITE THE TRUTH.... czyli PISZ PRAWDE .. czyli rob tak bys sam w to uwierzyl a uwierza inni. Ale skoro krecimy to w Rumuni i jest to cos nowego napisalismy to po RUMUNSKU i od tego zaczelo sie krecenie..



Edycie troche poszezylem role, bedzie reporterka swojego programu. Mysle ze to bedzie kolejna mila scena do obejrzenia i jeszcze raz mowie.. nikt nie marudzil nie mielismy przerwy tylko lunch dobiegajacy. kto czul ze ma ochote zjesc jadl. Wszyscy pomagali i zgadzali sie na najdziwniejsze moje i ekipy zachcianki. Efekt.. Naprawde tak powino sie robic filmy z usmiechem i zaanagazowaniem. A ekipa z polski rumuni i Czech...



Oczywiscie na kamerze napisal po rumunsku nikt inny jak Andrea, porducent dokretek w Bukareszcie... Mysle ze to zdjecie juz przejdze do historii napewno mojej :)



Tu bardzo ciekawa historia. Jak juz wspomnialem w Bulareszcie kreci sie troche filmow. Hollywodzich i nie tylko. Ostatnio pisalem wam o filmie sredniowiecznym, innym razem o tym ze Deemi Moor robi film w sasiadujacym od nas wnetrzu wytworni. We wtorek bedziemy krecic obok siebie... ale nie o tym chcialem teraz napisac.. Potrzebowalem amerykanina. I moj producent porozmawial z kolega producentem hollywodziego horroru pt SLOTER he he.. no i przyszedl jeden z aktorow tego filmu i wspaniale zagral dokladnie to o co mi chodzilo... generalnie kazdy pomagal jak mogl.



Robcio (scenograf) wkrecil sie w swoja role. Meczyl swoich wspolpracownikow wyciskal od nich swoje wizje i powiem wam ze akurat wczoraj nie mial problemu z egzekwowaniem swoich wizji az sam bylem w szoku.



Plan odbywal sie od 9 wieczorem do 6.30 rano. Bez przerw bez klutni... Nakrecilismy wszystko co chcielismy plus pare extra shootow oczywiscie. I do hotelu spac... a dzis juz o 5 wyjezdzamy w gory na plener... co mnie martwi.. bo pada w calej rumuni a nie chcial bym, by lalo tam wysoko gdzie jedziemy.



ale kto powiedzial ze bedzie latwo? Ja tam nie nazekam. Jestem przygotowany na najgorsza ulewe w moim zyciu choc tak na marginesie powiem, ze wolal bym zeby takowa mnie ominela... i to jutro...

:)

sobota, czerwiec 14, 2008

WALKA JUZ DZIS W NOCY



I pojechalismy na lokacje,gdzie mialem krecic poczatek filmu. Zywe pole przez duze P.... okazalo sie ze wlosi kreca tam film sredniowieczny ,wiec widzielismy wioske i mnustwo jezdzcow na koniach... i wszystko super do momentu

Apsikk....

AAaaaAApsik....

AAApsik...

po 10 minutach juz wiedizalem, ze to pole jest nie dla mnie i musielismy odjechac w poszukiwaniu innej lokacji.. nie pasowalo, ale w duszy jedna z najwazniejszych przyczyn byl fakt, ze po prostu umarl bym tam na planie, bo tak pylilo... no trawy pylily az wojtek sie pokichal i konio ...

juz wyobrazilem sobei dowcip o trzech alergikach ktorzy postanowili zrobic film na Lace w czerwcu :)

jedziemy w gory.. tam pyli znacznie mniej...



A to juz ekipa przed... robimy film he he



Dzisiaj cala noc w telewizji MARTA KIELCZYK (mam nadzieje ze nie pomylilem nazwiska, pani z PANORAMY) i z Edyta Herbus...



Jutro gory gory gory... jak nas dowioza he he, no i inne niespodzianki o ktorych nie chce mowic zdradzac



A to u mnie w domu. .kiedy ekiupa zebrala sie na nowo .. zadowoleni z nowymi pomyslami...

Aaaa... dostalem propozycje filmu kinowego dla rumunow.... choc moze bede mial mozliwosc zrobic go po Polsku bo tez to rozwazaja... i Guess what... mial bym go zaczac od sierpnia... bo juz jest greenlightet i budzet zatwierdzony i tylko czekaja jak skoncze ZMIANE... wiec ... szok z buta zaczne nowy film nosil by tytol

GODMOTHER - MATKA CHRZESTNA...

ponoc komedia


szok ze stresem jak powiadaja

piątek, czerwiec 13, 2008

RUNDA 38,39,40, 41 PRZYGOTOWANIA

Jestem w Rumuni a tu wrzy... duzo do roboty a malo czasu. Jutro krecimy cala noc w telewizji po to by rankiem przewiezli nas w gory by tam przespac sie i jechac na dokumentacje na dzien kolejny... Potem caly poniedzialek pleneru w gorach, wtorek caly dzien w ciemnym stuidio (notabene studio obok robia film z Deemi Moor niezle he he) i sroda wielki plener ze statystami wiec generalnie... HARD CORE... mysle, ze w srode wymiekne maxymalnie... ale no coz czego nie robi sie dla efektu. a jaki bedzie efekt? nie wiem nic a nic.

i tyle narazie... a internetu nie ma i nie bedzie do czasu skonczenia dokretek wiec.. pozdrawiam i do zobaczenia po...

p.s nie martwcie sie tym 1.1 z Austriakami co kolwiek ten sedzia zrobil odbije mu sie pilkarska KARMA to wiem napewno a tak juz na marginesie, czy potrzebne nam te emocjie kiedy przez 90 minut nawet strach isc do toalety, bo przecierz mogli nam wjebac te bramki w kazdej chwili... najgorsze jest to ze my im tez moglismy... co za nerwy :)

środa, czerwiec 11, 2008

ALERGIA 2008 SUCKS BIG TIME



Ta alergia mnie juz dobija ... biore ten telfast i tylko co ze mna robi to wprawia w pol sen... nwet nie pamietam sekundy snu. Harczy moj organizm niczym syrena alarmowa. Nie mam ochoty nigdzie wycodzic w dzien, szczegolnie kiedy wiatr i suchota wprawiaja te pylki w ruch.. wprost do mojego nosa spojowek gardla. A jtro znowu lece i znowu rumunia i kolejny miesiac walki o Zmiane... tylko jak? oby tam juz przestaly pylic bo na tej polance zostanie ze mnie jeden maly alergon :)

Lekarz powiedzial mi ze zaprasza mnie na kolejne testy, czyli dwoadziescia razy ukucia w reke po to by znowu sie okzaalo ze cierpie na alergie traw topoli i zboza... jak by mi nie wierzyli pedaly. Potem zaprasza mnie na odczulanie czyli 20 zastrzykow ktore jak pamietam i tak nic nie daja... nic... ale mam nowe rozwiazanie i powoli zaczynam w to niezle sie wkrecac...

ALERGIA 2009 bedzie juz po za granica... nie bede sie meczyl w czerwcu i lipcu po prostu wtedy bede mial swoje wakacje... i tylko wtedy... potem juz moge wracac do polski lub do europy... jak kto woli.. nie wierze w medycyne i te ich leki i recepty, nie wierze w krople do oczu ktore tylko draznia moje spojowki. Nie wierze w spraye do nosa ktore tylko wlatuja mi gorycza do gardla. Wierze tylko w podroz czewcowo lipcowa... tylko w to wierze... w jakas nadmorska okolice, gdzie trawa mowi Welcome, gdzie mieszkajacy tam ludzie usmiechna sie serdecznie a ja bede mogl im odpowiedziec tym samym, bez gila w nosie lub siorbania wstecznego przy milym spotkaniu w dobrym towarzystwie.


oby w rumuni juz nie pylilo... oby w rumuni juz nie pylilo oby w rumuni juz nie pylilo... oby w rumuni juz nie pylilo...oby w rumuni juz nie pylilo... oby w rumuni juz nie pylilo...oby w rumuni juz nie pylilo... oby w rumuni juz nie pylilo....oby w rumuni juz nie pylilo... oby w rumuni juz nie pylilo......

wtorek, czerwiec 10, 2008

POSTACIE MI BARDZO ZNANE - TADEUSZ SZYMKOW

Aktorstwo to jest bardzo smieszny zawod a w polsce to jeszcze bardziej smieszny zawod - powiedzial TADEUSZ SZYMKOW



Uruchamiam na blogu nowy rozdzial pt: POSTACIE MI BARDZO ZNANE.... Beda to artykuly o przyjaciolach doli i nie doli. No i padlo na TADZIA naszego kochanego TADEUSZA SZYMKOW SZYMKOWA :) bedzie to cykl co miesieczny jesli uda mi sie wytrwac w zapamietaniu ze co cztery tygodnie mija miesiac...



Zaczne od tego ze Tadeusz Szymkow jest aktorem ten link od razu was zapozna z jego tworczoscia (WCISNIJ:) aktor o 100 twarzach i czlowiek o 200 :) To Tadzio byl tym biedakiem, ktory powiesil sie w KROLLU to Tadzio byl tym biedakiem, ktory zawisnol na linie w ROZMOWACH KONTROLOWANYCH to Tadziu byl tym biedakiem postrzelonym powaznie w PSACH to Tadzio, jesli dobrze pamietam pierwszy byl zestrzelony w DEMONACH WOJNY... to tadzio spada z rusztowania w SESZELACH i generalnie taka ma historie filmowa nasz Tadziuczka... spada lub zostaje niezle zalatwiony :)

najsnieszniejsze jest to ze Tadziu w zyciu jest zupelnie innym czlowiekiem :) to SZAAAALLEEENIEC ktorego sie nie da powiesic lub postrzelic he he...




Tadzio to JACK TORENS z LSNIENIA... Tadzio to MC MURFFY z LOTU NAD KUKULCZYM GNIAZDEM ... Tadziu to SAM z PIESKIEGO POPOLUDNIA ... przynajmniej ja bym go tak obsadzil :)



A nasza przygoda zaczela sie tak:

Od poczatku zainteresowania kinem wiedzialem, ze trzeba miec gwiazde, by zrobiony przez ciebie film byl obejrzany .Co z tego, ze zrobie film jesli nikt tam interesujacy nie gra. Dlatego kiedy zobaczylem Tadzia w filmie niezaleznym wiedzialem ze musze sie jakos do niego dostac, tylko jak. MIalem wtedy 16 lat i chyba tylko to, no moze jeszcze bylem troche naiwny... ale zdobylem numer do Tadzia i z wiellka palpitacja serca wykrecilem tarczowo numer.




- Dzien dobry mowi Konrad Aksinowicz, pan mnie nie zna, ale ja pana znam,,, ph,,,,,, (tu nastepuje przerwa by przelknac sline) Wlasnie mam szesnascie lat i robie film na 16mm i tak pomyslalem sobie, ze moze by pan zagral w tym filmie... hm za darmo.

oj... naprawde bylem bardzo naiwny... ale zgodzil sie skubany i ALABAMA juz nie byla jeszcze jednym filmem. byl to film w ktorym gral TADEUSZ SZYMKOW... i pameitam jak ktos to ogladal po projekcji zawsze bylo tak... ej ten gosc to znany aktor nie? jak on sie nazywa... no i musialem tlumaczc kto to jest gdzie gral ... aaaa tak... masz racje... pamietam gral tam :)



Od tamtej pory przyjaznimy sie i nie raz pomagal mi mentalnie, radzil, sluchal i knul... To wlasnie Tadzio po moim nieudanej probie zdawania do szkol filmowych powiedzial..

- wiesz Kondziu..a wez ty spierdalaja z tad jak najdalej... no i wyjechalem na 6 lat do Australii... :) W Australi bylismy w 2001 roku bardzo blisko bym zrobil film SF z Tadziem w roli glownej. Film nosil tytul SHE i opowiadal o losach kosmonauty ktory wyladowal na planecie, gdzie byl tylko jeden facet i robot z cipka... a mu sie chcialo bardzo ale to bardzo chcialo... ruchac. Film nie doszedl do skutku, bo moi sponsorzy sie poklucili a Tadziu stracil przez to dobra propozycje serialu w TVP... shit... to byla niezla wtopa...



Wiec pewnego dnia... juz po powrocie do Polski... kiedy montowalem filmweb... mozecie sprawdzic na blogu keidy to bylo.. 2006 czerwiec lipiec... siedzialem w domu tak jak teraz pograzony zatkanym nosem, w zwiazku z alergia... postanowilem napisac SMSa do Tadzia... a czmeu nie...

No i stalo sie

Ja Spotkalem Tadzia
Tadzio spotkal mnie z Cezarym
ja spotkalem Cezarego z Moustachami
a reszta to juz historia




Tadeusz wykreowal w ZMIANIE postac Majora Jedusia ... pokreconego przedstawiciela slozb specjalnych ktory pracowal juz nie dla jednego i nei z jednego pieca chleb jadl to wlasnie jemu Prezydent moze najbardziej zaufac... jest postaciem LUSTRO w naszje opowiesci...



A scena z prezydentem i majorem jedrusiem przy wodce to mysle ze najlepsza scena w filmie...



Nie mialem wtedy czasu i moglem nakrecic ta scene tylko w postaci mastershoota.. czyli jednego dlugiego ujecia... zrobilem jeszcze detal kieliszkow by juz naprawde chociaz bylo jedno ciecie w tej scenie.. i Tadziu z Gasem... majac tak malo czasu.... zrobili z tej sceny naprawde cos niesamowitego. A 3 dubel wywalczony przez Gasa zreszta jest najlepszy ... i Tadziu przeszedl samego siebie...:)



Sam Tadziu prywatnie to SZYMKOWO CHWALOWICE, gdzie jest cisza spokoj i cmentarz za rogiem :)



W dokretkach Tadziu gra w dwoch nowych scenach, gdzie jeszcze raz wcieli sie w swoja postac zwariowanego MAJORA JEDRUSIA to takie wspaniale uczucie muc ogladac ich na zywo robiac to wszystko co dopiero pozniej bedzie w kinie :)



DZIEKUJE TADZIU I POZDRAWIAM .... :) A wszystkich tych ktorzy nie wiedzieli jeszcze tworczosci TADZIA zapraszam do teatrow wroclawskich TEATRU KOMEDII i TEATRU POLSKIEGO..we Wroclawiu .... i do wypozyczalni DVD videLO

poniedziałek, czerwiec 09, 2008

2:0 ... INACZEJ DWA DO ZERA.... ...

No i mecz sie odbyl... ten oczekiwany i skandowany... ten wlasnie... i znowu zasiadlem przed wielkim ekranem ekranem z kolegami wyczekujac tego co wszyscy zreszta... ZWYCIESTWA... a dostalismy dwa gole od pilkarza ktory jest POLAKIEM...

teraz chwilka ciszy....

Wow... POLAK POLAKOWI WBIL GOLA NA MECZU POLSKA :NIEMCY... i to tym meczu...

Kurcze caly czas o tym mysle naprawde, bardzo mnie to zainteresowalo kiedy dowiedzialem sie od kolegow ze to wlasnie Polak. Pomyslalem sobie jak sie czul tak naprawde... Wyobrazilem sobei ze wychowal sie gdzies w nedzy nie nedzy w polsce... i pragnac slawy wybral sobie za idola wlasnie bundesligue... i mial ten wygnieciony plakat z niemieckiego bravo gdzies tam droga wymiany komixowo handlowej lub innej.. I w koncu pewnego dnia zagral wlasnie dla nich... az w koncu na EURO 2008 w reprezentacji. No i wjebal nam dwa gole :) wow

Co to jest w koncu ten patriotyzm... pytam sie. WYobrazmy sobei sytuacje... dosc absurdalna.. Pewnego dnia dzwoni agent moj agent Agnieszka Chroma Chromicka i mowi...

zaluzmy ze mowi

-Kondzio.. nie wiem czy to do konca prawda ale Steven Spielberg pragnie sie z Toba spotkac
-mow dalej... przelykam sline
- chce z Toba zrobic jakis film w jego wytworni... ponoc w polsce..

No i jade do Stevena a ten mowi...

-Konrad. Widzialem twoje rzeczy, gratuluje mam propozycje. Byl by to film pelnometrazowy wojenny z budzetem ponad 100 mln usd z Leonardem Di Caprio o Polaku ktory byl totalnym chujem i wogole dupkiem lub o Zaborach lub co kolwiek innego co dla polakow ogladajc ten film znaczylo by 2:0 fuck 2:0 shit...

Nie wiem czy bym chcial zrobic taki film. Ale ten pilkarz wiedzial po co wychodzi na murawe wiec jest w pelni usprawiedliwiony przecierz to tylko sport

dzis przepuscilem moze 5 z 9 bramek w przegranym meczu... w skladzie
JA
WOJTEK
ZWIERZAK (Ci przegrani)
i BLAZEJ
STANKI
I PAN TATA (jakis pan z lapanki ci wygrani)

Przegralismy i bylo naprawde fanie.. i tak czuje sie po tym meczu wlasnie

hm...



A to zdjecie po meczowe wykonane przez Blazeja

sobota, czerwiec 07, 2008

WROCLAWI OPUSCIC JUZ CZAS ..... .... .... :(

Wyjezdzam z Wroclawia o 5 rano ... moim ulubionym znienawidzonym pociagiem.... :) A to byl dobry pobyt. Bogaty w spotkania i drobne historie.... BYlem dzis na INDIANA JONES drogi raz w kinie. .tym razem z rodzina tym razem o 22.15... tym razem z 5 osobami w kinie oprucz naszej paczki... No i jak.. jeszcze lepiej bawilem sie niz za pierwszym razem ot co taki ze mnie chlopiec...

Do moich ulubionych anegdot z tego wyjazdu nalezy ta ktora nazwya sie

NIE MA JAK U MAMY... a bylo to tak

Ciocia Nina przyjechala do siostry w odwiedziny. Ciocia NIna to siostra mojej mamy emigrandka canadyjka ubierajca sie u Prady (czyli wszytsko co ma to firmowe i elegancje co kolwiek to znaczy i kto kolwiek w to wierzy) Potrzebuje 2 godizny na wyjscie CASUAL 4 na OFICJAL... jest to z pewnoscia jeszcze jedna zabawna osoba a jeszcze moja mama i lutz to uz totalny kabaret...

ale kiedy Lutz wyjechal do Niemiec zwolnilo sie miejsce nie gdzie indziej jak u mojej mamy na tapczanie... a ze nie ma jak u mamy postanowilem po imprezie nikomu nie przeszkadzac i w nocy skradajac sie zasnac przy boku Mamy...

No i najebalem sie z trudem wchodzac do przedpokoju, ale bardzo chcialem nie robic juz rzadnych dzwiekow... Przygotowalem sie i dryp dryp dryo do mojej mamy pokoju ale widze ze biedaczka spi na polowie lozka wiec mowie

Mamo Posun sie...

A Ciocia sie odwraca... Ty dzisiaj ze mna spisz?

Oo...?

okazalo sie ze mama spi w innym pokoju wiec szybko do Mamy a tu widze ze mama przygotowala mi poduszke po drogiej dtronie przy jej nogach zdziwiony pytam sie ...

Mamo ? NIe mozemy tak normalnie jak ludzie?

Ale mowiles synku ze lubisz spac na waleta ...

wtedy parsknolem smiechem bo kiedy s owszem mowilem jej ze na waleta ale w wolnym tlumaczeniu na golasa i wszyscy sie smiali i przebudzeni nie moglismy ejszcze dlugo zasnac

rodzinnie... tak powiem

A do smutnych spraw zaliczam fakt ze w ta sama noc... kiedy ja sie smialem moj kolega ADAM ktory tego dnia obchodzil 30 urodziny zostal napadniety z jego bratem i kuzynem w Lesnicy i nei dosc ze kuzyn ma zlamana szczeke w 6 miejscach on w dwoch brat nos to policja trzymala ich w areszcie przez 36 godzin... dzis dopiero biedak skonczyl urodziny...

zycie


zycie



zycie





:(

środa, czerwiec 04, 2008

PAWEL DEELONG




We Wroclawiu atmosfera sielanki i spokoju... PIekna pogoda i mnustwo pomyslow jak np reaktywacja naszego zespolu KASZTANY w skladzie bezzmiennym reaktywowanym w nowym skladzie pod nowa nazwa PAWEL DELONG

Na vocalu - DUFFY czyli Jedrek
Na vocalu #2 SWINEK czyli Lupa
Na Basie SZAPUSSA czyli Adas
Na Gitarze BASTER czyli NIkus
i na Perkusji KROWICH czyli ja

niezly jazgot










wtorek, czerwiec 03, 2008

LUDZIK A TEAM.... czyli MR T~




Wariactwo.... Poszedlem do piwnicy i wyciagnolem mojego ulubionego GLUDKA (bo tak nazwyalem te ludziki) z dziecinstwa.
To byl mega ludzic z drozyny A ktorego dostalem, lub wycyganilem od kuzyna... BYla to jedyna oryginalna zabawka ktora mialem w latach osiemdziesiatych... ludzik ktory byl przeze mnie... bity martretowany... palony... zamrazany... budowalem dla niego zl LEGO samochody motory i inne dziwnosci.... no i znowu u wlasciciela :)

SLUB KAROLCI SLUB KAROLCI WAWAWIWA



Karolcia... podenerwowana jak by conajmniej brala slub... :) tak wlasnie bylo.. duzo emocji.... Ja generalnie nie jestem stalym bywalcem slubow ale ten byl jakis inny...



Dlaczego inny... Mysle ze inne emocje... to pierwszy slub kolezanki na ktorym bylem... wczesniej byla rodzina i kolga wioli teraz ... blizej... i ten kosciol i ten pan w sutannie i ta rzezba z krzyzem i panaem ukrzyzowanym... powiem tak

SCARRRYyyyyyy....... SPPPPOOOookkyyyyy..





A wiola smiala sie...

poniedziałek, czerwiec 02, 2008

XXX FOSY czyli 30 lat minelo jak jeden dzien

Oh co to byl za dzien...

FOSA to klub filmowy ktory dal mi bardzo wiele w tych czasach mojego filmowego szalenstwa kiedy tylko ja wierzylem w siebie i nikt inny... To ten okres kiedy nawet sam w siebie nie wierzysz i czasem dostajesz oskara a innym razem plakac sie chce widzac ta gore lodowa.. a tak bardzo chcialem robic te filmy.. i FOSA mi w tym pomogla

Wlasnie obchodzili 30 lecie istnienia. Byli goscie pan Jacek i mlodzi fosowicze.... To wlasnie z nich bylem najbardziej zadowolony. Znowu widze ludzi ktorzy maja zajawke na film a my.. mowie o ludziach ktorym udalo sie przebic przez pierwsza gore lodowa.. .mysle ze pomagamy im w wierze ze oni moga byc nastepni.. I maja racje bo moga byc nastepni teraz tylko musza trzymac zajawke

ja trzymam swoja :)