poniedziałek, marzec 31, 2008

BUENOS AIRES

Co to byl za dzien!


Czasami w zyciu kazdego z nas.... nie nie ... nie chce tak zaczynac tego o czym chce wam powiedziec... Powiem tak... Ten wczorajszy dzien byl zajebisty!!! NIE PLANOWANY ZUPELNIE... no moze troche.. ale na pewno nie przemyslany



Mielismy impreze zakonczeniowa... nie wspominajac o alkoholu (za darmo) to przez moj jak ze gleboki sen dobijal sie do mnie budzik, ktory w koncu dopiol swego i sprowadzil na lotnisko... ale oczy chcialy byc zamkneite i tak kimalem godzine jak ten zul na lotnisku... same sie zamykaly te oczy... energii wlasciwie zero... lub nawet mniej niz zero..

i kiedy zobaczylem ten stadion z samolotu... uswiadomilem sobie ze... pewien chlopak wczoraj na tej imprezie, mowil mi z przejeciem o koncercie OZZEGO OZBORNA i KORN wlasnie tego dnia... i juz wiedzialem ze dzien nie skonczy sie tak po prostu...



Piekne to miasto... i dajace wiele mozliwosci... Takie polaczenie Sydney z Lisbona...



Zalogowalismy sie w pieknym hotelu.. takim naprawde z klasa.. to jest wlasnie widok z okna... no i wyobrazcie sobie, ze juz za godzine znalezlismy sie na prawdziwy meczu argentynskim pomiedzy druzyna z Buenos Aires i kogos tam... River v.s Arsenal malo tego, pilkarze z Arsenala byli w nasyzm hotelu i porozmawialem z jednym z nich o tym, ze zaraz bede go ogladal na murawie.. nie byl zbytnio zmotywowany i juz wiedzialem ze przegra jego team...

przegrali 1.0





Atmosfera meczu niesamowita... szczegolnie z mojego punktu widzenia kiedy widzialem to po raz pierwszy na zywo, ale niestety do momentu kiedy zaczeli grac... mowia ze nie byl to najlepsyz mecz ale nie znalazlem w tym nic iteresujacego.. dla siebie wolalem ogladac ludzi i kibicow niz pilke ..ludiz emnie fascynuja ostatnio



Wojtek nawet w drogiej polowie zasnol.. wogole go to nie interesowalo.... ale bylo radosnie popatrzcie na tych ludzi... oni kochaja ten sport sa tacy przy tym soba...



Wrocilismy do hotelu a tam juz czekaly dwa bilety na koncert OZZEGO... wow.. czyli kolejny stadion... i znowu ludzie.. to bardzo dziwne uczucie.. przyjechac z przyrody takiej jak w patagonskiej BARILOCHE :) by zaraz byc swiadkiem jednego dnia wejscia na jeden stadion gdzie tysiace ludzi oglada mecz a potem na innym stadionie tysiace ludzi koncert

TLUM LUDZI !!!!!!


Buenos Aires

Na koncercie bylo mnustwo metali... sami metale... pierwszy gral KORN.. ale co ja wam bede opowiadal sami zobaczcie :)




CO TAM SIE DZIALO !!!!!!!!!!!

dziki tlum ludzi.. pogo... i jedna mysl... dojsc do sceny by byc jak najblizej ozzego... i tak tez zrobilismy... na wstepie zgubilem telefon w tlumie... ups shit happeness :) i z tlumem jest tak.. do pewnego momentu da sie isc do przodu... wymijasz ludzi lub idziesz gesiego za jednym ktory innych ciagnie za soba... ale do momentu kiedy juz nic nie mozesz zrobic.. jest taki scisk ze juz po prostu mozesz albo stac albo probowac sie wycofac...

dopiero jak przychodzila znana piosenka KORNU.. jakis fan. .rozpychal w sekcji niedostepnej... ten tlum w blizszej czesci stadjionu i tym samym jeszcze bardziej dusil nas wszystk,i po to tylko by zrobic miejsce by POGOWAC... ale wlasnie pogowanie bylo szansa by przebic sie przez pogo do kolejnej sekcji tlumu skumulowanego i byc tym samym blizej

wiec kiedy piosenka konczyla sie ludzie zasysali tlum a ty byles o 20 metro blizej sceny..

wiec do czasu OZZEGO bylismy moze 50 metrow.. od sceny ale i tu zwrot akcji.... nie wytrzymalismy tam dlugo



Tuz przed koncertem OZZEGO razem z wojtkiem znalezlismy sie w sytuacji bez wyjscia.. taki scisk, ze nie mozna bylo sie juz ruszyc... a przed toba spoceni metale... male dziewczynki ktore wyja z bulu... nie widzac NIC... !!! pot fanow zaparowywal moje okulary, ale ze rece mialem kurczowo odbychajace na kims innym, nie mialem szans by je wyczyscic.. dopiero fala powietrza odparowywala pare i tak do momentu zaczecia koncertu

ale to nie wszystko... bo kiedy zaczol sie koncert i OZZY wparowal... oni wszyscy zaczeli skakac i fala ruszala sie bezwladnie tak ze nie mogles sie przewrocic co rownalo by sie ze smiercia bo by cie stratowali, ale nie bylo gdzie sie ruszycale tylko skakac i wyc do ozzego

ole ole ole ole.... OZZY... OZZY...


WIELKI SCISK... naprawde juz wrecz nie zdrowy... wojtka zgubilem po 2 pierwszych minutach otwarcia konceru OZZEGO.. i wiedzialem juz tylko o jednym

musze sie z tad jakos wydostac!!!!!!!!!!!

jak kurwa wyjsc z tego tlumu... wszystko spocone... wszystko od majtek do wlosow... zrobilem odwrot i mysle ze 15 minut potrzebowalem by przejsc do sekcji ze mozna bylo po prostu stac.. ale powiem jedno

TO BYLO ZAJEBISTE :) PRZEZYCIE :)

i taki to mialem dzien

rano budzik i na montaz

POCZTOWKI



LESS IS MORE... a przez to, ze mielismy dwie kamery...: Wojtek pozwolil mi kozystac z jednej z nich.. wiec byla kamera Wojtka i kamera Konrada... bardzo interesujace doswiadczenie



a tu juz mecz ktory opisze potem... mam pare niespodzianek



Kiedy zobczylem ten stadion z samolotu a na stadionie wielka secne, wiedzialem ze musze isc zobaczyc Ozzego Osbourna :) i tez sie tak stalo



Tu zdjecie w stylu...... LOST IN TRANSLATION.. reklamuje wodke z kola :)



Las ... niczym z teledysku Bjork



Wojtek i nasze dwie kamery.. co kolwiek nie zrobisz dwa ujecia zawsze sie tna bo synchrony sa takie same.. genialny wynalazek te dwie kamery :)

piątek, marzec 28, 2008

video

czwartek, marzec 27, 2008

ARGENTYNA FILMAMOS

I kolejna OSA mnie urzadlila.. :( tym razem w reke ... :( jest ich cale mnustwo .. roj... OS ale to mnei musiala zajebac posrod 50 osobowej ekipy :(

zmecozny ide spac bo jutro kolejny dzien planu

WOW ZDJECIA








TROCHE ZDJEC










TERAZ ZDJECIA










środa, marzec 26, 2008

OSA

I zaczely sie zdjecia... Przyroda,.... ptakiej przyrody ktory nikt nie widzial... i wielka ekipa aregntynczykow i pani moj first AD... ktory mowi..

SILENCIOS... cisza
ESTAMOS.... gotowi?
BAMOS... robimy.
FILMAMOS.... krecimy...

Action !!!!


ale dzis przezylem swoja dziwna traume bo myslalem przez pol godziny ze umre....


A bylo to tak. Bylo tam mnustwo OS... osy czyli owady ktore moga cie ugrysc... ekipa byla przygotowana na to ze kogos moze to spotkac.. dlatego byl doktor na planie... no i kogo ujebala osa? tak zgadliscie mnie.... Nie wiem nawet kiedy, po prostu zaczolem czuc bardzo dziwne pieczenie w udzie... i powiedzialem oj ugryzla mnie osa... ha ha taki zart... no i robie dalej ustawiam aktorow pracuje... a tu rpzychodzi lekarz i prosi mnie bardzo spokojnie czy moge mu pokazac to ugryzienie... Ja oczywiscie mowie ze tak ale nie ma sie co wogole przejmowac.. i odchodze na bok by nikt nie widzial zdejmuej spodnie i pokazuje udo ktore jest zaczewienione dookola wielka obwodka... Pan od razu sie spytal czy jestem uczulony... powiedzialem ze mialem jakies uczulony jak bylem maly ale to byly pszczoly... no i wrocilm do pracy.. po minucie pan przyniosl mi lod... ale zaraz potem... kiedy siedzialem na swoim fotelu przed ekranem ... spytal sie czy moze zmierzyc mi puls... powiedzialem ze tak no i zmierzyl... ale zaczynalem wyczuwac ze on wie cos wiecej niz ja wiem... po 5 minutach przeposil mnie i poprosil bym jeszcze raz... moze zobaczyc moja noge... powiedzialem ze tak ale zaczolem sie juz wtedy bac... kiedy wrocilem na miejsce pomimo tego ze wszyscy byli zabiegani widzialem jakrozmawia przez telefon z innym lekarzem o mnie,.mowil cos o moim pulsie... po hiszpansku... wtedy poczulem kucie w sercu.. i juz wiedzialem ze byc moze dzieje sie jakis dziwny proces i zaraz moge miec zapasc... przestraszylem sie do tego stopnia ze nei chcialem nic niko0mu mowic.. blefowac moj stan strachu przed tym ze cos si emi moze zdazyc... a tu trzeba krecic... i krece... ale gosc znowu sprawdza mi puls... a ja juz widze jak raptem nei bede mogl oddychac... i wiem ze jestem daleko od miasteczka i ze zanim karetka dojedzie.. to juz bedzie za pozno... staralem sie smiac.. ale wiedzialem ze moze sobei sam wkrecilem korbe... pomyslalem moze warto przeszkodzic wojtkowi... bo siedzial wysoko na kranie.. by mu cos poweidzien niby zartem by cos powiedzial mojej mamie lub... nie wiem jak skonczyc ZMIANE... ze musi byc muzyka mirowskiego.. w razie czego ze jak by ta zapasc byla to no ... nie wiem.. ale wstydzilem sie podejsc... po pol godzinie.. pan powedzial ze tylkotak sprawdzal bo jestem rezyserem ale wszystko w porzadku... i wszytsko minelo... to byl moj strach ktory przez 15 minut moze.. spowodowal to ze nic sie nie liczylo tylko ta chwila... jak widzicie wszystko w porzadku... ale zrozumialem jaka to straszna sytuacja kiedy cos takeigo sie dzieje... i jak w przypadku szybkiego wypadku masz jeszcze 4 minuty moze 10 minut by pomyslec o tym ze cos ci sie zlego stanie... naprawde dziwne uczucie...
naprawde codzienie cos sie moze stac i nawet nie wiesz kiedy i jak.. przecierz to by bylo.. glupie ze bym umarl od ukaszenia osy.. ale w sumie argentyna inny jad... no nie wiem... bardzo dziwny dzien...

a po za tym wszystko super... i jeszcze 4 dni mi zostaly krecenia a ludzie bardzo zadowolenie z naszej pracy. Po tej fabule mam zupelnei inen podejscie do pracy.. wiem kiedy i jak .. samo poczucie ze czuje ze wiem wytwarza u mnei spokoj a kiedy spokoj to mozliwosc podejmowania dziwnych wyborwo.. bawienia sie tym.. ej a moze tak wejdziesz w kadr.. i okazuje sie ze to dziala .. lub ze te ujecie z boku... jest najlepszym... w danej reklamie... to takie przyjemne... bo daje mi mozliwosc wejscia o kolejny lewe... nie lewel pytania sie .. czy wyjdzie... bo wiem ze potrafie i wyjdzie.. tylko czy moze wyjsc lepiej... inaczej? jaka jest najlepsza decyzja dla tego filmu.. .dla tej konwencji .. dla tych aktorow.. itd...

no co tu duzo mowic.. poczulem sie dzisiaj.. az mo glupio o tym pisac tutaj.. ale

profesjonalista...

dlatego tym bardziej przestrasylem sie tej osy.. bo to by bylo dziwne gdybym tego dnia uswiadomil sobie ile sie nauczylem po tym filmie i umarl bym bo ukasila mnie osa.. maly owad :)

bardzo ciekawy dzien :) he he

pozdrawiam

niedziela, marzec 23, 2008

WESOLEGO ALLELUJAH HUJAAAAAH ......



Co rok coraz bardziej zastanawiam sie nad tym wszystkim. Nad tym zmartwychwstaniem i problemami z tym zwiazanymi... Bog i smierc i jezus i nawet Maryja.. ktora notabene tu w Argentynie jest ponad pana Jezusa... Od razu przejde do interpretacji odyseji 2001 Stanleya Kubricka. Kupilem sobei w londynei nowe wydanie tego filmu z plyta tak zwana dodatkowa... Tam wszyscy filmowcy interpetua ten film tak jak iektorzy biblie... jak niektorzy to zmartwychwstanie Jezusa... Jest oczywiscie jeszcze interpretacja Ostatnigo kuszenia chrystusa.. Scorseasa... ale mysle ze to wszystko zbiera sie do jednego worka ktory zwia sie ...

Cywilizacja...

W ODYSEJI 2001 .... pewnego dnia inteligencja z nad przestrrzeni (ktora wedlug niedawno zmarlego C Clarka to ludzie i tylko ludzie ktorzy podobnie w tym samym prosesie cywilizacyjnym w innym ukladzie podobnym do warunkow naszego osiagneli technike inna od naszej... zastawili ten perfekcyjny monolit... wtedy w malpach po raz pierwszy nastaiplo odblokowanie systemu myslenia... i zaczeli sie zastanawiac... dlaczego... z kad.... co to.... lecz dopiero przejscie z naturalnego wegeterianizmu do pierwszego mordu na innej malpie spowodowalo, ze wlasnie wtedy poruszylismy sie w cywlizacji.. bo by zabijac i przezyc musieli wymyslac coraz to nowe wynalazki.. poczawszy od kola....

religia z pewnoscia bardzo im w tym pomogla i pan Jezus ze zmartwychwstaniem.. z pewnoscia wporwadza zamet az do dzis... ale to wlasnie przez technike ludzie coraz bardziej zaczynaja sie zmieniac pod wplywem nienawisci ktora oddaja do drogiej osoby....

Dlatego to co mi si ebardoz spodobalo w interpetacji KUBRICKA to fakt ze w momencie kiedy juz osiagniemy cywilizacyjny pokoj i kiedy juz nie bedziemy musieli nikogo zaijac i bronic swojego boga... maszyny .. komputery.. i sztuczna inteligencja zrobi to samo co my kiedys jako malpy.. pewnego dnia sama... zacznie zabijac nas po to by przetrwac... po to by pociagnac to w jeszcze inny lewel....

moment w ktorym maszyna umyslnie zabije czlowieka... bedzie momentem tym samym kiedy wtedy malpa wziela kosc swojego przodka i zajebala go swojego przeciwnika... Komputer to wlasnie taki wegetarianin.... he he

a ja sobie gdybam o tym wszystkim pamietajac ze Jezus zmartwychwstal co kolwiek to znacyz i ma znaczenie dla nas.. dla mojej babci ktora dzis spiewala o 6 rano... z nadzieja ze obudzi sie w raju lepszego swiata... i mojego ojca ktory nie moze sie juz doczekac kiedy zje ta swoja biala kielbase z chrzanem....

wesloych swiat 2008 moi drodzy :)

sobota, marzec 22, 2008

29 godzin w podrozy....



Zaczelo sie pieknie rano kiedy znalazlem sie na lotnisku imienia fryderyka szopena na nowym terminalu... pierwsza kolejka zaskoczyla podroznych i towarzyszyla nam juz do konca tej 29 godzinnej podrozy... ale patrzymy a tu w kolejce sobie stoi i czeka nie kto iny jak Agnieszka Holland... wiec Wojtek podchodzi potem ja i rozmowa... Okazuje sie ze wie od naszego producenta o NIEOCZEKIWANEJ ZMIANIE PlCI i bardzo fajnei sie z nia rozmawialo... potem wchodze do samolotu a za mna siedzi nie kto inny jak KAYAH.. wiec mowie czesc Kasia ( poznalismy sie z okazji oddania teledysku w kyaxe) no i rozmowa az towarzyszyla nam po przylocie az do stacji peddinghton gdzie odebraal mnie VIOLETTA :)




Powiem jedno... LONDYN to piekna metropolia.. kiedy jest sie tam tylko 4 godziny w tym haosie mozna zrozumiec o co w tym wszytkim chodzi. To byl chyba moj najlepszy pobyt w tym miejscu. Czulem sie jak we snie bo zaraz mialem leciec do tego Buenos Aires a tu raptem jestem w LONDYNIE a tu kazdy sie spieszy przed swietami i jeszcze ten deszcz...



Warszawa jes po prostu miastem sararszych ludzi.. i innych zaprogramowanych tak bez wiednie idacymi w swoja strone z prostym programem przetrwania ludzi... W londynei czulem mrowisko inteligetow jak i robotnikow ktorzy maja cos... to cos do zalatwienia i to cos musilo byc przez nich wtedy wykonane. :Pomimo deszczu i nieprzyjemnnej pogody... podziwiam metropolie i lece dalej :)



Przy okazji piekny Lunch w jednej z Socho restauracji indyjskich ludzi...



No i misja by kupic moje wymarzone filmy... Nie udalo sie... tego tam tyle jest a ja nie mialem czasu by sie zesrac... ALE...kupilem cos innego.. Wojtek mi to znalazl mega wielka ksieg o STAR WARS i wszystkich pamiatka zwiazanych z tym filmem na przestrzeni 30 lat... mega super ksiazka... czulem sie jak dziecko kiedy to ogladalem...



Wiec wyobrazcie sobie jak w tym haosie jechalismy na lotnisko z powrotem i w metrze zadzwonil telefon... byl to nik inny jak glowny sponsor i producent filmu NIEOCZEKIWANA ZMIANA PLCI... ja w totalnym szoku bo szybko sobie przypomnialem ze wlasnie tego dnia... odbywa sie screening filmu w Czechac.. pokaz ktory mial zadecydowac o wszystkim a tu raptem dzwoni glowny sponsor

We just saw you movie KOnrad...

yes? glos zaczol mi drzec a serce nabralo nie zdrowego pulsu

Your movie is excelent.. congratuletion KOnrad...

wow... co za wiadomosc... czulem sie jak bym zdal jakis egzamin.. film sie spodobal glownemu sponsorowi... wiec co ja moglem dalej robic jak nie...




Marzyc... ze moze jeszcze kiedys zrobie ten swoj wymarzony film... i tak 14 godzin w samolocie.. pomiedzy jedna turbulencja a droga.. i filmami na malym ekranie.. marzylem... ze zrobie kiedys moze ten jeden film :) duzo spalem zreszta kazdy z nas.. bylismy totalnei wymeczeni



Az w koncu miedzyladowanie w sanpaulo i wreszcie BUENOS AIRES... a tam szybko na kolejne lotnisko



do kolejnego samolotu az wreszcie Patagonia i z miejsca podroz do hotelu i ogladanie dwoch lokacji do reklamy..



wymeczony pzychodze do hotelu... piszac te brednie... nie sprawdze rzadnego bledu i literowki.. jesli nie da sie tego przeczytac to trudno ja po prostu ide spac bo rano zacznie sie kolejny dzien pracy....


a co do kobiet... i przemyslen dlaczego wygraja... to jeszcze wam opowiem... bo to wazne przemyslenia sa ... i nie boje sie was kobiety... nie boje sie waszej wladzy...

nie boje sie.... was wszystkich

tylko mamy i smierci :)

środa, marzec 19, 2008

I ZNOWU W CHMURACH




No i znowu w chmurach.... tym razem dlugo i duzo... startowan i miedzy loadowan.... Zaczyna sie jutro... do Londynu... potem 6 godzin przerwy...( czy da sie wyjsc z tego lotniska nie wie tego nikt).... postaramy sie bo juz wieczorem... dlugi 14 godzinny lot do sanpaulo tam miedzy ladowanie zamknieci w puszce gdzies na lotnisku bez wychodzenia dwie godziny by w koncu wystartowac i wyladowac w argentynskim ladzie gdzies w buones ires... teraz szybko przesiadka i samolotem ponownie w nieznane obok gor.... 2 godziny lotu i na koncu malym samochodem do hoteliku....docelowego... i tak to sie bedzie mialo... czy organizm jest na to przygotowany.. na ta zmiane czasu i rpzestrzeni? nie wiem... oby

z innej bajki

natomiast wiem ze kobiety zaczely rzadzic tym swiatem... i bardzo mnie to cieszy, bo zawsze mialem dobrze u kobiet :) gratuluje dziewczyny... wygralyscie batalie waszych matek... :) i pokolen kobiet na przestrzeniach wiekow... robcie swoje my sobie jakos poradzimy odnajdziemy sie... w tym... i znowu bedzie ciekawie... tylko .... a zreszta robcie co chcecie

:)

Anthony Minghella nie zyje :(



Nawet nie wiem co sie stalo... nie moge sie doszukac w tych netach dlaczego zmarl... ale zawsze go bardzo cenilem, naprawde bardzo...

Anthony Minghella lat 54 to rezyser filmowy takich flickow jak Angielski Pacjent ale jego dla mnie najwierzy film to Utalentowany Mr Replay.. zawsze sam pisal scenariusze do tych filmow i robil je z pieknym rozmachem... Nie byl wielkim nowatorem dlatego nie mowi sie o stylu Mingeli... albo, wow co on tam zrobil itd... ale byl prawdziwym hollywodzkim rezyserem do ktorych wciaz zaliczam i cenie takich ziomkow jak :

Christopher Nolan
Cameron Crowe
no i on

Anthony Minghella

sa dla mnie wielkimi rezyserami i scenarzystami craftczlowiekami i co z tego jak jednego ju znie zoabcze filmow :(


aa ok mam juz przyczyne smierci:

W ubiegłym tygodniu przeszedł on operację usunięcia narośli rakowych na szyi i migdałkach. Zdawało się, iż operacja zakończyła się sukcesem. Niestety wczoraj pojawił się krwotok, którego nie udało się zatamować.i chuj...

Artur `C Clark tez odszedl pisarz odyseji 2001 ale akurat ziomek urodzony 1917 ... mial swoj czas Anthony Minghella mniej :(

poniedziałek, marzec 17, 2008

PRZYSPIESZENIE



Troche nie mialem czasu pisac na ramach tegoz bloga, bo dowiedzialem sie ze lece do Argentyny w czwartek a to juz za 3 dni... fuuuuck juz za 3 dni..... Napewno pytacie sie... jak to?

Tak, ze rezyseruje reklame o ktorej nie moge powiedziec nic wiecej ... ale tak reklama lece do argentyny i wroce na poczatku kwietnia. Biore ten prosty digital apara,t wiec w miare mozliwosci i czasu bede pokazywal moje relacje z tegoz jak dla mnie nowego kontynentu...

A co robie w miedzy czasie? Generalnie reklama zabiera mi polowe czasu... choc po tych 37 dniach i fabule zupelnie inaczej pracuje jako rezyser i mysle ze z pewnoscia wyglada to jeszcze bardziej profesjonalnie niz wczesniej... widze to po ludziach ... moj spokoj udziela sie innym ludzia...

Chodze na spotkania w sprawie naszego filmu... dystrybucja te sprawy... jak i drugiego filmu.. tak tak... powoli drugi film wchodzi na tapete... i coraz wiecej o nim mysle... zaczne pracowac juz bardzo ale to bardzo soon nad nim... a w miedzy czasie teraz kupilem sobie dwie paki LEGO i ukladam sluchajac kablowki i MTV TWO i rozmyslajac... o reklamach, filmach i zapisujac w glowie to co najlepsze z tych rozmyslan... to mtv two naprawde daje rade... nie wiedzialem ze muza poszla w takim kierunku mowie o tych pro punkowych angielskich klimatach... i teledyski bardzo proste.. wiekrzosc na HD... zero 35mm... tylko green box... fotoshop... i proste efekty.... dlatego wiem ze to znowu minie i nie bedzie ... ale teraz jest...

nie ma co isc za moda.. trzeba isc za sercem... tworcy idana latwizne... w tych teledyskach myslac ze to cool i fajne a trzeba glebiej i mniej z pewnoscia mniej...

wiec robiac reklame... w tej argentynie.. zrobie ja tak jak ja czuje... jak sie czuje... teraz... a po wyprawie na inny kontynent.. zaczne prace nad filmem... to zawsze daje troche do myslenia taka wyprawa...

jak widac mam chaos w tej mojej glowie... ide dalej ukladac to znowu wszystko sie pouklada...

piątek, marzec 14, 2008

KABLOWKA SZCZESCIA



No i stalo sie... po 4 latach .... stalem sie posiadaczem tlewizora a wraz z nim 90 programami .. dziekuje

Bo to bylo tak... Mama kupila plazme ... dostalem starszy telewizor w spadku.... a przy okazji marna antene domowa w stylu dwa patyki ... No i mialem 3 programy 1 tvp 2 tvp tvn... i koniec... tylko ze jak juz ogladalem to dziadostwo to wszytsko bylo potrojne i za kazdym razem musialem gimnastykowac sie by co kolwiek osiagnac w polu widzenia.. Mysle ze nie jedna osoba ma ten problem tu w Warszawie bo tu nei ma anten zbiorczych w mieszkaniach tak jak we Wroclawiu... wiec

w Poniedzialek powaznie kopnela mnei antena.. tak juz naprawde ostro.. ze zabolalo i wkurzony zniszyczlem ja w stylu oko za oko bol za bol... na drogi dzien zamowilem kablowke i .. no i mam :)

Dziwna ta telewizja ale nie przeszkadza tak jak mozna by bylo o tym mowic... Te kanaly filmowe sa bogate i mozna cos zobaczyc naprawde interesujacego... wczoraj Tragedia Mackbeta polanskiego... super... ponad to jest taki kanal teras MTV2 same alternatywne zespoly cos jak bym ogladal mtv w latach 90 tych ... super... moze grac a ja robei swoje... canal plus i moje ulubione simpsony i ... box na zywo... w canal plus sport...

no i tak chcialem sie podzielic tym fenomenem.... czy na pewno porzeracz czasu... jeszcze nie wiem ale z pewnoscia.. juz po wczorajszym dniu pierwszego dnia... daje mi to wiecej energi do tworzenia i nowych wen tworczych niz wczesniej w koncu cos widze i to odbieram wiec przetwarzam na swoje mysle i robei swoje..

telewizja to kawa na lawe w porownaniu do internetu gdzie jednak tam trzeba szperac i szukac

a jak mozna szukac czegos o czym sie nawet nie wie... ? w telewizji... cos sie pojawia zaciekawia Cie lub nie... to juz nei jest glupi slogan w stylu

DODA UMIERA... kiedy wchodzisz na linka okazuje sie

DODA UMIERA w oczach Radka :)

jest cos ciekawego lub nie... film cie zaciekawia lub nie...

poniedziałek, marzec 10, 2008

SAAB SEN



W zwiazku z tym ze mam niemilosierne problemy z moim saabem... mielem dzis saabowy sen... ale za nim go opowiem mala przedmowa...

PRZEDMOWA:

SAAB wciaz nie daje mi satysfakcji... Po naprawieniu radia by gralo i by byl prad w samochodzie. Po zmienieniu czterech opon na nowe. Po przejechaniu 42 kilometrow (zgodnie ze stanem licznika) sprzeglo sie tym razem ... sprzeglo... i znowu mechanik... jedyna rzecza ktora jest w tym samochodzie nowa i nie ma usterki, to te pieprzone radio...

a teraz sen...

SEN:

Wchodze do mojego Super Turbo SAABA a tam.. nic... wszystko wzieli... kierownice... fotele przednie tylnie, tapicerke.. po prostu szkielet nie samochod.. wszystko oprucz tego pieprzonego radia.. ktore swiecilo swoja nowoscia... i nie wiem kto tam byl w tym samochodzie ale moja rekcja byla tylko jedna

Ej.. jak myslisz ile kosztowala by kierownica do takiego SAABA? :)

niedziela, marzec 09, 2008

Wczoraj widzialem nasz film.... znowu po dwoch i pol tygodniowej przerwie. W trakcie przerwy nie myslalem wogole o filmie lub scenach nie zagladalem do tego specjalnei by nabrac mini dystansu i ponownei przyszli ludzie i ponownie odpalilismy ten film... nasz film... fuck... moj film... czulem sie jak bym ogladal ten film kilka krotnie uz.. tak jak mam ze swoimi filmami ktore lubie... pokazuje film ktory juz znam... tylko znam go na wylot... do tego stopnia ze mam w nim swoje ulubione momenty... tak ten film ma jakies dziwne momenty...

Jutro oglada to dystrubucja... chcialbym by bardziej pomysleli o tym jak to sprzedac niz zmienic to co jest w tym filmie najpiekneijsze.. dziwnosc.. dziwnosc tego filmu to wolnosc ktora mialem w pisaniu scenopisu na planie i w montazowni... nie chcial bym by teraz ktos ta dziwnosc wyzucil bo to bedzie jak podciecie mu skrzydel... ale tak sie dzieje... tak sie dzieje... nie jeden rezyser zostal postawiony w takiej sytuacji... Pomodle sie dzisiaj o ten film... pierwszy raz pomodle sie, by ten pierwszy raz .. moj pierwszy filmowy raz odbyl sie bez niepotrzebnej skrobanki... bym przezyl go bez skazy... czy moja filmowa karma na to mi pozwoli... zobaczymy

Wciaz chodzi mi po glowie ten film Az poleje sie krew... we wtorek rano chce na neigo pojsc jeszcze raz... bez ludzi.. na jakis seans kiedy ludzie sa w pracy... chce go jeszcze raz zobaczyc.... az nie moge sie doczekac... tak sie ciesze ze dostalem w koncu film ktory tak polubilem... ze moge pojsc na niego drogi raz... to bedzie moj pierwszy film od czasow POWROT JEDI i systemu kinowego kiedy ide drogi raz na film z wlasnej woli to wazne z wlasnej woli... tak bardzo mi sie podoba bo tyle w nim do odkrycia...

Bylem dzis w teatrze na spektaklu KOLACJA DLA GLUPCA w roli glownej niesamowity Krzysztof Tyniec i Piotr Fronczeski... Powiem tak... nigdzie nie ma takiego przekroju kobiet w roznym wieku jak wlasnie w teatrach... fascynuje mnei to niebywale. jest to swoistya droga rozrywka dla mnie. Ogladanie tego przekroju ludzi... w przerwie lub przed lub po spektaklu... W kosciele sa ludzie starzy i chorowici zniszczeni....czasem uduchowieni... natomiasr juz w kinie widac wiecej cynikow... mlodych ludzi ktorzy czasem kino traktuja jako zlo konieczne kiedy ida na randke...

nie nie nie w teatrze nie ma zla koniecznego.. Kiedy chlopak idzie z dziewcyzna do teatru to juz to jest ta randka... ta wazna... zupelnei inni ludzie... sweterki.. garnitury.. czasem nie pasujace do pozostalej garderoby... na przyklad garnitur... sweter.. ale juz dzinsy i buty zimowe np traperki koloru zoltego.. smieje sie oczywisci ebo oceniajac tych ludzi zobacyzlem siebie w bialych trampkach i brazowych spodniach z dupy nie pasujacych do granatowj marynarki... ale przecierz mialem pisac o kobietach

kobiety w teatrze... starzejace sie ale na full make upie... kobieta z jej ulubiona brosza... lub spinka... byl tez sznur perel... tak tak... i duzo perfum... loki... rozne odcienie fioletu i brazu... az w koncu usiadlem w fotelu i zgaslo swiatlo i okazalo sie ze siedze dokladnie przed kobieta ktora jako jedyna ma tak nieprawdopodobnie dziwny smiech ... ze kiedy fronczeski wchodzi i ona sie mieje.. cala widownie odwraca sie .. kurwa cala oprocz mnie.. wstydzilem sie.. ... ale od tego momentu zaczela sie sztuka podwojna.. ta na scenie i ta za mna... bo ilekroc razy kiedy sie smiala... a smiala sie jak rzeski chlop swoim szczerym HA HA HA mialem mega ochote zobaczyc ja... ale za chuja nei moglem sie odwrocic.... W koncu zaczolem sie zastanawiac jak ona wyglada i ile moze miec lat... widzialem tam wysoka 35 latke z wielkim biustem bo w sumie jak ktos tak sie smieje to musi miec czym oddychac... przyszla przerwa... swiatlo sie zapalilo a ja mialem juz tylko formalnie sie odwrocici by zobaczyc ta kobiete... i ... i...

mala... ruda.... sex.... siksa... z facetem wyzszym o dwie glowy ktory wygladal jak zboczeniec... wow... naprawde wszytsko pasowalo. Malo tego... trzymali sie za rece wrecz sciskali... i wszytsko mi gralo... oczywiscie... Krzysztof tyniec w tej kreacji jest nie do pobicia to jego sztuka beda to zaraz grac 500 tny raz... wspanialy byl... iedy spektakle si ekonczyl postanowilem teraz poobserwowac samych facetow... no trudno jak zabawa to zabawa... i switlo zapalilo sie i powiem tak... marniutko... bardoz marniutko... fysi z zatoczkami.. siwi... bez jakiegokolwiek stylu... jak bymieli jedna marynarke... w porownaniu do kobiet ... totalny haos... naprawde.... nie wiem co kobeity widza w starszych facetach :)

amen

:)

Zaczolem znowu pracowac.... to zupelnie cos innego niz to co robilem wczesniej.... dobra wena

piątek, marzec 07, 2008

ZAPAMIETAJ SOBIE DZISIAJ JEST DZIEN KOBIET

CO PANI MYSLI O PREZYDENCIE CZY PREZYDENT JEST DOBRY?




to moje video filmowanie z 1992 roku kiedy nie wiem dlaczego spytalem pania o prezydenta :)

czwartek, marzec 06, 2008

CZARNA DZIURA W MOJEJ GLOWIE



Obejrzalem w tym roku wszystkie filmy nominowane za najlepsze w tym roku i to w kinie... i to tyle o czym moge wam napisac. Po za tym wstaje by wstanac by powiedziec sobie... dobra obiecuje sobie ze porzadek zrobie jutro w sumei nic nie mam zaplanowane... potem sie budze jutro i mowie... no tak powinienem zrobic porzadek ale po co skoro i tak mam wladze by zrobic go kolejnego dnia... i tak mija tydzien...

Od filmu odpoczywam ile sie da. Nie widzialem go juz dwa tygodnie i dzij kiedy Wojtek pokazal mi jakis fragment bylo to takie... wow ktos zrobil film normalny film taki z dialogami i wogole zjdecia super... nie ma tam rzadnej sciemy po prostu film... to taka moja mala obiektywnosc sie wlaczyla po dwoch tygodniach.. ze naprawde jest tam jakis film...

osobiscie czekam na kolejna dawke energii na ten film a potrzebuje jej bo przede mna jeszcze trzy powazne batalie w postaci dokretek poczatku filmu, opracowania muzycznego z kompozytorem i zabawa dzwiekiem. Jes tez confuoco... film numer dwa ktory juz siedzi mi w glowie.. i nie daje spac po nocach... faza filmu confuoco jest numer jeden... ale bardzo wazna i chyba trzymajaca mnie w dziwnym nastroju bo troche polece w tym filmie... glownei dlatego ze byc moze ze juz widze ze to bedzie inny film inny plan filmowy ja inny... inna kamera inna opowiesc... nic co mozna nawet przyrownac do ZMIANY... bedzie to kolejna przygoda tym razem w czarna dziure.. w kosmos... w nieznane galaktyki... czy jestem gotowy na nia... na ta podroz...

tak juz ja przezywam narazie jestem w hibernacji... spie pije i jem i spie... mysle... i czekam na przebudzenie...

środa, marzec 05, 2008

ADAS MAJAHBA



Adam to Adam. Purzol zwany purzykiem lub Szapusa.... Kolega przyjaciel kompan doli i nie doli z naszej podstawowkowej paczki atakuje warszawe. Atakuje swoim experymentalnym zespolem Majahba... a reszte trzeba zobaczyc w piatek

a to ich strona by sie zapoznac z tymi wariatami z wroclawia :)

www.majahba.com


sobota, marzec 01, 2008

NO I CO TERAZ ? ZA CO SIE WZIASC ?



Przyznaje.... nie mam nic waznego do powiedzenia, do zakomunikowania.... genralnei jak bym dzis nie pisal nic by sie nie stalo. Nie bedzie mialo to wartosci ani archiwalnej ani duchowej... Sobota




Mam taki metlik w glowie. Nie wiem za co sie zabrac. dostalem pare propozycji reklamowych i o tyle interesujacych ze pozwoli mi znowu cos wykreowac czyli... reklamy autorskie... Mamy dwie takie propozycje i to wlasnie reklam autorskich... czyli byc moze jedna z tego wszystiego wyjdzie i znowu bedzie cos nowego na reel



Szykuje sie tez film krotkometrazowy ktory ma dolaczyc do cyklu BAJEK PRASKICH... no i nowy projekt fabularny ktory zaczelibysmy w zimie... I za co sie tu zabrac....

chyba zrobie ten porzadek w kuchni :)